Kaczyński, 10.08.2016

 

Okrzyki: „Hańba!”, „Damy radę!”. Kaczyński BARDZO emocjonalnie w kolejną miesięcznicę Smoleńska

jsx, 10.08.2016

Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński (DAWID CHALIMONIUK)

• Jarosław Kaczyński przemawiał podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej
• Prezes PiS mówił, że „całkowita racja jest po naszej stronie”
• Kaczyński: „Jeśli trzeba będzie ją umocnić poprzez ustawy, to to uczynimy”
- Przed miesiącem wydawało się, że droga, która jest przed nami, jest już prosta, jak każda trudna droga prowadzi pod górę, ale większych przeszkód już nie będzie – mówił przed Pałacem Prezydenckim Jarosław Kaczyński.- Dziś z wielkim smutkiem muszę powiedzieć, że ta droga będzie trudniejsza niż się wydawało. Ksiądz Bartołd [prowadzący mszę smoleńską - przyp. red.] wspominał o tym, co działo się po katastrofie, co działo się pod krzyżem, co działo się w rok później, jak zabierano stąd tulipany, wspominał o płonących zniczach, które wrzucano do śmieciarek – kontynuował.

„My damy radę!”

- Dziś ci, którzy działali wtedy, znów podnoszą głowę, próbują doprowadzić do zablokowania naszych inicjatyw, do tego, by na jakiś czas, a w pewnych wypadkach już w ogóle, pomniki, zaczątki upamiętnienia, zostały zlikwidowane. Muszę państwu powiedzieć: nie dadzą rady, my damy radę! – zaznaczył, na co rozległo się skandowanie zgromadzonych „damy radę!”.

- Musimy być czujni – podkreślił polityk. – Ci, którzy, wydawałoby się, już skapitulowali, chcą walczyć dalej, chcą przeciwstawić się temu, co jest naszym celem, to znaczy prawdzie o Smoleńsku i uczczeniu pamięci ofiar Smoleńska – mówił. Cel ten, jak stwierdził, oni „będą realizowali wszelkimi metodami”. – Musimy stanąć z całą determinacją, odrzucić te wszystkie żądania, działania pseudoadministracyjne, pseudoprawne – mówił Kaczyński.

Musimy wiedzieć, że całkowita racja jest po naszej stronie. Jeśli trzeba będzie tę rację umocnić poprzez akty normatywne, poprzez ustawy, to z całą pewnością to uczynimy

- Ci, którzy obrażali, ciągle chcą obrażać. Ci ludzie są poza polską kulturą - dodał, na co rozległy się krzyki „hańba!”. – Ale damy sobie z nimi radę. Musimy być zdeterminowani. Musimy wiedzieć, że droga do sprawiedliwej, silnej, demokratycznej Polski, choć trudna, jest otwarta. Idziemy tą drogą i będziemy szli dalej – zakończył prezes PiS.

Kaczyński na konferencji prasowej w środę mówił o decyzji ws. likwidacji tablic upamiętniających ofiary katastrofy z 10 kwietnia przed Pałacem Prezydenckim i stołecznym ratuszem. – To działania o charakterze skandalicznym, skrajnie niemoralnym – powiedział. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

okrzyki

gazeta.pl

Pułapka dworskich ekspertów zespołu Kuchcińskiego. Wokół Trybunału Konstytucyjnego

Wojciech Sadurski prawnik, 10.08.201

Hanna Pyrzyńska

PiS pokazał powołanym przez siebie do funkcji eksperckiej prawnikom, że ich zdanie nie ma najmniejszego znaczenia. Może dlatego powołaniu zespołu ekspertów towarzyszyły fanfary, a już złożeniu raportu – głucha cisza.

Brzydkiego figla sprawiła władza PiS grupie prawników, którzy pod koniec marca zgodzili się przygotować raport dla marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego w sprawie funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. A właściwie dwa figle.

Po pierwsze w tym samym czasie, gdy grupa koordynowana przez profesora UW dr. hab. Jana Majchrowskiego przedłożyła swój raport, suweren nową ustawę o TK uchwalił i podpisał. A zatem PiS pokazał powołanym przez siebie do funkcji eksperckiej prawnikom, że ich zdanie nie ma najmniejszego znaczenia. Może dlatego powołaniu zespołu ekspertów towarzyszyły fanfary, a już złożeniu raportu – głucha cisza.

>> Jak PiS podbija III władzę – Ewa Siedlecka o członkach tzw. zespołu Kuchcińskiego

Po drugie PiS podpuścił owych naukowców do uzasadnienia najgorszych elementów ustawy z 22 grudnia 2015 r., choć w międzyczasie z wielu z nich w ustawie z 22 lipca zrezygnował. Paradoksalnie więc naukowi eksperci okazali się dużo bardziej destrukcyjni względem Trybunału niż rządząca partia w nowej ustawie. PiS do ostatniej (senackiej) wersji wstawił tylko tyle prawnych sztuczek, ile trzeba, by Trybunał skutecznie zablokować. Natomiast raport ekspertów dla marszałka Kuchcińskiego idzie na całość i podaje uzasadnienia dla najgorszych i najdalej idących rozwiązań, z których PiS w międzyczasie łaskawie zrezygnował.

Czy znaczy to, że ustawa podpisana właśnie przez prezydenta jest dobra i konstytucyjna? Absolutnie nie. Cały szereg sprytnie sprzężonych ze sobą trików pozwoli sparaliżować pracę Trybunału. Grupa czterech jakichkolwiek sędziów (nawet nierozpatrujących danej sprawy) będzie mogła odłożyć badanie ustawy o pół roku; nieobecność prokuratora generalnego na rozprawie zablokuje możliwość kontrolowania ustawy; każda nowa ustawa będzie musiała czekać minimum 30 dni na początek jej rozważania, a rozpatrywanie ustaw już w toku zostaje zamrożone na 6 miesięcy.

To wszystko w połączeniu z ustawowym nakazem dopuszczenia bezprawnie wybranych „dublerów” do orzekania skutecznie ochroni jakąkolwiek ważną dla PiS-u ustawę przed jej skontrolowaniem.

Raport idzie na całość

Ale raport dr. hab. Majchrowskiego i 13 pozostałych prawników idzie dalej i jako taki stanowi „studium przypadku” nadgorliwości ekspertów starających się odczytać polityczne życzenia swych pryncypałów. Oto kilka przykładów:

Powoływanie Prezesa TK przez prezydenta. Jak wiadomo, obecnie Trybunał zgłasza dwójkę kandydatów. Raport dla marszałka Kuchcińskiego powiela grudniowe rozwiązanie o zgłaszaniu „co najmniej trzech kandydatów”. Brak maksimum nazwisk do zgłoszenia gwarantuje, że sędzia pisowski znajdzie się na liście przedłożonej prezydentowi, który go szybko powoła. Tymczasem przyjęta w lipcu ustawa mówi tylko o trójce kandydatów, bez „co najmniej”. A zatem Majchrowski z kolegami i koleżankami daliby prezydentowi dużo większą władzę w powoływaniu prezesa, niż czyni to uchwalona ustawa. Zresztą raport nie ukrywa, że za takim rozwiązaniem kryje się chęć „zapewnienia warunków stwarzających Prezydentowi możliwość dokonania realnego wyboru (.), a tym samym zapewnienie szerszych możliwości” powołania takiego prezesa, jakiego prezydent chce. Chodzi przecież m.in. o to, by, jak stwierdza raport, „pracami TK kierowały osoby cieszące się zaufaniem Prezydenta” – stawiając w ten sposób prezydenta w roli zwierzchnika Trybunału.

To zwierzchnictwo prezydenta nad Trybunałem jeszcze mocniej przejawia się w innej propozycji raportu, by prezydent mógł składać „wiążący wniosek” o rozpatrzenie sprawy w pełnym składzie. Tak było w ustawie grudniowej i od tego rozwiązania, na szczęście, odeszła ustawa lipcowa. Ale raport twierdzi, że przyznanie takiego uprawnienia to konsekwencja roli prezydenta jako strażnika konstytucji. To byłaby bardzo istotna kompetencja, bo skierowanie sprawy na ścieżkę pełnego składu radykalnie utrudnia unieważnienie ustawy (o czym poniżej).

Notabene ta proponowana kompetencja prezydenta nie znajduje oparcia w konstytucyjnej liście prezydenckich uprawnień, która jest wyczerpująca – a nie z gumy. Ale eksperci nie wzdrygają się przed taką zmianą konstytucji w drodze ustawowej.

Większość wymagana do przyjęcia orzeczenia przez TK. Ustawa grudniowa przewidywała dla pełnego składu TK większość kwalifikowaną 2/3 – co było sprzeczne z konstytucją wymagającą większości zwykłej dla orzeczeń Trybunału (wynika to z tzw. wykładni systemowej konstytucji). To rozwiązanie było gruntownie skrytykowane przez Komisję Wenecką i zostało porzucone w ustawie lipcowej. Ale raport Majchrowskiego jest bezwzględny dla Trybunału: w sprawach rozpatrywanych w pełnym składzie (a przypomnijmy, że np. miałoby to miejsce, kiedykolwiek prezydent tak zechce) Trybunał musiałby orzekać „większością konstytucyjnej liczby sędziów TK”. Policzmy. Konstytucyjna liczba sędziów to 15, większość tej liczby to 8. Pełny skład to minimum 11 sędziów, a zatem raport wymaga większości 8/11. To bardzo wyżyłowany wymóg. Wystarczy czwórka sędziów, by zawetować przyjęcie jakiegokolwiek orzeczenia o niekonstytucyjności, nawet jeśli siedmioro jest za orzeczeniem.

Rozpatrywanie spraw w kolejności wpływu. To była kolejna szokująca zasada ustawy grudniowej, gruntownie zmiażdżona przez Komisję Wenecką i wszystkie liczące się instytucje prawnicze w Polsce. Gdyby została przyjęta, skutecznie odłożyłaby na święty nigdy kontrolowanie przez TK ustaw przyjmowanych obecnie z zapałem przez PiS. Na szczęście ustawa lipcowa uczyniła poważny wyłom w tej zasadzie, dając samemu prezesowi TK możliwość zainicjowania rozpatrywania ustawy poza kolejką, w oparciu o szeroko ujęte podstawy. Ale grupa Majchrowskiego tkwi jeszcze na poprzednim etapie i stanowczo odmawia prezesowi skierowania ustawy na szybką ścieżkę. Najzabawniejsze jest uzasadnienie: chodzi o ułatwienie pracy prezesowi tak, by nikt nie mógł go podejrzewać o manipulację kolejką. Nic nie zmyślam: raport mówi, że „Prezesowi TK, z uwagi na jego wyjątkową rolę, należy stworzyć takie, ustawowo gwarantowane warunki pracy, aby ustawa, organizując sekwencyjność, wykluczała nawet możliwość sugerowania przez kogokolwiek działania manipulacyjnego”. To trochę tak, jakby ordynator nie miał prawa zarządzić, że jeden pacjent ma być operowany przed innym, tylko musi czekać na swoją kolej bez względu na zagrożenie dla życia – a to dlatego, by nikt nie mógł posądzić ordynatora o złe intencje!

Kwiatki dla prezydenta, rózga dla prezesa

W raporcie Majchrowskiego jest wiele innych kwiatków wskazujących na chęć umilenia samopoczucia obecnej władzy. Oto wspominając o udziale prokuratora generalnego w postępowaniu przed Trybunałem, raport mówi z szacunkiem o „niezależnym Prokuratorze Generalnym”, nie przyjmując widocznie do wiadomości fuzji tego urzędu z urzędem ministra sprawiedliwości, czyli czynnego polityka. Najbardziej uduchowione oceny uzyskuje oczywiście pan prezydent, jako „strażnik Konstytucji” (co autorzy raportu piszą bez poczucia ironii), którego rolę względem TK należy wzmocnić dla „pełniejszego realizowania modelu prezydentury”.

Z kolei szwarccharakterem jest bez wątpienia prezes Rzepliński, którego wypowiedzi analizowane są w kategoriach, tu wyliczam za raportem, „nierzetelnych argumentów”, „manipulacji językowej”, „chwytu erystycznego” i „żonglowania autorytetami” – tak naprawdę zabrakło chyba tylko promocji pornografii i nawoływania do ludobójstwa.

Cała pierwsza część raportu to polemika z Komisją Wenecką napisana rozwlekle i niemiłosiernie pretensjonalnie. Składa się ona z takich stwierdzeń, jak np. „hipotetyczność nie jest własnością syntaktyczną ani semantyczną zdania, lecz jego własnością pragmatyczną, ujawniającą stosunek do danego zdania samej Komisji [Weneckiej], która jedynie przewiduje przyszłość”. W kontekście krytyki opinii Komisji Weneckiej zdanie to ma tyle samo sensu co urody.

Pułapka nadgorliwości

Członkowie „zespołu ekspertów” nie pojęli mądrości nowego etapu: stojąc twardo na radykalnej pozycji, wyrażonej przez ustawę grudniową, nie przewidzieli, że ich mocodawcy przyjmą w międzyczasie bardziej pragmatyczne rozwiązania, blokując Trybunał tylko na tyle, na ile jest to niezbędne dla PiS, i ostentacyjnie zapominając o istnieniu zespołu marszałka Kuchcińskiego. Eksperci wpadli więc w pułapkę własnej nadgorliwości.

Nawet główna funkcja, do której zostali powołani, czyli stworzenie złudzenia wobec świata, że w Polsce toczy się poważna dyskusja na temat TK, nie została spełniona. Nie dały się oszukać ani administracja amerykańska, ani Komisja Europejska, która 27 lipca uruchomiła drugi, zaostrzony etap kontroli rządów prawa w Polsce.

Losy ekspertów Kuchcińskiego i ich raportu, zanim zostanie zasłużenie zapomniany, niech zatem służą za przestrogę, że nadmierne przymilanie się władzy przez naukowców może ich gruntownie ośmieszyć, co jest niemiłą przypadłością w tej profesji. To jednak nie mój problem.

Ale zły charakter nie pozwala mi pominąć nurtującego mnie pytania: Ile za tę chałę zapłaciłem jako polski podatnik?

Wojciech Sadurski jest profesorem filozofii prawa na Uniwersytecie Sydnejskim i profesorem w Centrum Europejskim UW

Kogo wybrał Kuchciński

W „zespole ekspertów” powołanym przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego (PiS) znaleźli się naukowcy, którzy wydawali korzystne dla PiS opinie w sprawie TK. Czterech to członkowie Komitetu Poparcia Andrzeja Dudy. Trzech dostało właśnie posady w „Przeglądzie Sejmowym” po wyrzuceniu poprzedniej redakcji.

Z Komitetu Poparcia Dudy.

* Prof. Arkadiusz Adamczyk, kierownik Zakładu Teorii i Myśli Politycznej Wydziału Filozoficzno-Historycznego Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach;

* dr Wojciech Arndt z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji Akademii Ignatianum w Krakowie, b. prezes fundacji Ius et Lex założonej przez RPO (lata 2006-10) Janusza Kochanowskiego;

* Bogusław Nizieński, sędzia w stanie spoczynku, pierwszy rzecznik interesu publicznego, który realizował ustawę lustracyjną;

* Bogdan Szlachta z UJ, profesor nauk humanistycznych i prawnik specjalizujący się w historii doktryn politycznych i prawnych. Z rekomendacji PiS członek Trybunału Stanu. Właśnie został członkiem kolegium nowego „Przeglądu Sejmowego”. W 2006 r. PiS wystawił go do Trybunału Konstytucyjnego, ale nie został wybrany. Wątpliwości wzbudziło jego wykształcenie, a także to, że był patronem naukowym konferencji „Homoseksualna rewolucja” zorganizowanej przez Młodzież Wszechpolską na UJ.

Eksperci legitymizujący działania PiS wobec TK.

* Prof. Bogusław Banaszak, konstytucjonalista, autor opinii dla Sejmu, że wybór sędziów przez poprzedni Sejm jest nieważny, bo skoro nie zakończył się zaprzysiężeniem przez prezydenta, to obowiązuje zasada dyskontynuacji prac poprzedniego Sejmu. Także autor opinii dla ministra sprawiedliwości, że TK ma obowiązek stosować się do „ustawy naprawczej”;

* Anna Łabno, prof. nadzwyczajny, autorka ekspertyzy dla ministra sprawiedliwości w sprawie obowiązku TK stosowania się w orzekaniu do „ustawy naprawczej”, kierowniczka Katedry Prawa Konstytucyjnego na Uniwersytecie Śląskim;

* Jarosław Szymanek, profesor nadzwyczajny UW, politolog i prawnik, świeżo mianowany członek kolegium „Przeglądu Sejmowego” i autor opinii dla Sejmu, w której poparł koncepcję „dyskontynuacji”;

* Bogumił Szmulik, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, konstytucjonalista. Właśnie został zastępcą redaktora naczelnego nowego „Przeglądu Sejmowego”. Wydał dwie opinie dla ministra sprawiedliwości: że TK nie mógł pominąć zaskarżonej „ustawy naprawczej”, orzekając na jej temat, i że wyroku Trybunału nie należy publikować.

Politolodzy.

* Prof. Maciej Marszał z Uniwersytetu Wrocławskiego, Katedra Doktryn Politycznych i Prawnych na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii. Zainteresowania: polska myśl polityczna w okresie międzywojennym wobec ruchów totalitarnych, a w szczególności włoskiego faszyzmu;

* prof. Jan Majchrowski, przewodniczy „komisji ekspertów”, UW, specjalizuje się w prawie konstytucyjnym, b. wojewoda lubuski z ramienia AWS.

Historycy prawa.

* Prof. Adam Bosiacki, UW, dyrektor Instytutu Nauk o Państwie i Prawie oraz kierownik Katedry Historii Doktryn Polityczno-Prawnych;

* Andrzej Bryk, profesor nadzwyczajny na Wydziale Prawa i Administracji UJ. W 2013 r. konwencję antyprzemocową nazwał „heretycką”, uznał ją za produkt sporu opartego na ideologii gender sterowanego przez „lobby homoseksualne”. Sprzeciwił się grudniowej uchwale Rady Wydziału Prawa UJ krytykującej prezydenta Dudę za odmowę zaprzysiężenia sędziów TK i przekroczenie granic prezydenckiego aktu łaski;

* Andrzej Dziadzio, profesor nadzwyczajny UJ, Katedra Powszechnej Historii Państwa i Prawa – także sprzeciwił się tej uchwale. Portal wPolityce pisał: „Profesor Dziadzio miażdży bezprawność wrzawy o zaprzysiężenie październikowych wybrańców do TK. To trzeba powiedzieć Komisji Weneckiej”.

Oraz:

* Prof. Jolanta Jabłońska-Bonca z Kolegium Prawa Akademii Leona Koźmińskiego, ekspertka filozofii prawa, prawa biznesu i technik prawodawczych, od 2014 członkini rady programowej PiS.

* Dr hab. Paweł Czubik, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, specjalizujący się w prawie dyplomatycznym i konsularnym, prawie o notariacie i prawie organizacji międzynarodowych.

brzydkiego

wyborcza.pl

ŚRODA, 10 SIERPNIA 2016

Kaczyński: Ci, którzy obrażali, ciągle chcą obrażać. Damy sobie z nimi radę, tylko musimy zbyć zdeterminowani

21:153

Kaczyński: Ci, którzy obrażali, ciągle chcą obrażać. Damy sobie z nimi radę, tylko musimy zbyć zdeterminowani

– Ci, którzy obrażali, ciągle chcą obrażać. Mamy tutaj transparent, który obraża zmarłego. Ci ludzie są poza polską kulturą. Damy sobie z nimi radę, tylko musimy zbyć zdeterminowani. Wiedzieć, że nasz cel jest możliwy do zrealizowania. Musimy wiedzieć, że racja jest po naszej stronie i wiedzieć, że droga do sprawiedliwej, silnej i demokratycznej Polski – choć trudna – jest otwarta. Idziemy tą drogą i będziemy szli dalej – mówił Jarosław Kaczyński przed Pałacem Prezydenckim, w 76. miesięcznicę katastrofy smoleńskiej.

21:09

Kaczyński: Całkowita racja jest po naszej stronie. Jeśli będzie trzeba, umocnimy tę rację poprzez akty normatywne i ustawy

Jak mówił Jarosław Kaczyński przed Pałacem Prezydenckim, w 76. miesięcznicę katastrofy smoleńskiej:

„Musimy być czujni i pamiętać, że ci, którzy – wydawałoby się – już się cofnęli, skapitulowali, tak naprawdę chcą walczyć dalej. Przeciwstawiać się temu, co jest naszym celem, tzn. prawdzie o Smoleńsku i uczeniu pamięci ofiar Smoleńska. Ten cel będą realizowali wszelkimi metodami. Wobec tego wyzwania, musimy znowu stanąć z całą determinacją. Odrzucić te wszystkie żądania pseudoadministracyjne, pseudoprawne. Musimy wiedzieć, że całkowita racja jest po naszej stronie. Jeśli będzie trzeba, tę rację umocnić poprzez akty normatywne, ustawy, to z całą pewnością to uczynimy. Ale my, parlamentarzyści, chcemy wiedzieć, że mamy wasze poparcie, wszystkich patriotycznych Polaków”

21:03

Kaczyński: Znów podnoszą głowę ci, którzy uniemożliwiali upamiętnienie ofiar katastrofy. Ale oni nie dadzą rady, my damy radę

Jak mówił Jarosław Kaczyński przed Pałacem Prezydenckim, w 76. miesięcznicę katastrofy smoleńskiej:

„Kiedy mówiłem przed miesiącem, wydawało się, że droga, która jest przed nami, jest prosta. Jak każda trudna droga, prowadzi pod górę, ale większych przeszkód już nie będzie. Trzeba tylko cierpliwości, ofiarności. Przypominam, że zaczęła się zbiórka na pomniki – smoleński i prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale będziemy maszerować w przekonaniu, że cel jest blisko, że marsz trwający 6 lat i 7 miesięcy przynosi rezultaty, że cierpliwość, przywiązanie do zasad, do Polski, do patriotyzmu przyniosło efekty. Dziś z wielkim smutkiem muszę powiedzieć, że ta droga będzie trudniejsza, niż nam się wydawało. Wiemy dziś, że ci, którzy kiedyś… Wspomniał o tym dzisiaj w kazaniu nasz ksiądz, co się działo po tragedii, pod krzyżem, rok później, jak zabierano tulipany, o płonących zniczach, które wrzucano do śmieciarek. Dziś ci, którzy działali wtedy, znów podnoszą głowę, próbują doprowadzić do zablokowania naszych inicjatyw, do tego, by – jak twierdzą, na jakiś czas, a w pewnych wypadkach w ogóle – pomniki czy też zaczątki upamiętnienia, które zostały stworzone, choćby tutaj za mną, zostały zlikwidowane. Otóż muszę powiedzieć: nie dadzą rady. My damy radę”

Prezes PiS poinformował, że jego słowa są słyszane także na świecie, bo nadaje to Telewizja Polonia na prawie cały świat.

20:28

HGW: Głaz ku pamięci prezydenta Kaczyńskiego postawiono nielegalnie

– Któregoś dnia w nocy ten głaz został postawiony – zresztą uważam, że z bardzo brzydkim wizerunkiem Lecha Kaczyńskiego – i on jest po prostu nielegalny. Nie może tak być, że władza ma jakieś inne prawa niż obywatel – mówiła Hanna Gronkiewicz-Waltz w „Faktach po faktach” TVN24.

300polityka.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.