Papież Franciszek, 24.07.2016

 

Zamieszanie wokół informacji Watykanu i rzecznika Episkopatu o polskich politykach i uchodźcach

Michał Wilgocki, 24.07.2016

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, ks.Paweł Rytel-Andrianik

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, ks.Paweł Rytel-Andrianik (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

„Watykan upomniał polskich polityków za nienawistne słowa pod adresem polskich uchodźców” – ogłosiły włoskie media. Rzecznik polskiego Episkopatu twierdzi jednak, że cytowane na zachodzie słowa nie są oficjalnym stanowiskiem Kościoła, a jedynie relacją z tego, co o uchodźcach i politykach piszą polskie media.

Włoskie media wczoraj wieczorem opublikowały teksty z cytatami rzecznika Konferencji Episkopatu Polski, ks. Pawła Rytela-Andrianika, dotyczącymi sytuacji uchodźców w Polsce.

„La Stampa” skupiła się na kluczowym jej zdaniem cytacie, dotyczącym odpowiedzialności polskich polityków za szerzenie lęków.

„Niestety, te strachy są podsycane przez niektóre partie polityczne i niepotrzebne wypowiedzi polityków. Strach przed muzułmanami jest sztucznie tworzony. Choć oczywiście w pewnych przypadkach zrozumiały – ataki terrorystyczne czy granica z Niemcami, gdzie muzułmańska populacja jest liczna” – pisze ks. Rytel-Andrianik.

Te słowa pochodzą z informacji prasowej, którą do włoskich mediów wysłało biuro prasowe Stolicy Apostolskiej. Zostały odebrane jako ostrzeżenie Watykanu skierowane pod adresem polskich władz. Zwłaszcza w kontekście rozpoczynających się we wtorek Światowych Dni Młodzieży, na które przyjeżdża do Polski Franciszek.

A ponieważ w tekście pada nazwisko ks. Rytela-Andrianika – także jako próba zdystansowania się Kościoła w Polsce od ksenofobicznych wypowiedzi polityków PiS przed przyjazdem papieża Franciszka.

Rzecznik: To nie stanowisko, to relacja z tego, co piszą media

Rzecznik KEP twierdzi jednak w rozmowie z „Wyborczą”, że to błędna interpretacja, a cytowane słowa nie są ani oficjalnym stanowiskiem polskiego Episkopatu, ani tym bardziej Watykanu.

- To, co przesłałem, nie jest stanowiskiem rzecznika KEP, ale jest relacją z publikacji głównych mediów w Polsce na temat kwestii uchodźców. Dlatego w tekście znajduje się sformułowanie „cura di” tzn. przygotował/zebrał – mówi „Wyborczej” ks. Rytel-Andrianik.

Omówienie relacji polskiego rzecznika opublikował też w swoim codziennym biuletynie prasowym Watykan. Nie ma tam już jednak wzmianki o odpowiedzialności polityków. Dlaczego Stolica Apostolska pominęła tak mocny akapit – nie wiadomo.

Co jeszcze otrzymali włoscy dziennikarze?

W dokumencie rozesłanym do włoskich mediów czytamy również, że Polska nie leży na trasie głównych szlaków migracyjnych, a zatem naszych problemów nie można porównywać do tych, z którymi borykają się inne kraje europejskie. Rzecznik przypomina, że w Polsce złożono w 2015 roku ponad 12 tysięcy wniosków o azyl – prosili o niego w większości Czeczeni i Ukraińcy, a także Gruzini czy Ormianie. Wniosków od Syryjczyków było 295.

„Polska jest krajem jednorodnym etnicznie, a zjawisko migracji dla jej mieszkańców jest nowe i dziwne” – czytamy w informacji rozesłanej przez Watykan.

Jest w niej również wzmianka o atakach na ludzi o ciemnej karnacji, które miały miejsce w ostatnich miesiącach – m.in. w Suwałkach, Łomży, Białymstoku czy Zgorzelcu.

W swojej relacji rzecznik KEP wymienia również działania polskiego Kościoła na rzecz pomocy uchodźcom. Przypomina, że dzień przed apelem papieża, by każda parafia przyjęła jedną rodzinę uchodźców, podobną prośbę sformułował abp Stanisław Gądecki. Opisuje działania Caritasu, a także kolejne wypowiedzi polskich hierarchów zachęcające do przyjmowania uchodźców. Jak również konkretne działania, m.in. zbiórki pieniędzy na pomoc uchodźcom z Sudanu, Nigerii, Egiptu, Libii, Syrii czy Iraku.

czy Watykan

wyborcza.pl

 

PAPIEŻ JEST PRZYWÓDCĄ LEWICY

FELIETON: SŁAWOMIR SIERAKOWSKI, 22.07.2016

Nie Slavoj Żiżek, nie Yanis Varoufakis, nie Thomas Piketty, ani żaden polityk czy intelektualista, ale papież Franciszek jest przywódcą globalnej lewicy. Nie piszę tego wcale z przekory, ani po to, żeby zirytować ludzi Kościoła. Wystarczająco irytuje ich już sam Franciszek. Naprawdę uważam, że jeśli lewica światowa ma dziś jakiegoś przywódcę inspirującego cały świat, to jest nim Franciszek

 

Nie przypadkiem ten pogląd wyda się co najmniej kontrowersyjny raczej lewicowcom niż prawicowcom. Tak, wiem, że Franciszek ani nic jeszcze specjalnie nie zmienił w doktrynie Kościoła, ani nie przestał wyznawać zamordystycznych poglądów pro-life, których wciąż trzyma się Kościół Katolicki, a polski się wręcz w nich wyspecjalizował. A jednak to papież jest dziś najważniejszym światowym przywódcą, który walczy z dyskryminacją ludzi i wykluczeniem. I nie jest to wybiórcza walka jedynie z nierównościami ekonomicznymi, ale właściwie z każdymi.

 

Papież stał się krytykiem Kościoła w obecnym jego kształcie wraz z przybraniem imienia Franciszek, co sam tłumaczył jako świadectwo oznaczające, że Kościół znajduje się w głębokim kryzysie i wymaga zreformowania. Zaczynając od przeżartej korupcją biurokracji watykańskiej, aż po ogólną postawę ludzi Kościoła odbiegającą od tego, co Franciszek nazwał „Kościołem ubogich”. Franciszek zaczął już pierwszego dnia i od samego siebie.

 

Nie sposób wyliczyć wszystkich przykładów rozmaitych dóbr i zaszczytów, z których zrezygnował, odchodząc od tradycji. Wyliczmy najważniejsze. Franciszek nie zamieszkał tak, jak jego poprzednicy, w Pałacu Apostolskim, ale w mieszkaniu w Domus Sanctae Marthae. Przyjmuje tam mniejsze delegacje oraz organizuje audiencje prywatne. Na co dzień odprawia mszę w jednej z pięciu niewielkich kaplic wydzielonych w tym budynku. Po Watykanie porusza się pieszo albo samochodem marki Volkswagen, należącym do Żandarmerii Watykańskiej. Nie jeździ tak, jak jego poprzednicy, luksusowymi autami, lecz zwykłym, mniejszym samochodem. Jego Pierścień Rybaka przyjęty na inauguracji nie jest złoty, tylko pozłacany. Zdecydował, że nie będzie podróżował po krajach jako obywatel Watykanu, lecz jako obywatel swojego rodzinnego kraju – Argentyny. Zrezygnował z wyjazdu do letniej rezydencji w Castel Gandolfo na letnie wakacje, tak jak czynili jego poprzednicy, m.in: Jan Paweł II i Benedykt XVI. Krótko mówiąc, polski biskup to przy nim panisko. Złote pierścienie, bryki najlepszych marek, pałace najlepsze z dostępnych.

 

Styl Franciszka zrobił wielkie wrażenie i zaczęło się mówić o „efekcie Franciszka”. Ku zaskoczeniu wszystkich, papież wykorzystał to zainteresowanie do głoszenia poglądów dotąd bardzo niepopularnych albo niespotykanych w Kościele.

 

W kolejnych swoich wystąpieniach Franciszek wzywał do otwarcia się na rozwodników, kobiety, gejów, ateistów, wyznawców innych wiar. Organizacje pro-life zbulwersowało wezwanie Franciszka do tego, żeby „księża rozgrzeszali z aborcji osoby ekskomunikowane za jej dokonanie”. Nie bez powodu uznano to za pośrednie przyzwolenie na aborcje, albo przynajmniej za otwarcie się na środowiska pro-choice.

 

Papież ogłosił, że chrześcijanie powinni szukać wybaczenia u ludzi homoseksualnych za to, jak do tej pory ich traktowano. „Homoseksualiści nie powinni być dyskryminowani. Powinni być traktowani z szacunkiem” – mówił i dodawał: „Przeprosiny należą się także osobom biednym, ale także kobietom i dzieciom zmuszanym do pracy”. Tradycyjnych katolików szczególnie oburzyła skierowana do nich wypowiedź: „Kim jesteśmy, by gejów oceniać?”. W ten sposób przywódca Kościoła odbierał katolikom prawo do odnoszenia się z nienawiścią, pogardą, poczuciem moralnej wyższości, z jaką w stosunku do osób LGTBQ odnoszą się partie polityczne, media, środowiska i organizacje uważające się za katolickie. W Polsce to standard na całej katolickiej prawicy. Nic dziwnego, że Franciszek jest tam otwarcie lub milcząco nienawidzony nie mniej niż LGTBQ. Ale pozostaje przywódcą Kościoła i to wsteczni katolicy mają dziś problem.

 

Poza sprzeciwem wobec dyskryminacji kulturowej, papież bardzo stanowczo opowiedział się przeciwko neoliberalizmowi. Franciszek uderzył w samo serce tej ideologii, czyli w obietnicę trickle-down, mówiącą o tym, że jak poprawi się tym na górze, to musi też skapnąć tym na dole. Tak się jakoś jednak dzieje, że nierówności się powiększają, a na olbrzymich połaciach Zachodu, płace realne stoją od dekad. „Ta opinia, która nigdy nie została potwierdzona faktami, wyraża niedojrzałą i naiwną wiarę w dobroć tych, którzy sprawują władzę ekonomiczną i w zsakralizowane działanie panującego systemu. Tymczasem wykluczeni w dalszym ciągu czekają”. Papież kategorycznie odrzucił obecny stan kapitalizmu, mówiąc, że bieżąca „ekonomia wykluczenia i nierówności” jest „ekonomią, która zabija”.

 

Franciszek równie stanowczo promuje ekologię i zwalcza wszystkie bzdurne teorie kwestionujące globalne ocieplenie.

 

Jeszcze bardziej zaangażowany jest w trzeciej, najważniejszej dziś dla lewicy sprawie, czyli sytuacji uchodźców i imigrantów. Im świat jest mniej aktywny, tym bardziej aktywnie o los uchodźców zabiega przywódca Kościoła. W Wielki Czwartek papież w tradycyjnym geście postanowił obmyć stopy 11 imigrantom we włoskim ośrodku dla uchodźców. Prawicowy i katolicki internet w Polsce zawył. Zacytujmy komentarze o geście Franciszka pod tekstami w prawicowych portalach: „papież (jeśli można go tak nazwać) zbezcześcił Wielki Czwartek”, „Franciszku! Przykro mówić, ale tracisz szacunek wiernych przy każdym pojawieniu się”, „ten dziwny człowiek spowodował, że odchodzę od Kościoła”, „gest poddaństwa, słabości i głupoty”, „szkoda, że nie umył tym, którym islam nogi oderwał za pomocą bomb”, „jestem ciekaw, czy jak wysadzą Watykan, też będzie miłosierny”. Od tej pory nie jest już tajemnicą dla nikogo, że papież, delikatnie mówiąc, nie jest ani w polskim Kościele, ani na polskiej prawicy szczególnie lubiany.

 

Ale nie dlatego powinien być co najmniej doceniony przez lewicę. Walka z dyskryminacją za płeć, rasę, narodowość, wyznanie, orientację seksualną, a także walki z nierównościami, dzikim kapitalizmem, niszczeniem środowiska naturalnego i obroną uchodźców to dziś niemal komplet poglądów, które Franciszka sytuują właśnie po lewej stronie. Globalny zasięg jego działalności, a przede wszystkim to, że w odróżnieniu od polityków, a także wielu intelektualnych gwiazd lewicy, Franciszek po prostu nie gwiazdorzy, jest szczery, prostolinijny i niecyniczny – to wszystko czyni z niego postać, która może w świecie zmienić być może więcej niż ktokolwiek.

 

W wywiadzie dla „Newsweeka” na opisanie sytuacji papieża i polskiego episkopatu przyszło mi tylko jedno określenie do głowy: „Wasz Kościół, nasz papież”. Episkopat dopisał do tej konstatacji piękne uzasadnienie. Przyjazd Franciszka na Światowe Dni Młodzieży biskupi powitali zaproszeniem skierowanym do wiernych, w którym… nie wspomnieli nawet słowem o papieżu Franciszku, czyli najważniejszym gościu spotkania. Nie chcecie go? Nie ma sprawy, chętnie przyjmiemy tego gościa do siebie. Jest fantastyczny!

 

Felieton ukazał się na stronie Wirtualnej Polski

 

**Dziennik Opinii nr 204/2016 (1404)

 

Mocne przesłanie z Watykanu przed ŚDM. „Politycy w Polsce podsycają lęk do muzułmanów”

Milena Zawiślińska, 24.07.2016

Papież Franciszek niedługo będzie w Polsce

Papież Franciszek niedługo będzie w Polsce (TONY GENTILE / REUTERS / REUTERS)

Komunikat Watykanu przed Światowymi Dniami Młodzieży nie pozostawia wątpliwości: papież Franciszek dobrze wie o ksenofobicznych nastrojach w Polsce. I – jak pisze opiniotwórczy włoski dziennik – zapewne nie przejdzie nad tym do porządku dziennego.
Tuż przed Światowymi Dniami Młodzieży Watykan wydał komunikat prasowy. Jak zaznacza włoska opiniotwórcza gazeta „La Stampa”, jest on wydany przez Stolicę Apostolską, ale zawiera doniesienia rzecznika Konferencji Episkopatu Polski, Pawła Rytela-Andrianika.

Niechlubna rola polityków

„La Stampa” obszernie omawia watykański komunikat, cytując zawarte w nim słowa Rytela-Andrianika. Polski ksiądz mówi, że imigracja to dla Polaków zjawisko nowe, a brak publicznej debaty, skomplikowane procedury migracyjne, niewystarczające zaangażowanie rządu i organizacji pozarządowych, a także brak edukacji na temat różnorodności etnicznej, kulturowej czy religijnej, nie pomagają w zmniejszeniu lęku przed obcymi. Zaznacza też, że lęk przed muzułmanami, „w pewien sposób zrozumiały po atakach terrorystycznych”, jest „sztucznie podsycany” przez część polityków.

Rasizm w polskich miastach

Rzecznik Episkopatu informuje też o rasistowskich incydentach w polskich miastach: w Białymstoku, Suwałkach, Łomży, Zgorzelcu, o prześladowaniu studentów, którzy przyjechali do polski w ramach programu Erasmus. Czytelnik dowie się też o nacjonalistycznych grupach, które są silne w Warszawie czy Wrocławiu.

Są też pozytywne przykłady

Z drugiej strony wspomina zjawiska dobre – jak akcje charytatywne polskich katolików, ich pomoc dla Sudanu, Nigerii, Syrii czy Iraku i zaznacza, że polski kościół niesie pomoc nie tylko katolikom, lecz także uchodźcom innych wyznań. „La Stampa” pisze, że polscy biskupi, podobnie jak papież Franciszek, wzywali do pomocy uchodźcom.

Co Franciszek szykuje na ŚDM?

Gazeta zdradza, że ojciec święty zapewne nawiąże do kwestii uchodźców podczas wizyty na Światowych Dniach Młodzieży. W czasie czuwania 30 lipca w Krakowie ma wystąpić Syryjka.

„La Stampa” zaznacza, że między Franciszkiem a polskim Kościołem są różnice. Przywołuje przykład komunii dla osób rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach. Taką możliwość dopuszcza nowy papież, podczas gdy część polskich hierarchów kościelnych jest wierna stanowisku Jana Pawła II, który był takiej zmianie przeciwny.

Celna uwaga Zandberga

Informacje z Watykanu skomentował Adrian Zandberg z partii Razem. Zwrócił uwagę na ważną rolę polskiego episkopatu. – Do tego, że zdaniem polskiej prawicy papież Franciszek jest lewakiem i tajnym członkiem partii Razem, zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Tym razem prawica będzie miała większy kłopot: stanowisko podpisał rzecznik polskiego episkopatu – napisał na swoim Facebooku.

Adrian Zandberg

ZOBACZ TEŻ: „Jako chrześcijanin zgadzam się z papieżem. Ale imigrantom trzeba pomagać poza UE”

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.