Muszyński, 23.11.2016

 

Spór o przeszłość sędziego Muszyńskiego. PiS blokuje wyjaśnienie sprawy

WOJCIECH CZUCHNOWSKI, 23 listopada 2016

07.11.2016 Warszawa. Obrady Trybunału Konstytucyjnego. Sędzia Mariusz Muszyński

1 ZDJĘCIE

07.11.2016 Warszawa. Obrady Trybunału Konstytucyjnego. Sędzia Mariusz Muszyński (Jacek Dominski/REPORTER / REPORTER)

Prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński pytał sędziego Mariusza Muszyńskiego o jego związki ze służbami specjalnymi. – Wyjaśnienia nie były konkluzywne – mówi prof. Rzepliński. PiS zablokował zbadanie sprawy przez sejmową komisję sprawiedliwości.
Po środowej publikacji „Wyborczej” politycy opozycji domagali się wyjaśnień, czy Muszyński, kandydując do Trybunału Konstytucyjnego jesienią 2015 r., zataił fakt, że w latach 90. był oficerem Zarządu Wywiadu UOP (dawna nazwa Agencji Wywiadu). Muszyński został wybrany głosami PiS i klubu Kukiz’15.Poseł Robert Kropiwnicki (PO) chciał, by sprawą zajęła się sejmowa komisja sprawiedliwości na środowym posiedzeniu. Przypomniał, że kiedy Muszyński kandydował na sędziego TK, przewodniczący komisji Stanisław Piotrowicz (PiS) nie dopuścił do zadawania mu pytań. – To sytuacja niebezpieczna i kompromitująca dla wymiaru sprawiedliwości oraz dla niezależności Trybunału – mówił Kropiwnicki.– Służba dla państwa [w wywiadzie] nie budzi wątpliwości. Nasze wątpliwości dotyczą tego, że ten fakt mógł zostać zatajony przez pana Muszyńskiego – dodawała Kamila Gasiuk-Pihowicz (Nowoczesna).

Ale Piotrowicz nie zgodził się na włączenie sprawy Muszyńskiego pod obrady komisji. – Wniosek jest bezpodstawny, a państwo zakłócają obrady i wprowadzają obstrukcję – uciął.

Według naszych źródeł w służbach specjalnych sędzia ukrył przed Sejmem, że w 1993 r. zaczął szkolenie stacjonarne w Ośrodku Kształcenia Wywiadu w Kiejkutach Starych. Miał je skończyć w 1994 r., po czym podjął roczną pracę w centrali UOP w Warszawie, a w końcu znalazł się w ambasadzie w Berlinie, gdzie funkcja szefa działu prawnego była przykrywką dla drugiego etatu – oficera służb.

Nasi rozmówcy w TK podkreślali, że Muszyński kandydując na sędziego, powinien ujawnić, że pracował w służbach. A jeśli nie mógł tego zrobić ze względu na tajemnicę państwową, to nie powinien się ubiegać o funkcję w Trybunale.

Sprawy nie komentuje urząd koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego. Posłowie PO chcą, by Kamiński przedstawił stosowną informację na posiedzeniu Sejmu w przyszłym tygodniu. – Wnosimy także o wyjaśnienie tej sytuacji na posiedzeniu sejmowej komisji do spraw specsłużb – powiedział w Sejmie Arkadiusz Myrcha (PO).

Sędziego broni PiS. – W mojej ocenie doniesienia dotyczące pana Muszyńskiego to kłamstwa i pomówienia niemające nic wspólnego z rzeczywistością – powiedziała PAP rzeczniczka klubu PiS Beata Mazurek.

O konsekwencje ewentualnego zatajenia ważnych faktów w życiorysie sędziego TK dziennikarze pytali w środę prezesa Trybunału Andrzeja Rzeplińskiego i wiceprezesa TK Stanisława Biernata.

– Każdy powinien odpowiedzieć sobie w sumieniu, a potem podlega to weryfikacji zewnętrznej, czy to, co robił, a czego nie podaje do wiadomości, było czymś, co da się pogodzić z godnością sędziego i wymaganiami moralnymi, jakie stawia się sędziom. Akurat w odniesieniu do służb, to powstaje problem ewentualnej przyszłej, potencjalnej zależności sędziego – mówił Biernat. – Wiadomo, że sędziowie są niezawiśli i jednym z aspektów tej niezawisłości jest fakt, iż nie są zależni od jakichś sił zewnętrznych poza wymiarem sprawiedliwości – zastrzegł.

Dla „Wyborczej” Włodzimierz Cimoszewicz, b. premier i szef MSZ:

Nie ma formalnej przeszkody, by funkcjonariusz wywiadu został wybrany do TK, ale w praktyce tak nie powinno być. Nigdy nie wiadomo, czy to jest były funkcjonariusz, czy aktualny, i nie ma możliwości sprawdzenia tego. Nie wiadomo też, czy nie został skierowany przez służby, by wywierać wpływ na orzecznictwo TK, zgodnie z zewnętrznymi poleceniami. Wreszcie, taka osoba nie może ujawniać faktu swojej służby wywiadowczej, a zatajając taką informację, pozbawia się moralnego prawa do zasiadania w Trybunale.

agent

wyborcza.pl

Trybunał Konstytucyjny. Sylwetka Mariusza Muszyńskiego, kandydata PiS na sędziego TK

red.

02 grudnia 2015

MARIUSZ MUSZYŃSKI dr hab., wykładowca akademicki. Od 2011 r. z ramienia PiS w Trybunale Stanu. Był członkiem komitetu naukowego konferencji smoleńskich3 ZDJĘCIA

MARIUSZ MUSZYŃSKI dr hab., wykładowca akademicki. Od 2011 r. z ramienia PiS w Trybunale Stanu. Był członkiem komitetu naukowego konferencji smoleńskich (Fot. Bartosz Bobkowski / AG)

Kim jest Mariusz Muszyński, kandydat PiS na sędziego Trybunału Konstytucyjnego?
- PiS ma nr 1. Bartoszewski nie chciał być chowany przez innego prezydenta. Normalnie Bóg zaczyna uśmiechać się do Polaków – to komentarz Mariusza Muszyńskiego, 51-letniego konstytucjonalisty, doktora habilitowanego, wykładowcy dwóch warszawskich prywatnych uczelni, od dwóch tygodni zastępcy przewodniczącego Trybunału Stanu, odnośnie do śmierci prof. Władysława Bartoszewskiego. Bartoszewski wiosną poparł prezydenta Bronisława Komorowskiego, mówiąc, że chce być przez niego pochowany. Zmarł 24 kwietnia, na dwa tygodnie przed pierwszą turą wyborów prezydenckich. – Narobił mnóstwo szkód Polsce, za niektóre rzeczy powinien siedzieć w więzieniu – to komentarz Muszyńskiego do otwartej we wrześniu wystawy poświęconej prof. Bartoszewskiemu.Muszyński ma prawo profesora nie znosić. W 2008 r. Bartoszewski, który w rządzie PO-PSL był pełnomocnikiem ds. dialogu międzynarodowego, z hukiem odwołał go z kuratorium niemieckiej fundacji Pamięć, Odpowiedzialność i Przyszłość wypłacającej odszkodowania robotnikom przymusowym. Tłumaczył to brakiem zaufania.

Muszyński miał utrzeć nosa Niemcom

Wcześniej Mariusz Muszyński był pełnomocnikiem pisowskiej szefowej MSZ Anny Fotygi ds. stosunków polsko-niemieckich. Nominację dostał w grudniu 2006 r., gdy relacje Warszawy i Berlina były lodowate. Kilka miesięcy wcześniej niszowy lewicowy dziennik wyśmiał w satyrze prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który po lekturze artykułu zerwał szczyt Trójkąta Weimarskiego. Polska prokuratura przeciwko niemieckiemu autorowi wszczęła śledztwo. A w grudniu, tuż przed nominacją Muszyńskiego, który wcześniej pracował w Ambasadzie RP w Berlinie, niemieccy wypędzeni złożyli pozwy przeciwko Polsce w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu, domagając się odszkodowań za utracone majątki. Rząd PiS podejrzewał, że za całą sprawą stoi Berlin. Muszyński miał utrzeć im nosa.

W resorcie nieustannie judził przeciwko Niemcom. Okazywał im pogardę. Raz nie wyszedł m.in na przywitanie swojej niemieckiej odpowiedniczki prof. Gesine Schwan – mówi „Wyborczej” jeden z ówczesnych polskich dyplomatów. W 2007 r. z Warszawy do ambasady i konsulatów w Niemczech Mariusz Muszyński rozesłał tabele z poleceniem, by wypełnić je danymi Polaków, dyskryminowanych przez Niemców z powodu narodowości. – Miały być wypełnione w taki sposób, by ich dane można było jak najszybciej przekazać mediom – opisuje nasz rozmówca. Dziennikarze tabeli jednak nie zobaczyli. Akcja spaliła na panewce, bo dyplomatom udało się wpisać ledwie kilka nazwisk.

Lojalność wobec PiS przede wszystkim

Muszyński pozostał związany z PiS. Od 2011 r. z ramienia tej partii zasiadał w Trybunale Stanu. Był m.in. członkiem komitetu naukowego konferencji smoleńskich, podczas których przedstawiano rzekome dowody na to, że 10 kwietnia 2010 r. prezydencki tupolew został zniszczony w wyniku zamachu. Miesiąc temu prezydent Andrzej Duda powołał go do Narodowej Rady Rozwoju. Był też autorem ekspertyz prawnych, zwykle po myśli PiS.

Nie przebierając w słowach, komentował sytuację polityczną w Polsce. Gdy w sierpniu jeden z prawicowych dziennikarzy pisał na Twitterze, że Robert Biedroń, prezydent Słupska, z pomocą trenera „walczy o sześciopak”, odpowiadał: „Aż mnie kusi, żeby spytać, jak walczy o inną część jego ciała… Hehe”.

We wrześniu, cytując hydraulika, który coś naprawiał w jego mieszkaniu, pisał, że „od 1990 r. w Polsce nie było większego bandyty i szkodnika niż Donald Tusk”.

- Najlepszy ubaw dzisiaj. Siemoniak wzywa Macierewicza do debaty. Jest takie słowo polskie pasujące na odpowiedź: s…j – w taki sposób Muszyński podczas kampanii komentował zignorowany apel ministra obrony Tomasza Siemoniaka do Antoniego Macierewicza.

- Czy słyszycie, co pieprzy w TVP Info nasza droga premier Kopacz? Czy ona wie, o czym mówi? – pytał na kilka dni przed wyborami. Wcześniej Kopacz wypominał, „że ma kłopoty z myśleniem”. Po wyborach napisał, że „niedługo swoje miejsce pozna (Tomasz) Lis – Taki lajf – dodał.

„Doświadczenie życiowe mówi mi, że Jadwiga Zagozda to brak seksu i nadmiar alkoholu u kobiet w średnim wieku” – to jego opinia o jednej z lokalnych działaczek PO, która w niewybredny sposób atakowała premier Beatę Szydło. W innych tweetach życzył krytykującemu PiS prof. Wojciechowi Sadurskiemu „proszków na obniżenie ciśnienia”.

„Latanie członków Trybunału Konstytucyjnego to taki nowy poziom jakości niezawisłości” – pisał 20 listopada, gdy zaczął się spór o Trybunał. W innym wpisie zastanawiał się, czy można usunąć członków Trybunału wybranych przez poprzedni Sejm pod pretekstem, że ich kadencja się jeszcze nie zaczęła.

Tweetów nie można przeczytać w oryginale, bo Muszyński skasował swój profil. Ale pozostały ich kopie. W internecie nic bowiem nie ginie.

Kandydaci PiS na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Sylwetki

*Henryk Cioch >>>

*Lech Morawski >>>

*Mariusz Muszyński >>>

*Julia Przyłębska >>>

*Piotr Pszczółkowski >>>

wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.