Czy PiS zlekceważy efekt pracy Komisji Weneckiej?

szymański

PiS nie ma gotowej narracji ws. orzeczenia Komisji Weneckiej dotyczącego Trybunału Konstytucyjnego. Śmieszna retoryka Beata Szydło w TV Trwam o tym, że opinia KW nie jest wiążąca, ani jeszcze śmieszmiejsze spostrzeżenie Andrzeja Dudy, że to jest przeciek. Projekt, który jest w posiadaniu rządu, nazywa przeciekiem.

Ale takiego mamy prezydenta. Krytyczna opinia Komisji Weneckiej nie jest własnością PiS, ani tylko dotyczy partii rządzącej, bo nas wszystkich. PiS jest tylko autorem demolki instytucji demokratycznej wszystkich Polaków.

Jarosław Kaczyński też nie wie, co zrobić z krytyką najwybitnijszych prawników europejskich, w Zambrowie przyznał się nawet do nadużycia w charakterystyczny dla siebie sposób: „niewiele znaczące zmiany w TK”.

Komisja Wenecka nie przyjechała do kraju z powodu niewiele znaczących zmian, ale z paraliżu najważniejszej instytucji kontrolującej zgodność prawa stanowionego z konstytucją.

Orzeczenie nie jest przeciekiem, jak chce Duda. Ale jego głowa nie poleci. Kogo? Wygląda na to, że Witolda Waszczykowskiego, który KW sprowadził do Polski, bo taka była polityczna potrzeba chwili.

Czy wykładnią pisowską w sprawie orzeczenia Komisji Weneckiej jest stanowisko wiceministra ds. euroepjskich Konrada Szymańskiego, który w Radiu dla Ciebie przyzna, iż „nie można zlekceważyć prac Komisji Weneckiej”?

Czy niezlekceważeniem będzie to, iż Duda przyjmie przysięgę od 3 sędziów, którzy zostali prawidłowo wybrani do Trybunału Konstytucyjnego przez sejm poprzedniej kadencji? I dalej: czy cofnie zaprzysiężenie bezprawnie wybranych sędziów pisowskich?

Jak z tego wybrnąć proceduralnie? Niezależnie od tego, czy PiS przyzna się do bezprawia, Dudę, jako strażnika konstytucji czeka w przyszłości Trybunał Stanu, bo zrzekł się prerogatyw prezydenckich na rzecz partyjnych potrzeb bezprawia.

Fatalna zmiana PiS musi skutkować tym, że ta partia będzie przegrywać, bo w innym wypadku przegra Polska. Szybko o tym przekonają się wyborcy. Cieszę się, że już jest rozpatrywana sytuacja polityczna, co po PiS? Tym mysi się zająć najsilniejsza w tej chwili opozycja w kraju – KOD. Opozycja polityczna, ale nie partyjna. Może Mateusz Kijowski bedzie robił zdjęcia z kandydatami KOD do Sejmu? Kto to wie.

PiS musi przegrać, bo Polski nie stać, aby żyć kompleksami ludzkimi i intelektualnymi prezesa tej partii dla którego za poźno, aby nadrabiać zaległości.

Więcej >>>

KOD – „Solidarność” XXI wieku. Danuta Wałęsa o małym człowieczku

OstreSłowaDanuty

Na naszych oczach urodziła się nowa „Solidarność”, ruch obywatelski XXI wieku – KOD (Komitet Obrony Demokracji).

Tak jak tamta „Solidarność” musiała się bronić przed bluzgami władzy, tak samo obecna. Tamta miała tradycję ’56 roku i następnych lat – ’70, ’76.

Obecna „S” – KOD – broni przed demolką urządzeń demokratycznych, jaka w Polsce urządziło PiS. Jest czego bronić, bo nie wszystko zostało jeszcze zdemolowane.

Na wczorajszej demontracji w Warszawie było przynajmniej 80 tysięcy Polaków (w tym ja), na dzisiejszej w Gdańsku 25 tysięcy. Ludzie demontrują przeciw bezrozumowi PiS (jak on wygląda można przeczytać w wywiadzie dla FT, jakiego Kaczyński udzielił).

Ten dyktatorek – chciałoby się napisać malarzyna z Nowogrodzkiej – nie zburzy Polski, za małe ma rączki i rozumek. PiS wygrało wybory z zachowaniem demokratycznych procedur, ale to nie znaczy, że dostało przyzwolenie na niszczenie demokracji.

Acz ta partia nie odpowiada za siebie, tylko prezes. Ma rację Danuta Wałęsa, że to tchórz, wyraziła się jasno na demonstracji KOD:

„Przyszłam tutaj, żeby zamanifestować swój sprzeciw względem tego rządu i względem tego małego człowieczka, który stoi za tymi, których tam wybrał, i nawet się nie wychyli, bo się boi. Bo on się bał i w stanie wojennym. Nie internowali go, zamknął się w czterech ścianach z kotem”.

A swoich figuranów ma miary, jak w cytacie PAP, w którym Andrzej Duda o stanowisku Komisji Weneckiej ws. Trybunału Konstytucyjnego powiedział:

„Projekt opinii Komisji Weneckiej w sprawie Polski nie jest jej oficjalnym stanowiskiem, a przeciekiem”.

Tym samym Duda powołał nową kategorię. No, ale jako chałturzysta z Nowego Tomyśla ma prawo do takich gniotów myślowych.

prezydentDuda1

Więcej >>>

Infantylny dyktator podzielił się wiedzą z „FT”

potrzebuję

Jadwiga Staniszkis nie jest premierem polskiego rządu, więc „Financial Times” nie przeprowadził z nią wywiadu. Jarosław Kaczyński też nie jest, ale „FT” z nim pogadał o rządzeniu i zamiarach rządzenia.

Kto zatem jest premierem rządu polskiego? Wiemy, kto nominalnie rządzi, dlatego wywiad przeprowadzą polskie media z nominatką-figurantką i to takie media, które nie zadają trudnych pytań, bo takich tylko mają nierozgarniętych dziennikarzy.

Figurantka Kaczyńskiego więc nas nie obchodzi, ale bardziej Staniszkis, która potrafiła drzewiej w latach 90. zdiagnozować sytuację Polski, ale która zdradziła prezesa. Zatem obchodzi nas prezes, który ma koncepcję Polski, tak jasno wyartykułowaną w FT.

Trudno się nie zgodzić ze Staniszkis, że Kaczyński fundnął nam infantylną dyktaturę. Gdyby było inaczej, byłaby to demokracja infantylna.

Cóż zatem ten infantylny dyktator mówi dla „FT”? Szykuje się na 8-letnie rządy PiS, bo Polskę trzeba przeorientować. Na jaką Polskę?

Nie wiem, ale wiem z kogo przeorientować. Mianowicie z byłych komunistów, którzy trzymają władzę.

Prezes PiS zatrzymał się na początku lat 90. i tak go trzyma. Intelektualnie zatrzymał się jeszcze wcześniej, co zresztą ma bespośredni związek z propagowanymi przez niego ideami.

Pedagigika wstydu Kaczyńskiemu miesza się ze społeczeństwem otwartym. A rywalizację traktuje jako walkę z wrogiem wszelkimi dostępnymi środkami.

Tak zresztą ten infantylny dyktator doszedł do obecnej władzy. Kłamstwem (amoralnoscią polityczną) i populizmem. Pół biedy, że dla Kaczyńskiego wrogiem wewnętrznym jest inny Polak, który z nim się nie zgadza. Za miedzą Polski wszyscy są wrogami prezesa. Rosja – wiadomo, ale przede wszystkim Niemcy, a ostatnio doszli wybrani Amerykanie, senatorowie.

Taki jest ten wywiad Kaczyńskiego dla „FT”, z którego wynika, że czekać ma nas 8 lat infantylnej dyktatury, bez wpółdziałania z kimkolwiek z zewnątrz, bo po takim wywiadzie NATO będzie też letnio patrzyło na Polskę.

Kaczyński twierdzi, że nie jest eurosceptykiem. Kłamie, bo jest gorzej, pobrzmiewają w wywiadzie zapowiedzi wyjścia Polski kaczystowskiej ze struktur europejskich.

Ale czego można oczekiwać po zapóźnionym infantylnym dyktatorze?

Więcej >>>

Lech Kaczyński może mieć pomnik na posesji Sellina

lechKaczyński

Nawet tacy ludzie, jak Jarosław Sellin, mogą zrobić karierę. Byle zapisać się do PiS. Nie będę jednak znęcał sie nad tym trzeciorzędnym dziennikarzem. W „Rzeczpospolitej” zapowiedział, iż na Krakowskim Przedmieściu powstanie pomnik smoleński „z Lechem Kaczyńskim na czele”.

Bo brat prezesa był drugim człowiekiem w „Solidarności”. Typowe pisowskie kłamstwo. W legendarnej „Solidarności” Lech K. nie był nawet setnym człowiekiem. Byłem, znałem, widziałem.

Lech Kaczyński ma takie „zasługi”, że jest odpowiedzialny za katastrofę smoleńską. Na jego szczęście nie ma odpowiedzialności po śmierci, acz dla wierzących w pozagrobowy świat figuratywny komunikuję: Lech K. smaży się w piekle.

Do nieba pójdzie Lech Wałęsa, który – jeżeli wierzyć bezprawnie wystawionej teczce TW Bolka w IPN – dokonał przeistoczenie jak Szaweł w Pawła, a w 1989 roku dokonał epifanii ustrojowej – z PRL w III RP, a wojskom ruskim nakazał wymaszerować z naszego kraju.

To są osiągnięcia polityka rzędu Bolesławego Chrobrego, Tadeusza Kościuszki, czy Józefa Piłsudskiego. A Lech K. posłał na tamten świat – a pisze mi się: na rzeź – 95 osób plus on sam.

Ktoś taki ma mieć pomnik? Czy Polska to Wariatkowo? Już z nas się smieją, za pomocą PiS spadliśmy we wszelkich rankingach, a tu taki Sellin wychodzi przed szereg i coś sobie pod nosem – bo nie pod rozumem, ani z rozumem – gaworzy.

Jak mówił Kmicic – zresztą podobna przemiana bohatera, jak Wałęsa – Sellin, zamknij usta, wstydu oszczędź!

Więcej >>>

Polecam legendarny wywiad Teresy Torańskiej z Jarosławem Kaczyńskim (1990-94) >>>

Tusk nie jest projektem, a Polacy nie są elektoratem

donaldTuskTointeresującyProjekt

Co się dzieje z Grzegorzem Schetyną, iż dopuszcza możliwość kandydowania za 4 lata Donalda Tuska, jako „interesującego projektu”?

Polityka to nie konfekcja, bo „projekt Platforma” osiąga sondażowe dno. Jak tak dalej pójdzie, to wyborcy w ogóle nie uwzgędnią żadnych takich projektów.

Wyleźć do ludzie i im oddać głos, ale nie dlatego, aby zamienił się w elektorat, lecz by społeczeństwo, obywatele artykułowali się, aspirowali.

Zrozumiał to Ryszard Petru, dlatego „elektorat” widzi jego Nowoczesną przynajmniej w sondażach. Nie budować li tylko „projektu” na negatywnych emocjach.

Społeczeństwo otwarte artykułuje siebie, tworzy. Komitet Obrony Demokracji stworzył PiS, ale nie dlatego, aby nienawidzieć Kaczyńskiego, czy też jego marionetki Dudę i Szydło, ale dlatego, że odbiera arykulację obywatelską.

Dobrze ten schemat pozbawiania artykulacji widać w wypadku sprawy Lecha Wałęsy. W interesie politycznym zrecenzowano ogromne dzieło dla Polski legendarnego przywódcy „Solidarnosci” na podstawie brudnopisu (brak badań grafologicznych i opracowania krytycznego historyków) i to pierwocin przyszłego lidera, które nawet nie są początkiem.

Wałęsa jest największym pozytywem, jakie wyszło z tej części świata. To nasz najlepszy towar eksportowy, ale dorwali się do niego bylecy politycy i marni intelektualiści – i bredzą.

Bartłomiej Sienkiewicz nawet przestrzega młodych  (w apelu do lewicy w „Krytyce Politycznej”), iż szykujemy coś gorszego niż PiS. Pozwalamy ludziom zakompleksiałym seplenić po mediach i gaworzyć o prawdach.

Już ruszyli ze swoją obławą: „Bez względu na to, spod jakiego organizacyjnego znaku jesteś, za jaką wersją emancypacji się opowiadasz, wiedz jedno: sprawa Lecha Wałęsy to także Twoja sprawa, bo dotyczy prawomocności państwa, w którym działasz i rozwijasz się od lat”.

Polska nie zdążyła się otworzyć na świat, a już ją zatrzaskują. Polakom trzeba pomagać otwierać się na świat. To jest projekt obywatelski, a nie partyjny.

Dzisiaj mamy skutek, iż dorwała się do władzy partia zatrzaśnięta, która zawsze bedzie uciekała przez Komisją Europejską, przed Komisją Wenecka, przed senatorami amerykańskimi.

Grzegorzu, projekt to jest otwarty człowiek, taki jaki był w „Solidarności” w komunie, taki jaki dzisiaj jest w KOD – Solidarności XXI wieku.

Więcej >>>

Duda idzie w zaparte, aby móc demolować Polskę wraz z PiS

duda2302

Andrzej Duda wystąpił w internetowym programie #DziejeSieNaZywo WP.pl, gdzie bronił przegranych intelektualnie i moralnie spraw.

Przede wszystkim uderza, iż Duda obstaje przy swoim krętactwie retorycznym, wykręcaniu języka polskiego, gdy mówił o Trybunale Konstytucyjnym. Ten doktor prawa, którego wstydzą się jego promotorzy na UJ, gdyż zaprzedał moralność na rzecz wątpliwej polityki Jarosława Kaczyńskiego, wmawia profesorowi Rzeplińskiemu, iż „„TK powiedział tylko tyle: przepis na podstawie którego nastąpił wybór sędziów, był w części zgodny i w części niezgodny z konstytucji”.

Ileż kłamstw w jednym zdaniu. Trybunał Konstytucyjny nie orzekał przepisy, ani uchwały – język polski to kolejna kiepska strona Dudy – ale TK wypowiedział się na temat wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Trzech – iż zostali wybrani zgodnie z prawem ustrojowym – i dwóch – że niezgodnie.

Prezydent RP nie jest sędzią w wypadku podejmowania takich wyborów przez Sejm, ani strażnikiem Konstytucji – tak mówi Konstytucja – tylko notariuszem. Przyjmuje przysięgę. Jest mistrzem ceremonii.

Prezydent więc złamał Konstytucję. Wypowiedź Dudy świadczy, iż niczego się nie nauczył, nie dojrzał do roli. Duda jest gotowy dalej pomagać PiS niszczyć demokrację w Polsce, bo takie jest 100 dni rządów PiS.

Nie jest to wymysł przeciwników PiS, ale widzą to wszyscy – dosłownie – w Unii Europejskiej, w Komisji Weneckiej i dużo lepiej wykształceni senatorowie USA niż Duda, który nadaje się najwyżej do tego, aby chałturzyć w Nowym Tomyślu.

I ten język na miarę Nowego Tomyśla można było usłyszeć w wypowiedziach Dudy. Jak ktoś nie wierzy, może przeczytać wypowiedzi Dudy, są nadzwyczaj marne i zawstydzające dla Polaków. Kogoś tak marnej reputacji intelektualnej mamy za prezydenta.

Polska za sprawą Dudy i innych figurantów Jarosława Kaczyńskiego traci znaczenie w UE, spada w rankingach i ratingach. Dobra zmiana! Kolejna kpina z języka polskiego, kpina tych, którzy walczą z kultura polską (vide wypowiedzi Piotra Glińskiego i Beaty Szydło).

W postaci PiS wrócił PRL w całej okazałości. Teraz Polacy nie poddadzą się tej „dyktaturze ciemniaków”, jak nazywał Kisiel klasę ciemnoty politycznej.

Najlepszą wypowiedź – acz pośrednio recenzującą „refleksje” Dudy – dała była premier Ewa Kopacz o rządach PiS i Dudy:

„Paradoksalnie jedna rzecz im się udała. Zjednoczyli Polaków, którzy wyszli na ulicę w obronie wartości, które są nadrzędne. Polacy wyszli na ulice ledwie po kilkunastu dniach po szokujących zapowiedziach PiS.”

Więcej >>>

KOD dla Lecha Wałęsy

myNaród

27 lutego 2016 r. Komitet Obrony Demokracji organizuje kolejną manifestację opatrzoną dumnie brzmiącym hasłem:„My, Naród!”. Bez względu na wszystkie inne możliwe skojarzenia, hasło manifestacji KOD ma bardzo ścisły związek z historycznymi słowami wypowiedzianymi przez Lecha Wałęsę w amerykańskim Kongresie.

15 listopada 1989 roku przewodniczący „Solidarności” tymi oto słowami rozpoczął swoje wystąpienie: „Stoję przed Wami jako trzeci w historii cudzoziemiec, niepiastujący żadnych wielkich funkcji państwowych, którego zaproszono, aby przemówił przed połączonymi izbami Kongresu Stanów Zjednoczonych”. W odniesieniu do pierwszych słów Konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki i wspaniałej zasady amerykańskiej demokracji o rządach ludu, przez lud i dla ludu Lech Wałęsa uzasadniał swoje ku temu prawo i wypowiedział słynne: „My naród”.

Przypomniał też wydarzenia, jakie targały polskim społeczeństwem dążącym do wolności, mówił o dramatycznej walce, jaką musieliśmy podjąć, by tę upragnioną wolność odzyskać.

„Wtrącano nas do więzień, bito, czasem zabijano, a my nigdy nikogo nawet nie uderzyliśmy. Niczego nie zburzyliśmy, nie wybiliśmy nawet jednej szyby, ale byliśmy za to uparci, bardzo uparci. Wiedzieliśmy, czego chcemy i nasza siła okazała się większa.(…) Kiedy myślę o drodze jaką przebyliśmy, często wspominam, jak przeskakiwałem przez ten płot. Teraz inni przeskakują płoty i burzą mury. Czynią tak, bo wolność jest prawem człowieka” – przypominał Wałęsa.

Z trybuny Kongresu amerykańskiego padły też pełne wdzięczności słowa pod adresem obywateli polskich, bez których zwycięstwo nie byłoby możliwe. Podkreślał mówca:

„To oni wspierali nas w trudnym okresie stanu wojennego i prześladowań. Oni słali nam pomoc, oni protestowali przeciw przemocy. Dziś, kiedy z tak znakomitego miejsca mogę, w sposób tak swobodny mówić do całego świata, im przede wszystkim gorąco za to dziękuję. To dzięki nim słowo ”Solidarność” przekroczyło granice i ogarnęło świat, a ludzie „Solidarności” nigdy nie byli samotni”.

Kończące to zaszczytne wystąpienie słowa, wypowiadane z pewnością jako ponadczasowe i niepodważalne, były jednocześnie życzeniem i wołaniem o wolność po wsze czasy:

„Runął już mur, który był granicą wolności. Mam nadzieję, że narody świata już nigdy nie pozwolą na budowę takich murów”.

Tak się jednak nie stało! Minęło zaledwie 26 lat, a naród znów podejmuje działania broniące zasad demokratycznego państwa. Nie przebrzmiały jeszcze pieśni gloryfikujące powalone mury, a na manifestacjach rozbrzmiewają od nowa słowa:” Wyrwij murom zęby krat”. To samo pokolenie, ci sami ludzie, którzy ćwierć wieku temu z narażeniem własnej wolności o wolność walczyli, są ponownie wśród manifestujących, a nawet stanowią przeważającą liczbę zdeklarowanych obrońców demokracji.

Czy mamy prawo wypowiadać się w imieniu narodu ? Tak! Bo – zgodnie z definicją socjologiczną – naród to powstała w toku historycznego rozwoju wspólnota ludzi, którzy obiektywnie i w swej świadomości uznają dany język za swój język ojczysty, uznają określone terytorium za swoją ziemię ojczystą, są przekonani o wspólnocie swego pochodzenia, tworzą własną kulturę i posiadają lub dążą do posiadania uznawanej za swoją organizacji politycznej czyli państwa.

Jeżeli ktokolwiek chciałby zarzucić manifestantom KOD – u nadużywanie kategorii znaczeniowej odwołującej się do całego narodu, podkreślamy nasze obiektywne odniesienie do dwóch koncepcji narodu: politologicznej i kulturowej.

Politologiczny aspekt naszego stanowiska wyraża się poprzez manifestowanie obywatelskiej proweniencji opartej o wykładnię państwa i prawa. Dla KOD – u i jego zwolenników, nie wystarczy być obywatelem państwa, mieć obywatelstwo państwowe, by reprezentować cały naród. Dla nas, tej części narodu pretendującej do nazwy „naród”, naczelną zasadę tworzy poczucie niezależności politycznej, wolności osobistej i poszanowania prawa. I choć świadomi jesteśmy, że prawo międzynarodowe nie narodowi nadaje osobowość prawną, a państwu, to jednak fundamentalne jest i uznane powinno być przez każdego obywatela, że jedynie narody posiadają prawo do samostanowienia. I z tego prawa my korzystamy, w imię samostanowienia, respektowania demokratycznych zasad i poszanowania godności każdego człowieka.

Naszym kulturowym podłożem do reprezentowania narodu jest wspólna przeszłość historyczna i ideologiczna. Przez 123 lata rozbiorowej niewoli i niemal pół wieku komunistycznego zniewolenia naród polski, doświadczany tragizmem historii walczył o wolność i niepodległość. Rozwijała się kultura i rodziła świadomość narodowa za sprawą patronów: poetów, artystów, myślicieli, polityków. Wykształciła się ideologia narodowa – szczególny czynnik integracji narodowej i wychowania wielu pokoleń, powstały mity, które stały się naszą narodową opowieścią.

W obronie chwalebnej narodowej tradycji występujemy i tychże wartości bronimy, a wołamy o nowoczesny patriotyzm, wyrażający się umiłowaniem ojczyzny i własnego narodu, pełnym troski o dobro wspólne, ale przede wszystkim respektujący poszanowanie godności jednostki. Nasze rozumienie patriotyzmu nie pozwala na deprecjonowanie nikogo i nie zezwala na kategoryzowanie i sortowanie obywateli.

Pragniemy nasze dziedzictwo narodowe zachować w jego nietkniętej treści, niepoddanej zabiegom manipulacji ani światopoglądowej, ani językowej. Jako reprezentanci narodu odrzucamy kosmopolityzm, szowinizm i narodową ksenofobię. Przestrzegamy przed nakłanianiem do nacjonalistycznych zachowań, wyzwalających agresję i rozbudzających nienawiść. Jesteśmy dumni ze swojej ojczyzny, ale nie hardzi. Nie akceptujemy tym samym manifestacji autorytaryzmu rządzących wobec innych państw.

„My, Naród!” pójdziemy na naszą manifestację z uśmiechem na ustach w imię Konstytucji RP, w obronie Trybunału Konstytucyjnego, z wołaniem o wolność mediów, o sprawiedliwość i rozsądek rządzących. Legalnie i w majestacie prawa będziemy domagać się uszanowania (naszego tj. ok. 70 % narodu) paradygmatu polskiej demokracji.

Lidia Stanisławek

szanowniPaństwo1

Skasowany tweet Andrzeja Dudy. Ależ mały człowiek!

prezydentRP

Wałęsa nie ukradł Księżyca, odzyskał Polskę

dziękiLechu

Można się zastanawiać, kim byłby w latach 70. ubiegłego stulecia dzisiejszy szef IPN Łukasz Kamiński? Tak mieć przetrącony kręgosłup moralny, iż jako naukowiec i prokurator nie potrafi dotrzymać zwykłych procedur naukowych, prawnych, moralnych, tylko zdarzało się ludziom najgorszego sortu w tamtych czasach, a przede wszystkim wcześniejszych – stalinowskich.

To szkoła Moczara.

Ujawnione dzisiaj materiały przez Moczara Kamińskiego pokazują wielkość Lecha Wałęsy.

To jest materiał na wielką powieść edukacyjną i to dla pisarzy największej miary, porównywalnej do Bolesława Prusa.

Jeżeli prawdą jest, iż młody Wałęsa dał się złamać aparatowi represji, który potrafił zabijać (warto sobie przypomnieć o grobach uczestników Grudnia 1970), a potem wyjść z tego i to szybko – w 1976 roku – stanąć na czele największego ruchu oporu „Solidarności” we wszystkich krajach Układu Warszawskiego – to kim są ci, którzy dzisiaj ośmielają się rzucać na niego oskarżenia?

Jeżeli ktokokwiek pamięta czasy 1980-81, to musi otwierać usta z podziwu, a rozum z uznania, gdy porówna wiedzę o tamtych czasach z rezultatami osiągniętymi przez Wałęsę. To samo dotyczy okresu stanu wojennego i potem – do 1989 roku.

Kto zatem uderza w Wałęsę? Kto uderza w Polskę? Kto niszczy wizerunek Polski?

Pisarze! Opiszcie młodego Wałęsę. Udźwignąć ten temat jest zdolnych niewielu, jeden, może dwóch. Grafomanów mamy multum, dziennikarzy nieprofesjonalnych, jak  Moczarów Kamińskich po prawej stronie – zatrzęsienie.

Wałęsa nie ukradł Księżyca w ekskluzywnej jak na tamte czasy scenografii dzieciństwa, Wałęsa odzyskał Polskę dla Polaków. A teraz złodziejaszkowie dobierają się do Wałęsy.

Więcej >>>

Czarna Księga rządów PiS. 99 dni upadku

czarnaKsięga

Ryszard Petru i jego Nowoczesna dali jeden dzień rządowi PiS, aby się poprawili. Wyprowadzili się z koszmaru swego, który dla dowcipu pure nonsensownego nazwali: dobrą zmianą.

Petru zaprezentował 37-stronicowy raport „99 dni. Czarna Księga rządów PiS”. Do setki został więc jeden dzień, przez który rząd PiS może się poprawić.

Czego dokonać? Wiadomo. Zgadliście.

PiS dokonał czynu wiekopomnego. Zdewastował wszystko, co możliwe w tak krótkim czasie. W klocki zniszczenia Jarosław Kaczyński mie na sobie równych. Nic do tej pory nie stworzył, nawet w myśli politycznej, a w życiu zajmuje się tylko polityką, nawet nie ma rodziny. Choć podejrzewam, dlaczego nie sprawił sobie kobiety.

Inni z mozołem budowali prestiż Polski, dobrobyt Polaków, bo nigdy w historii tak dobrze nie powodziło społeczeństwu polskiemu, a przyszedł prezes Kaczyński i za pomocą swoich figurantów przewraca, co się da w imię dobrej zmiany.

Ależ trzeba mieć w głowie, aby niszczyć demokrację i nazywać to wzmocnieniem demokracji. Niszczyć wizerunek Polski w Unii Europejskiej i USA,  odpowiadać, że nie rozumieją polskich zmian.

Petru opublikował czarną księgę, którą nazwałbym smutą Polski, najgorszym okresem po 1989 roku, porównać go można do różnych lat reżimu PRL-owskiego, z którym łaczy Kaczyńskiego język, semantyka „dobrej zmiany”. Podkreślał to najlepszy znawca języka polskiego Michał Głowiński.

A Grzegorz Schetyna powinien uczyć się od Petru, który potrafi dyskontować politykę upadku, bo to Polsce zaproponowal PiS Kaczyńskiego. U-pa-dek.

Więcej >>>

Teczka TW Bolka udostępniona przez Palownika Kamińskiego

teczkaTWBolka

Prezes IPN Łukasz Kamiński wydając decyzję, iż w poniedziałek w samo południe udostępni do czytania 40 kopii teczki TW Bolka, daje tym samym sygnał do linczu na Lechu Wałęsie.

Kamiński wystawia sobie papiery, iż nie jest profesjonalistą, a przy tym człowiekiem amoralnym. Przecież wie, jakie jakie będą tego konsekwencje nie-ludzkie.

Przede wszystkim nie ma badań grafologicznych, które są czasochłonne, ale coś powiedziałyby o papierach znalezionych w domu Kiszczaka.

Historię współczesną piszą nam esbecy. Tamtych z lat 70. i 80. nie ma u władzy, jest nowy chów. Podobni kurduple – silni potwarzą, pomówieniem.

Kilku historyków w kraju wszak jest, historyków miary Normana Davisa. Tacy powinni wziąć na warsztat teczkę Bolka i napisać rozumne rozprawy.

A tak będziemy mieli lincz, a bliżej nam kulturowo: wbijanie na pal. Kamiński zostaje więc mimo woli takim Władem Palownikiem. Palownik Kamiński, prokurator IPN.

Więcej >>>