Waszczykowski jako Columbo będzie węszył za antysemityzmem i filoputinizmem

msz

Witold Waszczykowski to dyplomatyczna pomyłka. Nie nazwę go – jak wybitny Polak Władysław Bartoszewski – dyplomatołkiem.

Pomyłka zabawia się w porucznika Columbo: „Znam sprawę od kilku dni, prowadzę w tej sprawie śledztwo”.

Śledztwo dotyczy działacza polonijnego w Norwegii Bogdana Kulasa, któremu Andrzej Duda miał zaszczyt przypiąć Order Odrodzenia Polski.

Kulas to antysemita i filoputinista. Duda nie wiedział, a tak lubi te odznaki przypinać, bo jedynie oprócz tego podpisuje bezprawie podsyłane mu z Wiejskiej przez akolitów prezesa.

Wystarczyło przeczytać przynależność Kulasa: partia Jedność Narodu oraz Obóz Wielkiej Polski.

Ciut mieć słuchu na język polski. Wszystko w tych słowach słychać, ale trzeba znać polską literaturę piękną i polityczna, tradycję naszą i mieć trochę oleju pod czaszką.

Za dużo wymagam od tych niezgułów. Ale nasz Columbo będzie węszył. Waszczykowski jest kompletnie pozbawiony słuchu na polski: „Nie słyszałem zachęt od Kaczyńskiego, bym się wybrał do europarlamentu”.

Strach przed prezesem, gęsia skórka, a może raczej: kacza skórka. Mówienie wprost przez zaprzeczenie – znane z filozofii i psychologii. Taką jednak codziennie ci ludzie serwują medialną „:kaczą zupę”. Pomyłki.

Więcej >>>

Tusk, kadra na Euro 2016 i logo „Wyborczej”

tusk

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk na 40-lecie Europejskiej Partii Ludowej podzielił się refleksjami na temat Unii Europejskiej. Nie ma dobrych wieści dla dla federacji europejskiej:

„Mając obsesję na temat idei totalnej i natychmiastowej integracji nie zauważyliśmy, że zwykli obywatele Europy nie podzielają naszego entuzjazmu. Pozbawieni złudzeń dotyczących wielkich wizji, domagają się, byśmy radzili sobie z obecną rzeczywistością lepiej niż to robiliśmy do tej pory. Dziś euro-sceptycyzm czy nawet euro-pesymizm stały się alternatywą dla tych iluzji.”.

Kraje starej Unii i silnych zachodnich demokracji mogą mieć pretensje do siebie, że przyjęły do swojego projektu takie kraje, jak Polska, w której do władzy doszedł nieobliczalny polityk Jarosław Kaczyński.

Widmo komunizmu krążyło nad Europę, dzisiaj krąży widmo popłuczyn z tegoż komunizmu, nieudaczników, jak prezes PiS, czy Viktor Orban.

23piłkarzy

Adam Nawałka ogłosił kadrę na Euro 2016. Jeszcze pół roku temu łudziłbym się, że stać nas na rolę czarnego konia. Acz jest to kadra, w zasięgu której znajduje się ćwierćfinał, a nawet przy dużym szczęściu półfinał.

wyborcza

„Wyborcza” zmienia logo. W Polsce niestety mamy tylko tę jedną gazetę na europejskim poziomie, kiedyś mieliśmy dwie, ale „Rzeczpospolitę” sprowadziła do rynsztoka ekipa Lisickiego i od tamtej pory nie może z niego podźwignąć się.

Więcej >>>

Kaczyński broni zdemolowanej przez siebie demokracji

13322133_1209217735775231_6548523055618861867_n-640x480

Jarosław Kaczyński nie ogląda się na rozum, orzeka w „Do Rzeczy”, że broni demokracji.

Niestety, to demokracja nie broni się przed Kaczyńskim. Procedury demokratyczne zostały przez Kaczyńskiego wykorzystane, a teraz są nadużywane, co może skończyć się ich zniszczeniem.

Prezes nie obraża inteligencji, bo nie ma jej sam za dużo. Przeciętniak, który żywi się kompleksami. I nic poza tym nie posiada Kaczyński, bo talent polityczny i intelektualny niewielki, acz w sam raz, aby niszczyć.

I to mu sie udaje. Zauważa to cały świat, w w nim osobnicy, z którymi Kaczyński by nie pogadał, bo poplątałby się w pierwszym trudniejszym zwrocie retorycznym. To mówca z taboretu na Krakowskim Przedmieściu.

W wywiadzie Kaczyński nie mówi niczego nowego, czego byśmy nie znali. O Trybunale Konstytucyjnym powtarza te same formułki z bezprawia pisowskiego. Ponoć jest skłonny do kompromisu, bo PiS ma „daleko idące zmiany w stronę, którą proponuje Komisja Wenecka”.

W jaką „stronę idą zmiany” – prezes nie mówi. Ale znając jego nieumiejętność poruszania się w jezyku polskim, a ponadto w logice, zmiany są na zasadzie: „białe nie jest białe”.

Widać, że Kaczyński nie ustąpi z demolowania TK i instytucji demokratycznych, liczy się z nałożeniem sankcji przez Komisję Europejską, ale jako gieroj sie nie boi, bo „ma poparcie nie tylko Węgier”.

Kto jest „nie tylko Węgrem”? Kaczyński zastosował kolejną swoją metodę „wiem, ale nie powiem”, ja nazywam dla jego właściwej głębi intelektualnej: „szuru-buru”. Jakie Kaczyński ma szmery w umyśle? Oto one:

„– Kto jeszcze zadeklarował swoje wsparcie?
– Na tym etapie mówienie o takich rzeczach publicznie jest bardzo ryzykowne, więc nie naciągnie mnie pani na to”. Proweniencja Kaczyńskiego: Mrożek, Woody Allen, bracia Coen, a w zasadzie Fredro. Papkin.

Kaczyński straszy Komisję Europejską, że będzie wsadzał polityków opozycji. Zapowiada procesy, których groteskowy przedsmak usłyszeliśmy w audycie Beaty Szydło.

Ten wywiad, jak i poprzednie, pokazują, jakim marnym intelektualnie i charakterologicznie jest prezes PiS. Marek Migalski wysyła go do lekarza. Może mieć rację, hospitalizacja mu się należy. Przegrał swoje zycie, które mu kończy się. I nie potrzeba Freuda, aby stwierdzić, że mści się na tych, którzy wykorzystali swój czas na tym Padole Łez. Z pewnością Kaczyński urasta do rangi jednego z największych psujów w naszych nowoczesnych dziejach.

Kaczyński żyje kompleksami. Uważam, że nie dojrzał intelektualnie i emocjonalnie. Zatrzymał się na poziomie piaskownucy. A po takim osobniku wszystkiego można się spodziewać. Z wywiadu wynika, iż jest przygotowany na wykluczenia Polski z Unii Europejskiej. „W te strony idą zmiany” (przepraszam, że zacytowałem jeszcze raz tę grafomanię).

Więcej >>>

Kaczyzm naśladuje stalinizm

możnaKłamać

Młody socjolog Stanisław Skarżyński za pomocą pism Leszka Kołakowskiego definiuje obecną sytuację polityczną w Polsce. Kaczyzm porównywalny jest ze stalinizmem. Te same determinanty polityczne i dziejowe, podobne pojęcia do stalinowskich.

Szermują nimi politycy PiS w swoich wystąpieniach medialnych, a są one nakreślane przez Jarosława Kaczyńskiego. Nie wróży to dobrze krajowi, bo to znaczy, że PiS nie odda władzy za żadną cenę. Już mamy tego pierwsze symptony.

Skarżyński:

„Ludzie PiS nie mogą się cofnąć przed niczym, bo liczy się tylko cel. Mogą łamać prawo. Mogą podsłuchiwać. Mogą kłamać. Rozbijać sojusze. Wyciąć całą Puszczę Białowieską, zakazać handlu ziemią i nieruchomościami. Wyjść z Unii Europejskiej. Wprowadzić każde, nieważne jak złe i szkodliwe prawo.

Wszystko to są złe rzeczy, ale jeśli są konieczne – to człowiek tylko wykonuje wyrok konieczności, a ten prowadzi do ostatecznego, absolutnego dobra”.

Drugi cytat to analiza „twórczości taboretowej” prezesa, gdy przemawia do swego ciemnego ludu. Stalinowska konieczność dziejowa w przemówieniach Kaczyńskiego zamieniona jest na czasownik „musimy”. Skarzyński jako przykładem posłużył się przemówieniem prezesa z 10 kwietnia.

>>Każdy z elementów tego przemówienia uformowany jest za pomocą matrycy konieczności. „Bardzo wiele spraw nie jest jeszcze załatwionych. Tutaj, na tej ulicy, musi stanąć pomnik smoleński. Na tej ulicy musi stanąć pomnik Lecha Kaczyńskiego. Dość czekania!” – zaczyna. Później lista konieczności rośnie w tempie lawinowym: „Potrzebne są nazwy ulic, placów, rond. Musimy doprowadzić do tego, by ci, którzy zginęli, zostali odpowiednio uczczeni. Wbrew polskiemu establishmentowi! Nie mogą wygrać! My musimy zwyciężyć!”.<<

Tekst Skarżyńskiego jest odkrywczy porównawczo.

„Przed nami jeszcze niełatwa droga. Wciąż idziemy do góry, wciąż rzucają w nas kamieniami, chcą zrzucić na nas lawinę. To się nie uda. Dojdziemy do szczytu, jeżeli będziemy zmobilizowani i będziemy maszerować w zwartym szyku” – kończy swoje przemówienie prezes.

Kaczyzm jest groteskowy w swej powtórce z historii. Jest jednak charakterystyczny dla pewnej formacji polityków, którzy przetrwali transformację po 1989 roku i demokrację, która wydawała się sukcesem aż do 2015 roku, ale powrócili w spotworniałych osobach Pawłowicz, Kempy, Sasina, Piotrowicza, Szydło.

Możemy się śmiać, ale jest się przede wszystkim czego bać. Nie po to w sposób demokratyczny zdobyli władzę, aby ją oddać. Komuchy wymyślili demokrację ludową, obecnie kształtuje się demokracja kaczystowska.

Więcej >>>

Suweren w sutannie zamienił dobrą nowinę na dobrą zmianę

kościół

Dziennikarka ”Wyborczej” Katarzyna Wiśniewska wyszukała kilka cytatów z kazań hierarchów Kościoła katolickiego wygłoszonych na Boże Ciało, które miałyby świadczyć, iż w tej instytucji podskórnie ciecze strumyk chrześcijańskiego miłosierdzia skierowany do zwaśnionych plemion polskich.

Oto one. Kard. Kazimierz Nycz: „Nie wystarczy zawiesić spory na czas przyjazdu papieża. To byłoby za mało. Trzeba zacząć po nowemu rozwiązywać poważne ludzkie sprawy, tak jak przystoi ludziom, którzy do życia, do rodziny, do pracy, we wszystkie miejsca swojej aktywności idą przecież od ołtarza Eucharystii”.

Prymas abp. Wojciech Polak: „Przy drugiej stacji, przy drugim ołtarzu usłyszeliśmy wszyscy z ust Chrystusa: żal mi tego ludu. Albowiem żal tych, którzy z takich czy innych powodów, a może nieraz także z powodów naszej własnej słabości, braku naszego chrześcijańskiego świadectwa i naszej gorliwości, szczelnie pozamykali swoje uszy, serca, domy, rodziny na Chrystusa i na Jego Ewangelię”.

A szef Episkopatu abp. Stanisław Gądecki wrzucił na agendę apel o pojednanie.

Czyżby za dotknięciem różdżki jakiegoś ducha świętego w Kościele coś miałoby się zmieniać? Jarosław Makowski nie daje sobie jednak zawrócić głowy, wykręcić rozumu.

Otóż pisze, że politycy PiS mogą rzec do polityków PO, że owi hierarchowie zwracają im uwagę na mowę nienawiści, rozpętanie emocji elementów animalnych, itd.

Przede wszystkim Kościołowi jeszcze bardziej zależy na wyciszeniu emocji politycznych przed wizytą papieża Franciszka, Kościół wspierał PiS w trakcie kampanii wyborczej, a dzisiaj pożywa owoce wsparcia.

Kościół jest interesowny, a nie sentymantalny, strumyki współczucia to lanszafty dla wiernych, taki katolicki jeleń na rykowisku.

Makowski przypomina, o czym zapomniałem, iż Kościół „porzucił prezesa Andrzeja Rzeplińskiego, który został odznaczony papieskim Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice (Dla Kościoła i Papieża). Ci sami biskupi, którzy zabiegali o ten medal dla prezesa Rzeplińskiego, dziś nie bronią go przed atakami ze strony prezesa Kaczyńskiego”.

Były szef think tanku Instytutu Obywatelskiego zgrabnie ujmuje polski katolicyzm hierarchów: zamienili dobrą nowinę na dobrą zmianę. Tak ma ten suweren w sutannie. Zamienili siekierkę na kijek.

Więcej >>>

Błaszczak z zamachami i ustawą antyterrorystyczną wymyślony przez Mrożka

mam

Przy PiS-ie każda największa wyobraźnia może paść, a przynajmniej doznać szmerów. Dlatego nawołuję pisarzy: notujcie nawet in extenso! Będzie, co czytać. Piszcie scenariusze, telewizje niezależne (komercyjne) realizujcie! To się będzie sprzedawać, nawet gdyby miały być przeróbki.

Np. „Król Ubu”. Wystaczy strawestować – „Król Uboo”. To jest dopuszczalne. Dowolne przemówienie Kaczyńskiego pokawałkować, okrasić epizodami z akolitów prezesa, z takiego Mariusza Błaszczaka. Bestseller.

Jakąż marną wyobraźnię miał Alfred Jarry, wkładając do ust Ubu „grówno”. Prezes tych grówien ma we wszystkich kolorach, kształtach i dźwiękach bez liku. A nawet powonieniach (zwłaszcza)

Tworzy nam się na oczach i uszach political fiction, jakiej świat nie widział.

Niekiedy jednak literatura dościga PiS. Mrożek w „Policji” przewidział Błaszczaka i ustawę antyterrorystyczną.

Dwa zamachy we Wrocławiu i Warszawie – i może publika da się nabrać, poprzeć ustawę odbierającą im część wolności. Ale taka jest cena idealnej zmiany, idealnego państwa, pardon: „dobrej zmiany”.

Błaszczak zainspirował się Mrożkiem? Dalibóg, wystarczy na niego spojrzeć i z pewnością wydukamy: „Śmiech na sali”, lecz nie śmiech z genialnego Mrożka i jego profetyczności, ale z ministra, który sie nie inspiruje, bo nie dostał od natury żadnych walorów. Lecz Mrożek go przewidział.

Pisarze! Do piór! Odejdzie ta formacja katastrofy, znowu trzeba będzie wysilać wyobraźnię w normalności, a tu Ubu Kaczyński i jego postaci z Mrożka, jak Błaszczak, za darmochę piszą literaturę.

Ależ nam się trafiło!

Więcej >>>

Prokuratorzy tworzą swój KOD, Lex Super Omnia

CjSVMFVXIAQfHNK

Ruch oporu będzie rósł wśród kolejnych grup społecznych i zawodowych. Nieprzypadkowo uzywa się pojęć oporu, opornika, które mają konotacje wojenne i reżimowe rodem z PRL.

PiS jest wewnętrznym okupantem, który demokratycznymi procedurami doszedł do władzy i stosuje niedemokratyczne metody zawłaszczania sfer publicznych. Nie tylko widzą to rodacy, którzy zjednoczyli się w oporze w KOD, ale cały świat – dosłownie.

Z troską przyglądają się Polsce we wszystkich instytucjach unijnych i za Oceanem, czyli cały cywilizowany Zachód.

Oto prokuratorzy zjednoczyli się w oporze przeciw zawłaszczaniu struktur śledczych. Spacyfikowanie prokuratury chyba stanie się już niemożliwe dla ręcznego sterowania wg politycznego widzimisię przez Zbigniewa Ziobrę.

Prokuratorzy stworzyli swój Komitet Obrony Demokracji – Lex Super Omnia, czyli Prawo Ponad Wszystkim. Przecież nie będzie im – i nam Polakom – rozpirzał organów śledczych jakiś magister prawa, który nie potrafi sie aplikować.

Polska to jeszcze nie republika bananowa, którą stara się uczynić Jarosław Kaczyński, człowiek, który poza kompleksami niczego nie potrafi. Acz Gombrowicz uważał, że kompleksy trzeba hodować, ale to dla artystów jest dobre, by byli twórczymi, a Kaczyński jest twórczy tylko w inwektywach, mało politycznej i niedyplomatycznej działce knajackiej.

Brawo prokuratorzy! Po nich przyjdzie kolej na inne zawody, jako to policjanci, żołnierze. Nie można pozwolić, aby antydemokratyczna formacja rozwalała ojczyznę z takim trudem odbudowywaną po 1989 roku.

Opór za PiS, jak za PRL. Na szczęście żyją „opornicy” z PRL, którzy przekazują wartość nieposłuszeństwa obywatelskiego młodszym. Dlatego z początku w KOD było tylu starszych demokratów, teraz  dużo więcej jest młodzieży.

Więcej >>>

Timmermans poległ w Polsce suwerennej, w której panuje bezprawie

posłance

Miał być przełom ws. Trybunału Konstytucyjnego, zwłaszcza po wizycie wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa.

A jest ten sam stan rzeczy bezprawia konstytucyjnego. Timmermans zapewnił, iż ten „konflikt to wewnętrzny problem”.

Podobnie do niczego nie doszła opozycja, acz się zebrała, dziobami pokłapali, nawet był obserwator PiS. Dyrdymały i głupawki z tego wyszły, bo inaczej nie mogło być. Są politycznie niewładni.

Jakiekolwiek rozwiązanie sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego bez publikacji wyroku TK w sprawie pisowskiej ustawy i zaprzysiężenia przez Andrzeja Dudę 3 sędziów wybranych przez poprzedni sejm jest bezprawiem.

I w tę stronę zmierza Polska. Kaczyński jest zbyt mały, aby przyznać się do błędu. Chyba, że założymy u niego obłęd, iż Polska ma stać się wschodnią despotią, zdaje się, że ostatnie jest bliskie stanu rzeczy rozumienia przez niego Polski.

W tej chwili kraj został obezwładniony przez najgorszego siły polityczne najgorszego autoramentu. Polska jest sparaliżowana. Widać to w codziennej praktyce ministrów i w tzw. mediach narodowych, których nie można oglądać.

Tak wysiłek 27 lat poszedł z dymem. Nie wierzę w jakąkolwiek dobrą wolę Kaczyńskiego. Takiej nie mają nieudacznicy i ludzie z kompleksami. Ta sytuacja musi być inaczej rozładowana. Unia ma narzędzia. I będą prędzej czy później one użyte. Zdaje się, że prędzej.

Więcej >>>

Prawicowe trolle dopadły wybitnego polityka Sikorskiego

pisMa

Radosław Sikorski jest jednym z najwybitniejszych polskich dyplomatów po 1989 roku. W Polsce to wada, szczególnie dla dyplomatołków – jak celnie określił Władysław Bartoszerewski – sowiecki typ myślenia polskiej prawicy.

Sikorski swoim wyczynem zakończenie kijowskiego Majdanu i zmuszenia do wzięcia nóg za pas przez Janukowycza na zawsze zapisze się w historii dyplomacji europejskiej.

Sikorski padł ofiarą trollingu prawicowego. Nie może to jednak dziwić. Taki Waszczykowski mógłby przy Sikorskim uskutecznił amerykański sen. Od pucybuta do milionera, choć moim zdaniem nie zasługuje, aby czyścić buty wykładowcy na Harvardzie. Od czegoś jednak należy zacząć.

Sikorski dał wywiad dla szwedzkiego dziennika, o którym napisała z manipulatorskim zacięciem rosyjska agencja Novosti, a w Polsce podchwycili ich pobratymcy lokalnego sowieckiego myślenia: Krzysztof Szczerski i Joachim Brudziński, tudzież prawicowe portale wPotylice (pardon: wPolityce) i Fronda.

Więc musiało wyjść, jak wyszło. Trolle popluli na wybitnego Polaka. Trolle Szczerski i Brudziński, politycy, którzy nigdy nie powinni być w przestrzeni publicznej. Niczego nie stworzyli, tylko zepsuli.

Polska dzięki takim trollom jest chorym krajem. Nabór do polityki powinien mieć takie sita, aby nie przechodzili przez nie – marne charaktery: Brudzińscy i Szczerscy.

Więcej >>>

Obrona PiS przed Zachodem

Ci67zzSVAAAmsOk

PiS podjęło uchwałę obrony suwerenności. Nie piszę Polski, bo Polska nie jest zakładnikiem PiS, aby miało jej bronić. Przed kim bronić?

Przed Komisją Europejską? Nie! Ta uchwała broni demolki Trybunału Konstytucyjnego, jest przeciw trójpodziałłowi władzy i przeciw standardom demokratycznym.

Ta obrona jest przeciw Zachodowi. Jest przeciw ogromnej części Polaków, którzy nie godzą się na cofanie Polski, czego przykładem jest KOD.

Jarosław Kaczyński nie ma wizji Polski, chciałby ją przywłaszczyć, utrwadzić jakiś nacjonalizm i otwierać z Rydzykiem nikomu niepotrzebne świątynie.

Czy skansen jest wizją?

Piłka jest po stronie opozycji, gdy w poniedziałek oficjalnie poznamy stanowisko Komisji Europejskiej, a we wtorek odbędzie się spotkanie ws. zawinionej przez PiS.

Jakie mogą być rozstrzygnięcia? Dalsze wyczekiwania na decyzje, jakie zapadną w Brukseli odnośnie niszczenia podstawowych wartości w kraju unijnym?

Kaczyńskiemu wymknęła się gra z Komisją Europejską. Zresztą nie miał nigdy pomysłu na Polskę. Bo co to znaczy powstać z kolan? Metafora kiczu.

Tak naprawdę jedynym suwerennym krajem na naszym świecie jest Korea Płn. W tym kierunku zmierzamy? Różne są współzależności, są państwa silniejsze, mądrzejsze i o głęboko zakorzenionych standardach demokratycznych.

Polsce pod panowaniem PiS wyszła komusza słoma z butów, nadymany patriotyzm zakompleksiałych ludzi bez talentów.

Skutki mamy takie, że premierem rządu jest Beata Szydło, która nawet nie powinna sprawować funkcji burmistrza Brzeszcz, a prezydent Andrzej Duda co najwyżej nadaje się na wykłady w Nowym Tomyślu.

Tacy marni politycy dochodzili do władzy w krajach zachodnich, ale społeczeństwo i elity dawały sobie z nimi radę. Czy damy radę demokratycznie (i suwerennie) pozbyć się PiS?

Spokojnie, jeszcze Polska nie umarła, bo podobna kwestia czeka nas z NATO.

Więcej >>>