Roth, 26.11.2016

 

Niemiecki dziennikarz pisał o zamachu w Smoleńsku. Teraz nie wyklucza, że padł ofiarą „fałszerstwa”

mk, WB, 26.11.2016

Jurgen Roth

Jurgen Roth (By Henryk Plötz (Own work) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons, Filip Klimaszewski/AG)

Jürgen Roth w dwóch książkach lansował tezę o zamachu, do którego miało dojść 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku. Powoływał się na raport, który miał rzekomo powstać w niemieckim wywiadzie. Dziś do dokumentu podchodzi z większym dystansem.
Roth nazywany był „bohaterem prawicy”. W wydanej w ub. r. w Niemczech książce „Tajne akta. Smoleńsk” przedstawiał tezę, że w katastrofę prezydenckiego samolotu w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 r. zamieszane były rosyjskie służby specjalne.

Powoływał się na raport BND (niemiecka Federalna Służba Wywiadowcza) z 2014 r., według którego oficer rosyjskiej FSB miał podłożyć w tupolewie ładunki wybuchowe ze zdalnie sterowanymi zapalnikami. Zlecenie zamachu miał wydać polski polityk. Informacje dementowała sama BND, zaprzeczając, by taki raport kiedykolwiek powstał. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

Roth: Niewykluczone, że cała historia jest fałszerstwem

Dziennikarz opublikował rzekomy raport BND w całości w drugiej książce wydanej w tym roku – „Smoleńsk. Spisek, który zmienił świat” – powielającej tezy z pierwszej pozycji.

Roth mówił wcześniej, że do raportu należy podchodzić „sceptycznie”. W weekendowym wydaniu „Gazety Polskiej” dziennikarz również nie przesądza o wiarygodności raportu. Co więcej, sam przyznaje, że może być nieprawdziwy.

„Oczywiście niewykluczone, że cała historia opisana w dokumencie jest fałszerstwem, celową akcją dezinformacyjną BND. Zresztą w książce wcale nie twierdzę, że zawarte w raporcie wydarzenia miały miejsce. Nie zmienia to jednak faktu, że sam raport istnieje” – mówi Jürgen Roth.

Kontrowersje wokół Rotha

Jürgen Roth jest jednym z najbardziej znanych dziennikarzy śledczych w Niemczech. Jego publikacje przyniosły mu sławę – i wrogów. Uchodzi bowiem za zadziornego, „trudnego”, kontrowersyjnego autora. Wydał ok. 40 książek. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

Krytycy, a przede wszystkim wymieniani przez niego w jego publikacjach politycy i przedsiębiorcy zarzucają mu, że wielu rozpowszechnianych przez niego informacji nie można potwierdzić, nawet on sam nie jest w stanie udowodnić ich wiarygodności. Pozywali go m.in. były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder czy bułgarski szef MSW Rumen Petkow.

Zobacz także: ‚Wasze prawdziwe intencje to manipulacja umysłami’. Podkomisja smoleńska w Sejmie

cyn-4igxuaekvqi

gazeta.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.