Praca PiS, w tym Szydło, nad polskim piekiełkiem. Diabelska robota

W przeddzień komunikatu Komisji Europejskiej dotyczacego odpowiedzi polskiego MSZ o kwestii praworządności w kraju szef dyplomacji Witold Waszczykowski był powiedzieć, iż  „tu nie ma o czym dialogować”.

To po co odpowiadał KE? Mniejsza, PiS zmierza do otwartej wojny ze wszystkimi instytucjami unijnymi, licząc na jakiś rozejm, na którym chcialby coś ugrać w kwestii niepraworządności. Co? Niczego pisowscy indolenci nie potrafią załatwić, nie potrafili zawrzeć żadnego kompromisu z Emmanuelem Macronem dotyczącego pracowników delegowanych.

Wszystkie kraje naszego regionu coś ugrały. Dzisiaj usłyszeliśmy, iż Komisja Europejska odrzuca stanowisko Polski, iż nie może ingerować w polski system sądownictwa. Waszczykowski chyba nie wie, co podpisała Polska wstępując do Unii Europejskiej, zresztą czytam publicystów i też nie wiedzą, o czym piszą.

Zbliża się wiec ta chwila, kiedy zostanie uruchomiona procedura związana z art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej, nazywanego „opcją nuklearną” – po prostu sankcjami dla Polski.

Czy zostanie ta „opcja” uruchomiona? Jarosław Kaczyński – przecież nie Waszczykowski – będzie robił bokami, starał się grać na czas, a nawet szantażować – do takich zaliczam reparacje wojenne.

Tego chyba PiS się nie spodziewał. Wreszcie jasno o Polsce powiedziała Angela Merkel: „Jedność Unii za cenę rezygnacji z praworządności to nie byłaby już Unia Europejska”.

Merkel na temat Polski ma rozmawiać „wyczerpująco” z szefem Komisji Europejskiej Jean-Claudem Junckerem. Jasne stanowisko Merkel, iż w UE obowiązują konkretne standardy demokratyczne i wolności obywatelskie, publicysta „Newsweeka” Maciej Nowicki określa najgorszym dniem dla Polski w UE.

Nigdy tak źle nie było. Tego PiS nie odbuduje, nawet gdyby doszło do jakiegoś wycofania się z demolowania sądownictwa. Weszliśmy w logikę: każdy następny dzień będzie gorszy niż poprzednie.

Weszlismy w stadium najgorszości. I patrząc – a także słuchając – polityków PiS – konieczny zdaje się być cudzysłów przy slowie polityk – nie łudzę się – niewiele ci ludzie rozumieja, co słychać choćby u biednej Beaty Szydło, mamroczącej o uczestnikach lipcowych protestów, którzy jakoby mają być opłacani z jakiejś mitycznej kasy. Obraża młodych Polaków – bo oni protestowali przeciw opresji państwa – tworzy też nowy krąg polskiego piekiełka.

„Najgorszość” każdego następnego dnia będzie nas pogrążać. Jak długo to będzie trwać? Jak długo będziemy w stanie mówić: wczoraj i przedwczoraj było lepiej? Jutro nasza pozycja będzie gorsza niż dzisiaj, a dzisiaj jest tak zła, jak nigdy dotychczas. Tak wygląda diabelska robota PiS.

Więcej >>>

Waszczykowskiego usta wypowiedziały postanowienie prezesa, iż nie dialoguje z KE

Jarosław Kaczyński ustami Witolda Waszczykowskiego odpowiedział Komisji Europejskiej, iż wara jej od sytuacji praworządności w Polsce: „nie ma o czym dialogować i dyskutować”.

Waszyczkowski liczy na to, że „Komisja Europejska zaprzestanie przesyłać nam zalecenia, krytykować i wytykać”.

Wzorzec demokracji wszak znajduje się w gabinecie prezesa w gmachu przy Nowogrodzkiej, a nie jest wypracowany przez klasycznych Greków, państwa zachodnie i myślicieli politycznych definiujących trójpodział władzy. Unia Europejska to w pierswzym rzędzie standardy demokratyczne.

W odpowiedzi nadesłanej przez resort Waszczykowskiego do KE zakwestionowano kompetencje Komisji Europejskiej w kwestii oceny zmian w wymiarze sprawiedliwości w Polsce.

Waszczykowski na konferencji prasowej zaatakowal Fransa Timmermansa, wiceszefa KE: „Przestanie występować pan Timmermans na konferencjach prasowych, przestanie mówić, że monitoring Polski to jest jego misja personalna, przestanie przyjeżdżać do Polski na manifestacje polityczne”.

To jest gorąca wojna dyplomatyczna, która jest jednym z elementów wyprowadzania Polski z Unii Europejskiej.

Gdyby słów Waszczykowskiego użył szef dyplomacji Białorusi, też bym się zdziwił, bo nawet politycy tej despotii nie są tak aroganccy.

Więcej >>>

Polacy zasługują na coś lepszego, niż PiS

Emmanuel Macron we władzach PiS spowodował poruszenie. Zaczęli uprawiać zbiorową nerwówkę Forresta Gumpa. Biegać z gabinetu do gabinetu, od mikrofonu do mikrofonu.

Tego można było się spodziewać. Podobne słowa – „Polacy zasługują na coś lepszego” – będa padać także z innych ust.

Czyż nie jesteśmy chorym człowiekiem Europy po „sukcesie” 1:27, po procedurze Komisji Europejskiej dotycząych braku praworządności, po wycince Puszczy Białowieskiej, po…, po…, po…

Dużo będzie tego „po”. Trójkąt Weimarski nie istnieje. Grupa Wyszehradzka właśnie dostała zawału. Duda nie może się z kraju ruszyć na cywilizowany Zachód, bo go nikt nie przyjmie, Szydło jest traktowana jak trędowata, bo to niewłaściwa osoba do jakichkolwiek rozmów.

I co z tego, że pogadał sobie Marek Magierowski z chargé d’affaires Francji Sylvainem Guiaugué’m. Czy to wróg Polski – Rusek jakiś albo hitlerowiec?

Mniej więcej teraz mamy klimat niedorostków bawiacych się w sprawy, o których nie mają zielonego pojęcia.

Przed wojną po śmierci Piłsudskiego było podobnie, ale wówczas graliśmy przynajmniej w II lidze, dzisiaj PiS to tylko trampkarze.

Nie piszę o kontekstach podróży Macrona po naszym regionie Europie – bo piszę gdzie indziej – ale widząc tę drużynę pisowską można tylko odczuć, że żałość ściska cztery litery.

„Zasługujemy na coś lepszego”, rodacy!

Więcej >>>

Czarne chmury nad Kaczyńskim

Niemieckie media zauważają pęknięcie w PiS – definiują nawet bardziej zdecydowanie niż my tutaj w Polsce. Czy dwa weta sądownicze będą dla Andrzeja Dudy Rubikonem?

Czy pobyt Beaty Szydło u Dudy w Juracie to dalszy ciąg marszu na Rzym, tj. na Nowogrodzką po prerogatywy przypisane funkcji prezydenta i premiera, a nie „szaremu posłowi”?

Pytania się mnożą, odpowiedź dostaniemy dość szybko, bo demolka kraju na jesieni ma dostać nowego impetu, wszak na agendę wejdą ustawy sądownicze – krojone w Kancelarii Prezydenta – ktore przepadły w wyniku weta, bodaj najgłośniej będzie jednak z dekoncentracją, czy też repolonizacją mediów. Nie wspominając o tym, jakie czekają PiS złe wieści z Brukseli.

Poza tym Duda, a także Szydło czują na kark niezbyt przyjemny oddech Trybunału Stanu, z którego mogą się wyłgać inną postawą niż do tej pory.

Korespondent Deutsche Welle Paul Flückiger pisze nawet o partii prezydenckiej, zresztą zwąc ją „Partią Prezydencką”, która mogłaby powstać we współpracy z Kukiz ’15. Czy Paweł Kukiz jest zdolny rzucić na szale niewątpliwy sukces wyborczy i podzielić się nim z Dudą, Szydło i częścią klubu parlamentarnego PiS, bo kilku wszak posłów PiS do Dudy przystąpiłoby?

Oczywiście, że to musiałaby być robota koronkowa, ale taka wcale nie musi być niemożliwa. Duda raczej nie jest do niej zdolny, ale w jego zapleczu mogą tacy się znaleźć.

W każdym razie bardziej nad Kaczyńskim zbierają się czarne chmury, niż nad Dudą, a Szydło może być poręczna dla prezydenta, bo prędzej niż później straci stanowisko premiera.

Czyżby po raz pierwszy pojawiło się na horyzoncie realne zagrożenia dla prezesa Kaczyńskiego? Czarno to widzę.

>>>

Duda na czele schizmatycznego bloku republikańskiego?

Czyżby kroiło się, że jednak Andrzej Duda (a w zasadzie jego środowisko polityczne) szykuje się do powstania nowej partii, jak to eufemistycznie nazywane jest w publicystyce „blokiem republikańskim”.

Od Kaczyńskiego odchodzili politycy, tworzyli nowe podmioty (Polska Jest Najważniejsza, Solidarna Polska), ale te nie zyskiwały potrzebnych procentów i niektórzy scjizmatycy wracali do źródeł.

Ale żaden z emigrantów partyjnych nie był prezydentem. A to zupełnie inna jakość niż poprzedników – przede wszystkim środowisko Dudy ma pieniądze i dużo większy wpływ na media tzw. narodowe, wpływ na tworzenie prawa, ale przede wszystkim na jego blokowanie poprzez weto.

Słowa posła Kukiz ’15 Marka Jakubiaka są wieloznaczne – może takie muszą być – zapytany w TVP Info o tworzenie bloku prezydenckiego Dudy z Kukiz ’15 i PSL był rzec:

„Stawia mnie pan w trudnej sytuacji. Najlepiej by było, czego panu życzę, żeby pan w formie np. wywiadu zadał to pytanie panu prezydentowi, bo to pan prezydent będzie organizował, nie my. My możemy być jedynie współorganizatorami i taka jest moja odpowiedź”.

Niezbyt lotny językowo jest Jakubiak, jak większość posłów i dziennikarzy, to jednak nie odżegnał się.

Ale i o opozycji mówi się „na mieście” o szykowanych rozłamach, które w kontekście sondażu OKO.press o tym, kto powinien stać na czele PO i Nowoczesnej, mogą powodować w komentatorach wzmożenie spekulacyjne.

W każdym razie Adam Szostkiewicz nie omija tematu:

„W takiej sytuacji obecna demokratyczna opozycja nie może sobie pozwolić na zajmowanie się głównie  samą sobą: spekulacjami o rozłamach i nowych liderach. W wyjątkowej sytuacji potrzebne są wyjątkowe środki: blok sił konstytucyjno-demokratycznych i wspólna lista.”

Może owe wszystkie sugestie o rozłamach i tworzeniu nowych podmiotów są spowodowane sezonem ogórkowym, albo innym nieodkrytym zamysłem.

Dudę zaliczam do tchórzy, a tacy nie są w stanie powiedzieć „nie” i realizować wyzwania.

Więcej >>>

Sparaliżowany rząd PiS – szczególnie widoczny w ostatnich dniach nierząd

Jak osłabiona jest Polska, widać to w ostatnich dniach. Rząd PiS jest bezradny wobec pomocy ludziom, którzy ucierpieli w wyniku nawałnic. Mariusz Błaszczak zdobył się na sztancę językową, iż to się nie powtórzy (tragedia się nie powtórzy; pokraczność retoryczna, która pokazuje, z jakim nikim mamy do czynienia).

Antoni Macierewicz nie reaguje na wołanie o pomoc z Suszka i Rytla, bo przygotowuje swoje weekendowe wojska (WOT) na defiladę.

Mamy do czynienia z konfliktem o wojsko między Andrzejem Dudą i Antonim Macierewicz, acz wielu ludzi – inteligentniejszych od wzmiankowanych – zwraca mi uwagę, że ten konflikt może być reżyserowany, aby w ten sposób zajmować opinię publiczną, a następnie rozładowywać napięcia.

Na zewnątrz prawie nie istniejemy, prestiż Polski sięgnął solidnego dna. Tzw. opcje niemieckie prezesa Kaczyńskiego i jego publiczne domaganie się reparacji od Niemiec za II wojnę światową mogą być na pokaz elektoratowi, czyli „ciemnemu ludowi”.

Niemniej nadweręża naszą i tak marną sytuację zewnętrzną. Tyle, ile dostaliśmy dyplomatycznie od Niemców po 1989 roku, można porównać tylko z planem Marshalla i to wielokrotnym.

Przyjazne wspomaganie na arenie miedzynarodowej jest cenniejsze niż wszelkie pieniądze, bo takie – jak reperacyjne – przejada się, a rząd PiS tylko to potrafi robić.

Już wczesniej pisałem, że politycy tej partii nie potrafią rządzić, administrować – w kulturze nazywa się to dodawanie dzieła do dzieła – tylko zdobyć władzę i ją utrzymywać poprzez manipulacje, skłócanie i życie na kredyt.

Za to zapłacimy ceny najwyższe – gdyby PiS miał się dłużej utrzymać u władzy – a Kaczyński miał swe wizje (podkreślam jest to bardzo przeciętny umysł, a do tego zakompleksiony).

Nawet tracimy takiego wydawałoby się pewnego sojusznika, jak Czechy, prezydent Milos Zeman nie aprobuje pomysłów dochodzenia przez Polskę odszkodowań wojennych od Niemiec, ponadto twierdzi: „należy wziąć pod uwagę, iż ta sprawa nie jest żadnym tematem w relacjach niemiecko-czeskich”.

Jesteśmy traktowani jak chory człowiek Europy. A po sprawie w Trybunale Sprawiedliwosci UE  dotyczącego wycinki w Puszczy Białowieskiej oraz po postanowieniach Komisji Europejskiej ws. praworządności zostaniemy trędowatym człowiekiem Europy.

Zniszczyć cały dorobek Polaków po 1989 roku (dojdzie za tym prędzej czy później ruina gospodarcza) potrafią tylko paralitycy. I taką mamy władzę – rząd paralityków.

Ten rząd to czeski błąd – bezrząd. Nierząd.

Więcej >>>

Duda przeciw tysiącletniej IV RP?

Czy Andrzej Duda zdaje sobie sprawę, że każda władza przemija? Do tej pory sprawiał wrażenie, że nie zdaje sobie, że to ujmujące doznanie historii jest poza nim.

Dlaczego tak się działo? Można mniemać, że zostało wyniesiono z atmosfery panującej w PiS, która da się opisać słowami znanymi z historii: „władzy raz zdobytej, nigdy nie oddamy”.

To słowa ciemniaka znanego starszym Polakom. PiS zachowuje się i sporządza taką Polskę totalitarną, poddaną władzy ciemniaków. Taka władza z warunkach demokratycznych musi zostać poddana osądowi – prawnemu, a nie tylko historycznemu.

Może Duda – podkreślam: może – w trakcie lipcowych protestów zdał sobie sprawę, że jest okazja, aby zerwać z pisowskim przeświadczeniem, że „władzy raz zdobytej, nie oddamy”.

Może tak było z Dudą? Będziemy się o tym przekonywać, acz mógł po prostu wykorzystać szanse na rozładowanie społecznych protestów.

I to warte jest zaznaczenia, iż w lipcu protestujacych Polaków wyszło na ulice najwięcej po 1989 roku, a nawet po 1982.

Ten protest był tak spontaniczny i ponadpokoleniowy, iż starzy opozycjoniści są przekonani, że młode pokolenia wreszcie przejęło pałeczkę decydowania o swojej przyszłości.

Bodaj pierwszy Bartłomiej Sienkiewicz powiedział: postawmy na Dudę.

Daniel Passent z kolei uważa, że „Duda ma dość Dudy  z pierwszych dwóch lat kadencji. Nie chce być tylko notariuszem, który dzień i noc podpisuje, co mu PiS podsunie”.

A Michał Kamiński – który trochę zna to środowisko – uważa, że Duda zdaje sobie sprawę, iż muszą przyjść inni i chce zerwać z „tysiącletnią IV RP”, jaką zamyślają Macierewicz i prezes Kaczyński.

Duda w ten sposób wymiksuje się z PiS. Czy to znaczy, że będzie budował swój ośrodek polityczny, partyjny?

Do tej pory z PiS wychodzili politycy i do Kaczyńskiego wracali pod postacią „zjednoczonej prawicy” (Polska Jest Najważniejsza, Solidarna Polska). Ale żaden z nich nie miał stanowiska prezydenta, to byli zwykli parlamentarzyści.

Jakość schizmy Dudy jest zupełnie innej próby. Zwycięstwo jego nad tysiącletnią IV RP może być, jak Stalina na Hitlerem, a wojna okazać krwawa dla prawicy.

Więcej >>>

Strategia PiS wyprowadzenia Polski z UE

Z grubsza widać, jaką PiS – a dokładnie Jarosław Kaczyński – przyjmie strategię wyprowadzania Polski z Unii Europejskiej.

Nie łudźmy się, do tego prezes dąży. Polska znajduje się na wszelkich możliwych frontach walki z instytucjami unijnymi. To jest to słynne powstawanie w kolan. Odbije sie to na tym, że mniej pieniędzy z UE dostanie rząd PiS, jakich chciałby, a też możliwe, że dojdzie do sankcji finansowych, ktorych oczywiście nie zapłaci, acz mogąć być potrącone z transz brukselskich.

Już wszystkie agencje ratingowe głośno twierdzą, że ta zimna wojna z UE musi się odbić na gospodarce, a Mateusz Morawiecki to PR-owiec, a nie żaden spec od gospodarki.

Jak zatem uzasadnić, że „zła” Unia nie toleruje kaczystowskiej Polski – powstalej z kolan i dumnej, że coraz mniej demokracji, a wiecej autorytaryzmu?

Potrzebny jest wróg. Nie wystarczy tylko „totalna” opozycja, ale trzeba odświeżyć „odwiecznego” wroga – Niemcy. Dlatego nieprzypadkowo pojawiła się kwestia reperacji wojennych.

To, co że tyle lat po wojnie, to co, że już w 1953 roku zawarto umowę międzynarodową dotyczącą zrzeczenia się reparacji przez Polskę.

Tak jak pracowano nad uchodźcami i dało to rezultaty w postaci postaw antychrześcijanskich, wrogich do innych, tak już zaczęła iść para w gwizdek do „wrogiego” Niemca. Już Kaczyński wyzwie ich od kanalii i zdradzieckich mord. On to potrafii, jest dobry w te kulki.

To jedna ze strategii, ale najważniejsza. Jacek Kurski w Wehrmachtach jest oblatany, więc młyny propagandowe będą emocje mielić na patriotyczną papkę.

Więcej >>>

Żenua z Macierewiczem: Czy ten minister obrony jest podwójny, rosyjskim agentem? – pytają na amerykańskim portalu

Antoni Macierewicz wstepuje na salony. Amerykański portal  thedailybeast.com pyta wprost:

„Czy ten minister obrony jest podwójny, rosyjskim agentem?”

Tak zresztą jak my w Polsce, zwłaszcza po książce Tomasza Piątka „Macierewicz i jego tajemnice”.

Książka Piątka sprzedaje się jak ciepłe bułeczki, nie można dostać jej w ksiegarniach, jest na pniu wykupywana przez czytelników. Pełną para drukują ja 4 drukarnie i ciągle w księgarniach jej mało.

Macierewicz coraz częściej jest postrzegany za granicą, jako pacjent rodem z „Lotu nad kukułczym gniazdem”.

Na amerykańskim portalu Josephine Huetlin pisze,  że Macierewicz zrobił polityczną karierę, jak pies gończy „węsząc” wszędzie rzekomych radzieckich czy rosyjskich agentów. Przez siedem lat próbuje udowodnić, że katastrofa smoleńska była zamachem, za którym stał rząd Putina, w tym celu posunął się nawet do eksperymentu z eksplodującą parówką. Nowym celem Macierewicza jest stworzenie armii ochotników, którzy bedą gotowi walczyć, z „realnym wrogiem” – czyli Rosją.

Żenua. Widzac Macierewicza sojusznicy z NATO będa pukać się w czoło i pytać: gdzie zgubił kaftan bezpieczeństwa.