Girzyńskiego honor

Szkoda mi każdego człowieka, który utracił honor, a na domiar złego mogą mu odebrać uposażenie.

Ile taki Zbigniew Girzyński musiał publicznie wygadywać bredni, bo prezes wymyślił, że „nikt nam nie powie, ze białe jest białe…”

Honor poszedł w skarpety, ale przynajmniej portfel był pełny. Coś za coś. Girzyński płacił honorem, a teraz marszałek Radosław Sikorski może dobrać mu się do skóry, bo poseł PiS pobrał jak Afdam Hofman gotówkę na przejazdy do Strasburga.

Przecież jakoś musiał Girzyński się odstresować, tak zresztą jak były rzecznik prezesa. Najlepszy na ból duszy jest wypad za granicę, nie jest się na widoku polskich mediów.

Hofman nie jest członkiem PiS, jest samodzielny, ten sam los może spotkać Girzyńskiego. Choć prezes Kaczyński jakby bronił swego posła, „nie powinno mówić się o aferze madryckiej”: „Afera to była Amber Gold, afera hazardowa, gigantyczną aferą był Smoleńsk”.

O, to, to. Kaczyński docenia utratę honoru, ale nijak się jego brak ma do: „aferą był Smoleńsk”.

Słyszałem o katastrofie smoleńskiej, w której zginął brat prezesa PiS, Lech Kaczyński, czyżby swoją niefortunną retoryką prezes nazywał tak początek kampanii wyborczej swojego brata, zakończony 96 śmierciami?

Szkoda mi Girzyńskiego, bo jeżeli prezes go uratuje, dalej będzie tracił honor. Chyba, że już nie wie, co to takiego jest, ani jak go się używa?

O, to przepraszam.

2 Komentarze

  1. Odchodzi, niedługo w PIS zabraknie posłów bez skazy.
    „Mam nadzieję, że moja rezygnacja z członkostwa w Klubie Parlamentarnym i partii PiS pomniejszy straty wizerunkowe tego ugrupowania, którego program i wizję państwa ceniłem i cenić będę nadal. Do końca bieżącej kadencji sejmu pozostanę posłem niezrzeszonym. Wszystkich, których rozczarowała moja postawa lub jakieś elementy z mojego zachowania w tej sprawie pragnę bardzo przeprosić” – napisał Girzyński.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.