Kaczyński wykręca się ustami rzecznika Mastalerka od debaty z Ewą Kopacz

Ewa Kopacz skądinąd słusznie oceniła, iż startując w wyborach jako jedynka z Warszawy, będzie mogła zmierzyć się z Jarosławem Kaczyńskim.

Zmierzyć w debacie, bo tej prezes PiS unika od zawsze. A gdy dwukrotnie stanął w szranki, to zebrał baty od Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego.

Kaczyński jest mocarzem tylko w gębie, gdy nawiedzony elektorat klaszcze na jego słowa o chodzeniu po Krakowskim Przedmieściu do prawdy i ofierze z brata Lecha.

Ostatnio dorzucił na Jasnej Górze tradycję Kościoła katolickiego, to ma być nasza przyszłość (totalna cofka).

Podstawowa kwestia: Kaczyński jest bardzo przeciętny intelektualnie, udało mu się zbudować poparcie elektoratu na resentymencie do współczesności i do rozumu.

Ewa Kopacz wyciągając go na wymianę poglądów na konkretne tematy, obnaży nijakość jego i groźbę dla Polski programu PiS.

Tego boi się prezes i jego zaplecze, jak choćby rzecznik Marcin Mastalerek (nie umywa się do Adama Hofmana), który odparł na propozycję premier polskiego rządu, że to sztuczki PR-owskie.

Tak wykręca się prezes za pomocą rzecznika. Z tego wykręcania nie spada żadna kropla sensu.

Więcej >>>

Śpieszcie się kochać Ewę Kopacz

PO zaprezentowała spot poświęcony Ewie Kopacz. Na portalach, które nie są wrogie pani premier zauważam, że nie wiedzą, o czym jest spot. Albo nie potrafią pisać po polsku. Co na jedno wychodzi.

Nie będę znęcał się nad „redaktorami” tych portali, acz jeden tytuł przywołam:

„Łzawy spot Ewy Kopacz. Rozczuli wyborców?”

Obejrzałem spot. Zwykły, bez oczekiwania napinania męśni twarzy dla oglądających.

W każdym razie twórcy tak się nie spinali, jak ów redaktor. Bezzmarszczkowy umysł, jak piwo bezalkoholowe.

Zauważam i to u publicystów, którzy nie mają zbytniego szmergla ideowego, iż w kraju panuje kultura macho.

Nie będę wymieniał nazwisk, zauważam jednak, iż u wielu „wybijających się” w mediach dziennikarzy umysł zasnął. I to pokotem.

Może ich obudzi niewczas (za późno), gdy nie będzie premier Kopacz. „Śpieszmy się kochać Ewę Kopacz, tak szybko odeszła”.

Och, w takim krótkim czasie doprowadziła do przegłosowania konwencji antyprzemocowej, ustawę o in vitro dopchała kolanem mimo ciemnogrodzian w swoich szeregach, a marszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska zapowiada prace nad projektem ustawy dopuszczającej stosowanie leczniczej marihuany.

Och. Obudzą się z lewej strony nocnika Żakowski, a z prawej Lis. I będą psioczyć nad projektem konstytucji, który opracował Jarosław Kaczyński.

Nawet wiem, jak będzie brzmiała preambuła.

Więcej >>>

Szczęka PiS opadła. Zobaczyliśmy prawdziwy zgryz tej partii

Elżbieta Witek, nowa rzecznik Jarosława Kaczyńskiego, twierdzi za klasykiem, że nieprawdą ma być to, co dzieje się w kuluarach PiS.

Joanna Mucha, rzecznik Ewy Kopacz, uważa, że kurtyna PiS opadła.

Nie opadła. To, co opisała w „Polityce” Anna Dąbrowska, działo się za kulisami. Tam nie było konfetti, baloników, ani tym bardziej kurtyny.

Tam byli Zbigniew Ziobro i jego pomagierzy z IV RP. Takich błędów nie popełnią, jak w latach 2005-2007.

Ziobro nie jest zbyt lotny, bo takich IV RP nie potrzebuje.

W dalszym ciągu nie wiem, na jakim panelu był wiceprezes PiS Antoni Macierewicz i podobne mu osobistości.

To jest PiS, za kurtynę w tej partii aktualnie uchodzi Beata Szydło, rzecznik Witek. I w takie ciuchy są przyoblekane.

Zasłaniają PiS, czyli zaprzeczają. Ani Kaczyński się nie zmienił, ani PiS, które jest jego partią. Nie mówią o Smoleńsku, nie mówią o IV RP?

Mówią! W PiS nic się nie zmieniło, kurtyna została zastąpiona przez Szydło, Witek, Andrzeja Dudę.

PiS w dalszym ciągu nie ma żadnego zaplecza. Czytaliście nazwiska tzw. ekspertów? To trzecia, czwarta liga, która nie chodzi do mediów, ma niewielkie osiagnięcia. Gdyby ktokolwiek z nich wszedł w dialog, w spór ze zorientowanym dziennikarzem, przestałby istnieć, a możliwe, że okazałby inne poglądy na sprawy, które są w tzw. programie PiS.

I to jest ta kurtyna PiS. A Joanna Mucha powinna użyć innej metafory do spektaklu PiS w Katowicach: „Szczęka opadła”.

Ta szczęka dopadnie Polaków, Polski. Ta szczęka potrafi pluć, zaprzeczać, a gdy dorwie się do władzy doprowadzić do katastrofy.

To intelektualna szczęka. Nic ponadto. Nic subtelności.

Więcej >>>

Kopacz za, PiS i Szydło – przeciw

Ewa Kopacz wyszła naprzeciw kredytobiorcom szczególnej troski, tzw. frankowiczom. Mogą przewalutować kredyt hipoteczny w walucie na złotówki.

Frankowicze zostali ofiarami uwolnienia kursu franka szwajcarskiego. Kopacz chce odciążyć zobowiązania finansowe klientów banków.

Z grubsza kredytobiorcom umarzana byłaby połowa narosłych zobowiązań po uwolnieniu franka.

W sumie banki miałyby w plecy wartość rzędu 9-9,5 mld zł. A więc tyle samo kredytobiorcy.

To jest coś, a nie nic. Co na to PiS? Ta partia zawsze śpiewa na jedno kopyto, na swoje anty-kopyto.

Jakiś polityk tej partii powiedział, że to „wyjście naprzeciw bankom, a nie frankowiczom”.

Nie znamy zdania specjalistki od finansów w tej partii Beaty Szydło, która co prawda myli dług publiczny z deficytem budżetowym, ale na frankach się zna, jak mało kto.

Dlaczego się zna? Dlatego, że jak PO powie: tak, to Szydło – nie. Tak pretendentka na premiera jąka się, jak prezes Kaczyński na swoje anty-kopyto. To zresztą znak rozpoznawczy tej partii.

Nie inaczej też jest w kwestii rozstrzygania wątpliwości w przepisach na korzyść podatników.

Platforma jest za podatnikami, PiS przeciw. Dlaczego? Ano, będą uszczelniać nasze kieszenie, aby z nich wyssać, jak najwięcej, bo Szydło ma marzenia, aby nas kroić – podatników.  A potem z tego krojenia uszczęśliwiać wg PiS-widzimisię.

To, co teraz widzimy za oknem to Polska, a PiS marzy się przeciwieństwo – anty-Polska.

Więcej >>>

Wielowieyska, Kaczyński, Żakowski, Mucha, Szydło

Jarosław Kaczyński osiąga to, co chce, gdy reprezentują go inni. Jego partia przestaje być postrzegana, jako partia demolka.

Wprawdzie Dominika Wielowieyska zarzuca pretendentce Kaczyńskiego, Beacie Szydło, iż robi ludziom wodę z mózgu: „To jedna z wielkich porażek naszej wolnej Polski, naszej demokracji, że kandydat na premiera z najważniejszej partii opozycyjnej opowiada rzeczy tak kompletnie oderwane od rzeczywistości i robi z ludzi idiotów”.

Ale Jacek Żakowski, który choć ma zastrzeżenia, popisuje się swoim zwrotem poligloty: „Chapeau bas, Panie Prezesie!”

Żakowskiemu podoba się prospołeczność programu PiS i 6% PKB na zdrowie.

Publicysta „Polityki” nie ma alergii na koszta, portfel, więc nie kichnął, ani zająknął przy ekonomicznym rachunku „winien-ma”.

Żakowskiemu zgadzać się ma… wierszówka.

Na pewno PiS pokazał inną twarz, niezdemolowaną Macierewiczem, Pawłowicz, Kamińskim.

To jest sukces. Na trzydniowym festynie w Katowicach gadające głowy gadały nad wcześniej przygotowanym programem. A jak gadały, to nie myślały, bo myśli się w domu, na festynach się prezentuje.

Na pewno PiS bez Smoleńska jest inną partią. Ale PiS jest tożsama Kaczyńskim, który zauważył, że partia może mu się wymknąć, on sam wszak na nic innego, jak na prezesa nie może kandydować, więc zaczął retusze personalne. Mastalerkowi zabrał, dał pani Elżbiecie Witek.

Z oceny ekonomiii „winien-ma” wolę myślenie, a nie zagadywanie Kaczyńskiego, który nie jest wybitnie inteligentny. Wolę inteligencję Joanny Muchy, która zadała pytanie w kwestii zasiłków dla dzieci – 500 zł na każde drugie i kolejne dziecko:

„Chciałabym zatem zapytać panią Beatę Szydło, członków PiS i koalicjantów, który z tych czynników jest nieprawdziwy: czy kwota 500 zł, czy 12 miesięcy, czy też 5 mln dzieci? Czy okazuje się w tej chwili, że liczba dzieci objęta tym programem będzie mniejsza?”

I drugorzędnym jest, czy to 22 mld zł (Szydło), czy 30 mld (Mucha), ale to pokazuje, jak szybko spłyniemy i dołączymy do Grecji.

Jak to pisze poliglota Żakowski? Mniejsza. „Przepraszam”, ale daleko mi do SYRIZY (niedouczonych Greków we własnej klasyce).

Polityka polska jest nudna, jak jej Matuzalem Kaczyński. Dlaczego musi być parciane o niej pisanie, jak Żakowskiego bez polotu, o Kaczyńskim nie wspomnę, bo on od 1989 roku „robi z ludzi idiotów”.

Więcej >>>

Grecy dalej stawiają na swoich Kukizów

Grecy minimalnie opowiedzieli się w referendum przeciw zaciskaniu pasa, czyli dali swemu rządowi legitymację do negocjacji z instytucjami finansowymi i Unią Europejską.

Wzmocniony został rząd SYRIZY, który powróci do stołu negocjacji.

W istocie Grecy niczego nie wybrali, bo dalej będą się znajdowali w tym samym stanie psychicznym: między strachem a upokorzeniem.

Greccy politycy uzyskali silniejszą pozycję negocjacyjną, więc walka będzie bardziej twarda.

Jako że mamy do czynienia z ekonomią, której nie oszuka się żadnymi sztuczkami politycznymi, Grecy zapłacą za niefrasobliwe wybory polityczne.

Nikt za nich nie będzie płacił. Można dosypać im pieniędzy, nawet umorzyć Grekom dług, to jednak ekonomia. Kukizy Europy i tak tego nie pojmą.

Politycy się łudzą (nie wszyscy), wyborcy się łudzą. Greków dopadnie twarda łapa sprawiedliwości za wybór SYRIZY. Za parciane sztuczki. Przez jakiś czas jeszcze pozostaną na garnuszku UE, ale są już w tej chwili skazani na drachmę za kilka lat.

Jedyne co Grekom pozostaje to platońska triada: wspomnienie o klasycznej wielkości, słońce dla turystów i przemysł menniczy tłukący nieprzytomnie coraz więcej drachm.

Kto wybiera populistów, skazuje kilka pokoleń na cywilizacyjną cofkę. Grekom w tej chwili pozostaje strach, a upokorzenie będzie zwiększało ciśnienie.

Tego możemy nie uczyć się od Greków. Ale że jesteśmy nawet głupsi, więc także Polakom nie wróżę niczego dobrego.

Więcej >>>

PiS ma gotową receptę na kolejną katastrofę

Konwencja PiS w Katowicach to trzydniowy jazgot, konfetti i baloniki.

Podobno pracują nad Polską marzeń. Banał językowy aż boli.

Nie interesuje mnie polityczny kraj marzeń, bo takiego nie ma na świecie, ale realny, dobrze zarządzany, otwarty dla Polaków i na zewnątrz. Od polityków oczekuję poprawnego posługiwania się retoryką i aby mieli podstawową wiedzę o społeczeństwie.

Politykowi takiemu nie przejdzie przez usta określenie „Polska marzeń”.

PiS ma do zafundowania przeciwieństwo niż kicz językowy owych marzeń. Mianowicie partia ta nie proponuje Polsce nowoczesnych rozwiązań, a zacofanie, bo tym jest wycofanie się z reformy emerytalnej i głoszone niedorzeczności m.in. o in vitro, bo tak politykom tej partii dyktuje nie mająca żadnego posłuchu na świecie i nie licząca się nigdzie klasa kleru.

Czy taki skansen PiS może być Polską marzeń (podkreślam: kicz językowy)?

Jak może być politykiem ktoś, kto nie wie, kiedy Polskę przyjęto do UE, czym jest strefa euro, ani co to jest dług publiczny?

Ktoś taki może zaproponować katastrofę, a nie marzenia.

PiS ma pojęcia o pieniądzach takie, jak ta konwencja. Bezużyteczna, ale cholernie droga (ile? Czy jest jakiś komunikat?).

PiS ma pojęcia po polityvce zagranicznej, jak 4 warunki postawione Niemcom przez Kononowicza Szczerskiego. Upraszam dobrego socjologa, aby umiejętnie te brednie zestawił w błyskotliwym eseiku.

Ekonomiści będą zajmować się propozycjami gospodarczymi PiS, a one nawet pobieżnie wskazują, że ta „Polska marzeń” w istocie jest „Polską ruin”. Identycznie mówili przywódcy greckiej SYRIZY, iż spełnią marzenia Greków.

Partia braci Zorbów szykuje Polsce następną katastrofę. Na kogo PiS potem zwali winę?

Na nas wszystkich, bo daliśmy się nabrać na kicz językowy, na ruinę społeczno-ekonomiczną, a nie wybraliśmy twardej realności, Polski jako takiej, Polski potu, wysiłku, a może kiedyś Polski nagrody. Życie to nie jest bajka, ani tym bardziej kicz PiS.

Więcej >>>

Giertych szykuje się na Kaczyńskiego

Roman Giertych wraca do polityki. Na 90 procent postawił kropkę nad i u Moniki Olejnik.

Co powoduje Giertychem? Zwierzę polityczne. Jako adwokat doradzał w mediach, na Facebooku i na spotkaniach towarzyskich.

Ale to zwierzę trzymał na smyczy, teraz chce je spuścić. Na ma oku postać, której nogawek dopadnie.

Giertych powtarza gest Włodzimierza Cimoszewicza, któremu niezależność samopas wychodziła.

Czy wyjdzie Giertychowi? I to na Mazowszu podwarszawskim?

Giertych jako adwokat posiadł wiedzę o ciemnych stronach polityków. Chce spożytkować tę ciemną moc.

Sugeruje, że za aferą taśmową stoi PiS, padło nazwisko Mariusza Kamińskiego. Ciekawe.

A dlaczego nic nie wiedzą służby specjalne? Czyżby były takie indolentne?

Ciemna moc PiS została ukryta. Prezes Kaczyński udziela się tylko w mediach, w których nie zadają kłopotliwych pytań. Antoni Macierewicz może nie oddycha. Mariusz Kamiński nie miał nigdy wiele do powiedzenia, za to świetnie snuł opowieści z politycznej krypty.

Te polityczne widma muszą wypełznąć. I wypełzną. PiS w opozycji jest populistyczny, jak politycy Grecji. Czarno to widzę.

Więcej >>>

Pisowskie wciskanie kitu

Dopóki Beata Szydło szturchała Andrzeja Dudę i szeptała na pół Polski: „pocałuj w rękę, podziękuj”, to była strawna. Ale wzięła się za podróże partyjnym autobusem, wychodzi z niej wszystko, co najgorsze w PiS.

A w tej partii aż od złych emocji dym idzie uszami, a pokrywka skacze pod zbyt wysokim ciśnieniem.

Polityka polityką, obawiam się jednak, że Szydło nie tylko nie wie, kiedy Polska weszła do Unii Europejskiej, ma kłopoty z wiedzą, co wolno w prawie ustrojowym i kto może się wypowiadać autorytatywnie w kwestiach decyzyjnych.

Kiepska jest także w rożróżnieniu gatunku wypowiedzi. I wcale się chodzi o to, jak w wypadku pana Jourdain’a: co jest prozą, a co mową trawą.

Dramat. Co to za żądanie dopisania trzech kolejnych pytań referendalnych? Dlaczego tych, a nie innych?

Koślawo jej rozum pojmuje pojęcie ustrojowe: demokracja. Bardzo koślawo. Ludzie to słyszą, urabia im się pojęcie o klasie politycznej, że można na przykład publicznie pluć na najwyższe stanowisko w kraju.

Prawo to nie jest pomięty skrawek papieru, który wyciąga się z kosza i dopisuje cokolwiek, bo to pasuje w kampanii wyborczej. Nie pisze się na kolanie. Ktoś o tak marnej znajomości konwencji (nie partyjnej), jak Szydło otwiera usta. Sfera publiczna zjechała nam bardzo nisko: do jakiegoś magla. Ciemny lud pisowski może to kupi, ale tego ludu nie należy utrzymywać w ciemnocie. Trochę pracy u podstaw.

Bronisław Komorowski na takie dictum wciskania kitu dopisania pisowskich pytań do referendum odpowiedział i tak nazbyt miękko: „Dopisać można się do wycieczki szkolnej albo do pamiętnika”.

Więcej >>>