Kaczyński poległ w Londynie, Szydło o deklaracji warszawskiej

Pozostaje zagadką, po co Jarosław Kaczyński poleciał do Londynu? Przed spotkaniem z premier JKM Theresą May mówił: „Bardzo byśmy chcieli, żeby Wielka Brytania utrzymała ścisłe związki z UE, z Europą”.

Czy upoważnił ktokolwiek Kaczyńskiego do rozmów w imieniu władz Unii Europejskiej?

Nic mówił przed spotkaniem o sprawach polskich. Po krótkim spotkaniu z May: „„Pierwsze miejsce to przyszłość Polaków w Wielkiej Brytanii. Uzyskaliśmy zapewnienie, że już w pierwszej fazie negocjacji Wielka Brytania będzie chciała załatwić te sprawy w sposób pozytywny”.

Takie sprawy załatwia minister dyplomacji. Tyle. Odczytuję to jako klęskę prezesa, ale…

Nieprzypadkowe wszak może być: wyjazd Kaczyńskiego do Londynu i szczyt unijny w Rzymie. Poprzedni szczyt skończył się 1:27.

Do czego jednak potrzebna byłaby Wielka Brytania, która opuszcza Unię Europejską?Jako jedyny możliwy sojusznik po PiSexicie?

Przed wyjazdem na szczyt Beata Szydło wygłosiła orędzie. Całkiem puste, w każdym akapicie można byłoby wskazać, iż ona (albo lepiej: piszący jej przemówienie) nie za bardzo ma pojęcie, czym UE jest. Szydło mówiła o „deklaracji warszawskiej”, której uwzględnienie ma być warunkiem podpisania dokumentu szczytu w Rzymie:

„Polska przedstawi na szczycie w Rzymie cztery główne cele: potwierdzenie niepodzielności Wspólnoty, integralności wspólnego rynku i zasad ekonomicznych, budowania bezpieczeństwa Europy w oparciu o struktury NATO i wzmocnienia roli parlamentów narodowych”.

W „niepodzielności” chodzi o Europę różnych prędkości. Nie trzymamy głównego standardu UE: wartości demokratycznych, wypadamy więc z pierwszej prędkości. Zaś bezpieczeństwo Europy od poczatków – od EWG – oparte było o struktury NATO, a w kraju mamy Antoniego Macierewicza, który kraj rozbraja z kadry dowódczej, dowództwo Sojuszu to nadto dobrze widzi.

I kwestia, która umknęła oficjalnie Kaczyńskiemu i Szydło – odpływa suweren od PiS, to w tej chwili opozycja może twierdzić, że stoi za nią suweren, nie tylko porwierdzony jest trend sondażowy, że Platforma trzyma PiS za koszulkę, ale suma puktów sondażowych opozycji jest niemal jak 2:1 na jej korzyść, nawet gdy odliczymy Kukiza.

Polacy trzeźwieją, jest nadzieja, że państwo będzie normalnieć, acz jeszcze czekają nas duże turbulencje. Oby nie krwawe, bo i do tego może dojść.

Więcej >>>

Macierewicz na kilku frontach groteski

Andrzej Duda jest w prezydenckim niedoczasie. Zgubił konstytucję i wojsko, pozostał mu długopis. Więc napisał listy do Antoniego Macierewicza, zamiast go po prostu wezwać – w sprawie wakatów w attache’atach w najważniejszych placówkach dyplomatycznych dla naszej racji stanu i ws. realizacji postanowień szczytu NATO w Warszawie (tworzenia wielonarodowego dowództwa dywizji w Elblągu).

Służby piśmiennicze Macierewicza odpisały, że już napisały. Wiec znowu Duda ustami swojego rzecznika Marka Magierowskiego zakomunikował, że prezydent jest nieusatysfakcjonowany.

Groteska, operetka, burleska – zwał, jak zwał. Nie jest śmieszne, jest tragiczne.

Idzie czas Macierewicza, bo zbliża się 7. rocznica katastrofy smoleńskiej, która winna być po tylu latach przewekslowana językowo na katastrofę Lecha Kaczyńskiego, wszak o innych ofiarach zapomniano.

Dziennikarze przebierają nogami, jak z pęcherzem (lubię tę niepełną metaforę), chcieliby wiedzieć, co robi sławetna podkomisja smoleńska, oprócz pobierania honorariów z kasy państwowej.

Tajemnica. Nie można się dowiedzieć. Kompromitacja na całej linii, acz zatrudniony został znany argentyński prawnik Luis Moreno-Ocampo, którego ekspertyzy będą interpretowane samopas przez Macierewicza.

No i Macierewicz skonstruował kolejne oskarżenie – „zdradę dyplomatyczną” Donalda Tuska.

Tusk w Brukseli jest przyczyną zjazdu PiS nie tylko w sondażach, zaczęło się od 1:27, inne szczegółowe sondaże wskazują, że Polacy przecierają oczy ze zdumienia, że dali się nabrać na taką podłą zmianę.

I to jest ta dobra strona pisowskiej niefachowości. Obsuwa będzie coraz wyraźniejsza, wówczas opozycja będzie mogła wyrażać się w imieniu suwerena, aby niedojdy odeszły od koryta, tj. od władzy.

Więcej >>>

Efekt Tuska. PiS zalicza dechy, rozpoczynamy odliczanie

Pierwszy sondaż po wyborze Tuska na szefa Rady Europejskiej to cios podbródkowy dla PiS. Partia Kaczyńskiego zalicza dechy, więc należy zacząć odliczanie.

Z „sukcesu” 1:27 w Brukseli zamieniło się na 27:29 w sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”.

Przy okazji można się przekonać, jak prezes PiS manipuluje. Rzeczywistość znów nie chce się dostosować do oczekiwań posła Kaczyńskiego…

Nie dajmy się ponieść emocjom. Teraz PiS należy dowalać, a to lewym sierpowym, prostym w nochal, niech jucha cieknie. I mówić: a to za rozwalanie Polski, a to za ośmieszanie ojczyzny za granicą, itd.

Bach, bach, bach. A potem po nich pozamiatać. Dudę i Szydło postawić przed Trybunałem Stanu, „pana” Kaczyńskiego przed zwykłym sądem, niech mu wałówki za kraty noszą Brudzińskie z Błaszczakami.

I powiedzmy sobie jasno, iż elektorat PiS odpływa, gdyż straszenie Platformą – totalną opozycją – już nie działa.

Więcej >>>

Schetyna ma do wygrania ważny spektakl

Grzegorz Schetyna wydaje się być naturalnym kandydatem na premiera przy wotum nieufności dla rządu Beaty Szydło. Spięcia z Ryszardem Petru są niejako wpisane w opozycję wielopartyjną, Nowoczesna wraca do równowagi między sondażami a stanem posiadania posłów.

Platforma szybko odzyskuje rezon, Schetyna dość dobrze gospodaruje swoimi siłami w postaci 30-40 lernich posłów, których ma zdecydowanie lepszych niż PiS, w partii Kaczyńskiego nawet nawala Mateusz Morawiecki, bo okazuje się li tylko papierowym tygrysem.

Co zyskuje opozycja na wotum nieufności? Przede wszystkim należy silnie wbić do głów społeczeństwu, iż wynik szczytu, podczas którego głosowano nad reelekcją Tuska, 1:27 jest nieprzypadkowy.

I rezultat stosunków z UE będzie się pogarszał, bo UE jest skazana na przyspieszenie reformowania, a Poska pisowska nie załapie się do peletonu. Pod tą władzą jesteśmy skazani na przebieranie nogami pod tablicą: koniec wyścigu.

W którymś momencie wyścigu nie będzie, bo odjechał, odbył się, a „geniusz” z Nowogrodzkiej będzie pluł w sitko o winach innych.

Opozycja – a szczególnie PO – dużo może zyskać na tym spektaklu sejmowym, jeżeli zostanie on dobrze rozgrany i porwie społeczeństwo obywatelskie, tym bardziej, że ciemny lud pisowski depczący na miesięcznicach smoleńskich był ostatnio nawet mniej liczny niż protestujący Obywatele RP i KOD.

Więcej >>>

Kaczyński słowami zaprzecza swoim czynom

Jarosław Kaczyński gwałtownie zareagował na artykuł w „Rzeczpopolitej”, iż Marine Le Pen widzi w nim i  Orbanie partnerów do demontażu Unii Europejskiej (decentralizacji).

Identyczna reakcja, jak na Macierewicza w kampanii wyborczej, gdy ten wychynął i przedstawiał się, jako przyszły minister obrony, a Beata Szydło wzięła za rączkę Jarosława Gowina i zaprzeczyła Macierewiczowi.

I co? – Gowin jest ministrem obrony? Dzisiaj Kaczyński wie, że Polacy cały czas są entuzjastami UE, ale machina jej obrzydzania ruszyła.

Kaczyńskiemu nie podoba się Unia dwóch prędkości. Polakom też się nie podoba, acz Kaczyńskiego dziełem jest trzecia prędkość – wstecz. Ale reforma polega na przyspieszeniu. UE aby być silna, musi się integrować i przede wszystkim hołduje zasadom zachodnim, to się nazywa standardami, a demokracja to ustrój zachodni z trójpodziałem władzy.

W tym ostatnim prędkość mamy na bakier. UE nikogo nie chce wykluczać, ale Polska pisowska sama się wyklucza.

Ta władza się wyklucza – i w istocie jest to demontaż Unii. Jarosław Kaczyński po 1989 roku nic nie robił, tylko w polityce mącił, nawet nie nauczył się mówić, a na pewno ma kłopoty z sensem i logiką. Co to znaczy, że „Polska stanęła na czele tych, którzy nie chcą Europy dwóch prędkości”? Polska stanęła na czele Polski. Tym jest 27:1.

A dokładnie PiS stanął na czele Polski pisowskiej. Nikomu nie będzie po drodze z krajem, jaki funduje nam PiS. Jeżeli w innych krajach wygrają wybory nacjonaliści, skrajna prawica (jakkolwiek ich byśmy nazwali), bądź utworzą rządy, to będą wrogami Polski pisowskiej, bo taki jest sens nacjonalizmu – wywyższać swoich (tak naprawdę upodlić), a nie współpracować. Taka Unia niekooperatywna nie ma żadnego sensu.

Więcej >>>

Kaczyński to okaz prowincjonalizmu i ignorancji

Wszyscy kombinują, dlaczego Jarosław Kaczyński (tj. PiS) tak nienawidzi Donalda Tuska, że chciał go utrącić z szefowania Radzie Europejskiej.

Ludwik Dorn twierdzi, iż liczył na porażkę nie tak kompromitującą (1:27), aby przygotować reelekcją Andrzeja Dudy na prezydenta. Nie kupuję tego, choć Dorn był trzeciom bliźniakiem i zagładał czasami do głowy „pana” Kaczyńskiego. Prezes PiS nie wybiega tak daleko, bo mujsiałby spojrzeć w oczy (nie w rozum) symbolowi o wiele groźniejszemu, który na bogobojnych obrazkach jest widziany z kosą.

To są podstawy psychologii, zaś intelektu Kaczyńskiemu nie zbywa, choćby zaklinali się wszyscy jego zwolennicy. Przede wszystkim Kaczyński nie potrafi opowiadać, a jedynie bajdurzyć. Bozia nie dała mu zmysłu narracji.

Czy Tusk zatem jest wielki? Na pewno nikt w naszej historii nie doszedł tak wysoko jako polityk. W „Newsweeku” Aleksander Smolar wymysł pisowski z Jackiem Saryusz-Wolskim przypisuje chęci dokonania podziałów w Unii Europejskiej, władze PiS: „Miały nadzieję, że dojdzie do jakichś podziałów na tle kandydatury Tuska, że przeciągną na swoją stronę przynajmniej kraje Grupy Wyszehradzkiej i Londyn. Ale nic takiego się nie stało”.

I to kupuję. Acz Kaczyńskim powoduje bieżączka polityczna, od ściany do ściany, nie wyklucza to jednak wyjścia z Unii Europejskiej, bo polityka prezesa polega na eskalowaniu. To kolejna przywara u człowieka wyobcowanego z życia. Kaczyński naprawdę żyje w alternatywie – także w alternatywie intelektualnej, a to z powodu, iż nie ma wiedzy.

Jeden akapit z wywiadu ze Smolarem opisuje wszystkie cechy dzisiejszej polityki uprawianej przez prezesa:

„Prowincjonalizm i ignorancja tej ekipy są przerażające. Od samego początku PiS wysuwało argumenty, którymi wyłącznie się ośmieszało. Dawano do zrozumienia, że Tusk nie może być kandydatem, bo grozi mu postępowanie karne w związku z katastrofą smoleńską czy sprawami kryminalnymi, czyli aferą Amber Gold. Kaczyński miał nawet powiedzieć Merkel, że polskie władze są gotowe wysłać list gończy za Tuskiem.”

Czy nastąpi rozwód z Europą? – jak sygnalizuje „Newsweek” na okładce. Jeżeli tak miałoby być, to zaplecze Kaczyńskiego winno go przestrzec, iż spotka go gorszy los niż Janukowycza. Należy mieć świadomość, że pomocny będzie wówczas „ciepły człowiek” z Białorusi. Na miejscu dziennikarzy zapuściłbym żurawia do Mińska, aby dowiedzieć się, kto w tym mieście jest ostatnio nabywcą dużych parceli.

W każdym razie idą „ciekawe czasy”, co w polityce wcale nie jest ciekawe, bo jest niebezpieczne dla ludzi opozycji.

Więcej >>>

PiS czeka taka sromota, jak Polskę pisowską w starciu z Unią Europejską o Tuska

O wyborze Donalda Tuska – a w zasadzie przedłużeniu mandatu – na szefa Rady Europejskiej pisałem gdzie indziej. Felieton był eksponowany. Przegrała Polska pisowska, ale też taka przegrana może czuć Polska niepisowska, która teraz zazna poniżenia człowieka z kompleksami.

Szczyt, na którym Tusk pokonał sromotę polityczną – Jarosława Kaczyńskiego – to początek Polexitu, jakkolwiek prezes PiS by się zaklinał.

Porażka 1:27 wskazuje, iż nie łapiemy się do tej wspólnoty cywilizacyjnej, jaką jest projekt Unii Europejskiej. I okazuje się, że wycofać nas może jeden człowiek.

Czy to mu się ostatecznie uda? Znam opowiedź, ale nie będę jej wykrzykiwał.

Co dalej? Izolacja Polski rządzonej przez PiS. Na nic się zdadzą niepodpisywania konkluzji, niepublikowania wyroków tutaj na miejscu, wyroków TK, Beata Szydło zapłaci za to cenę Trybunału Stanu, acz wiem, że ona tego nie rozumie, jest słaba intelektualnie. Lecz tylko takich Kaczyński może wyzyskiwać.

Teraz dość szybko dojdzie do szczytu w Rzymie, gdzie jeszcze bardziej pogłębi się rozdźwięk Polski pisowskiej z krajami unijnymi.

Europa dwóch prędkości musi się dokonać, bo najbardziej rozwinięte kraje unijne nie mogą czekać na maruderów, nie stać ich, aby się nie rozwijać. Polską pod obecna władzą reprezentuje trzecią prędkość – wstecz, a do tego prędkość antydemokratyczną, czyli niezachodnią.

Jak to się skończy dla naszej państwowości? Przerabialiśmy zabory, przerabialiśmy PRL, przerobimy PiS.

Więcej >>>

Kaczyńskiego szemrana retoryka o Donaldzie Tusku

Jarosław Kaczyński wygłosił orędzie do narodu pisowskiego w sprawie Donalda Tuska. Usłyszeliśmy nikczemne słowa, iz utrącenie polityka polskiego, który w hierarchii światowej najwyżej zaszedł w historii Polski służyć ma sprawie polskiej.

Można się uśmiać, ale to już przestaje być śmieszne i niespecjalnie nadaje się na kabaret „Ucho prezesa”, ale na „Króla Ubu”, choć dzieje się w Polsce, czyli nigdzie (wkrótce).

Kaczyński swoje niezbyt lotne myśli polityczne może wciskać swoim podwładnym. Tusk nie jest „kandydatem swoim”, jak to określił prezes PiS, tylko ubiega się ponownie o stanowiska przewodniczącego (europrezydenta) Rady Europejskiej. Taki jest zapis w Traktacie o Unii Europejskiej.

I jak widzimy i słyszymy w tej chwili Tuska popiera większość krajów UE, oprócz rodzinnej Polski. A przy tym należy pamiętać, iż większość rodaków (czyli więcej niż połowa Polaków) życzy sobie, aby Tusk został na drugą kadencję w Brukseli.

Kaczyński powołał się na bliżej niezidentyfikowanych polityków niemieckich, którzy 8-10 tygodni temu mówili mu, że „jeśli zaprotestujemy (tzn. Kaczyński i jego podwładni) przeciw Tuskowi, to on nie będzie wybrany”. Kto był tym politykiem niemieckim? Oczywiscie prezes nie wymienił, on zawsze uprawia taką szemraną retorykę.

Już i tak z jego powodu jesteśmy pośmiewiskiem. Jak się skończy sprawa Tuska? Zobaczymy. Jakkolwiek, zaiste wiem, że Kaczyński wyprowadza Polskę z Unii Europejskiej. Wojciech Maziarski twierdzi, że ukradkiem wyprowadza. Nie! Dla mnie to jest jasne od pewnego czasu. Po zniszczeniu Krajowej Rady Sądownictwa, która to demolka uzależni władzę sądzenia od władzy polityków, Polska nie będzie już demokracją. Unia Europejska z pewnością nałoży na Polskę restrykcje finansowe, a nie tylko instytucyjonalne. To da asumpt Kaczyńskiemu do wyprowadzenia Polski ze struktur unijnych.

Unia Europejska wymaga reform, właśnie takich jakie zaproponiowano w Wersalu. Mianowicie coraz większa unifikacja, kto chce się dołączyć, to może się dołączyć. Nie ma przymusu.

Wiem też, że Polacy nie pozwolą Kaczyńskiemu ot tak wyprowadzić Polski z Unii Europejskiej. Polska nie będzie Białorusią, krajem z podobnym „panem” Łukaszenką, jakim chciałbym być „pan” Kaczyński. Jak to się skończy dla Kaczyńskiego? Wiem, że Polacy nie znoszą rezimu i dawali temu przykład w całej swojej historii.

Więcej >>>

PiS nie zakryje się za Polską, ani Kaczyński za partią; zajeżdża

decyzja

Partia, która zniszczyła media publiczne, zdemolowała Trybunał Konstytucyjny, zabiera się za demolki władzy sądzenia, samorządów i media prywatne, nie popiera najwybitniejszego polskiego polityka w historii (bo więcej osiągnął Donald Tusk w politycznej hierarchii europejskiej niż Jagiellonowie) – zdziwieni?

Niespecjalnie. Jarosław Kaczyński zasłonił swoje kompleksy za partyjną decyzją. Ale kim są jako ludzie tacy Brudzińscy, Błaszczaki i im podobni?

No, kim? Decyzja PiS jest decyzją partyjną, aby nie poprzeć Tuska na reelekcję przewodniczącego Rady Europejskiej, a nie decyzją Polski. Kaczyński plunął kolejny raz w twarz Polakom.

Do poniżenia nie można się przyzwyczaić, za to wszystko zapłacimy wszyscy i Polska. Jesteśmy w okresie smuty. Najeźdzca nie jest z Kremla, jest wewnętrzny, taki nas dopadł nowotwór. Mam nadzieję, że nie jest śmiertelny. Mogę się dziwić decyzji Jacka Saryusza-Wolskiego, iż wyreaził zgodę być kandydatem PiS. Mogę; ale niech on się dziwi sobie. Na koniec życia ośmieszył się. Ma problem.

zlote-polskie-skoki

W tym samym dniu Polacy zdobyli mistrzostwo świata w drużynie w skokach narciarskich w Lahti. Złoto nie przykryje zapachu tej przykrej konstystencji, która zajeżdża od PiS.

Więcej >>>

Biała księga przyszłości Unii Europejskiej

juncker

Szef  Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker w Parlamencie Europejskim przedstawił „białą księgę” przyszlości Unii Europejskiej. Biała księga będzie głównym tematem 25 marca podczas szczytu UE, a następnie do grudnia toczyć się będzie debata, jaka przyszłość zostanie przyjęta.

Państwom unijnym przedstawionych zostało pod rozwagę 5 wariantów rozwoju. W wielkim skrócie można o nich powiedezieć, że pierwszy warianetem jest dalszym ciągiem tego, co już było, poprzez wariant mieszany UE różnych prędkości i projektów, do których dobrowolnie kraje się przyłączają, po ostatni wariant piąty, federalizację UE, niemal jedno ciało państwowe.

Raczej ten pierwszy i ten ostatni nie zostaną przyjęte i padnie na to, co już praktycznie jest: Unię różnych prędkości.

Tak czy siak, PiS tak zmarginalizował Polskę, iż już jesteśmy krajem peryferyjnym, będziemy jeszcze dalej wypadać poza burtą, choć może nie tak szybko póki w Niemczech rządzi Angela Merkel, gdy jej zabraknie powtórzą się scenariusze z przywódcami niemieckimi niechętnymi Polsce.

W Polsce w tej chwili obowiązuje wariant rozwoju wstecz – jak tę prędkość pisowską przytomnie nazwał Leszek Balcerowicz. A takie wstecz zwykle kończy się jakąś formą zamordyzmu, jeżeli naród na ten zamordyzm pozwoli.

A nie pozwoli. I to będzie ten moment, który wyłożył Władysław Frasyniuk: „Kaczyński musi nas tak wkur…, że go obalimy!”

Więcej >>>