Płk Mazguła, 24.10.2016

 

Płk Adam Mazguła dla naTemat: Jeżeli władza przekroczy granice, to wojsko może kiedyś stanąć w obronie konstytucji

Jakub Noch
24.10.2016
Płk. rez. Adam Mazguła wyrasta już nie tylko na głównego krytyka Antoniego Macierewicza, ale i całej "dobrej zmiany" wg PiS.
Płk. rez. Adam Mazguła wyrasta już nie tylko na głównego krytyka Antoniego Macierewicza, ale i całej „dobrej zmiany” wg PiS. • Fot. Twitter.com/amazgula

Na liście wrogów Antoniego Macierewicza płk rez. Adam Mazguła musi zajmować pierwsze miejsce. Czołową lokatę z pewnością ma też na czarnej liście całej ekipy „dobrej zmiany”. Bo publicznie powątpiewa, czy wiceprezes PiS to polski patriota. Głośno mówi w imieniu żołnierzy, którzy mają dość upolitycznienia i klerykalizacji armii. I staje w pierwszym szeregu opozycyjnych demonstracji. – Nawet, gdyby spotkało mnie za to coś złego, będę wiedział, że to, co robiłem, było warto robić – mówi w rozmowie z naTemat.

Zapytał Pan, jakiego państwa patriotą jest Antoni Macierewicz. Na prawdę ma Pan podejrzenia, iż nie chodzi o Polskę?

Płk rez. Adam Mazguła: Specjalnie zdałem to pytanie prowokacyjnie. I nie chcę dawać odpowiedzi. Ją powinni chcieć odnaleźć w wojsku, w samym MON. Powinny jej poszukać służby specjalne. A także partia rządząca i ci wszyscy, którzy na Prawo i Sprawiedliwość głosowali.

adam-mazgula

Które z działań Antoniego Macierewicza powinny najbardziej niepokoić?

Przede wszystkim bardzo niepokoi mnie on sam. Boję się tego, że szefem MON jest obecnie człowiek, który zrobił karierę na likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych i na zdobytych przy tej okazji materiałach, którymi teraz zastrasza konkurencję w swojej partii i przeciwników politycznych.

Bardzo niepokoi mnie również to, co Antoni Macierewicz robi ze sprawą katastrofy smoleńskiej. To wszystko nie pozwala brać go za człowieka myślącego normalnie. Tak mówiliby o każdej innej osobie, do której nie trafiają naprawdę podstawowe fakty. W przypadku Antoniego Macierewicza i jego poglądów na wydarzenia w Smoleńsku jest z jakiegoś powodu inaczej.

Czy jednak żołnierz – nawet w stanie spoczynku – powinien tak ostro recenzować pracę ministra obrony?

A kto ma to robić?! Wielokrotnie już apelowałem do różnych osób i środowisk, by wykazali się patriotyzmem w tej sprawie. Prosiłem o to tak prezydenta, jak i członków tych wszystkich grup paramilitarnych, które cieszą się teraz takim uznaniem ministra obrony narodowej. I nikt nie chciał zabrać głosu. Podobnie było z mediami, które teraz może i uważniej patrzą Antoniemu Macierewiczowi na ręce, ale na początku podchodziły do tego z dystansem.

Zatem, kto ma zabierać głos, jak nie żołnierze? Przecież nie zrobią tego cywile, którzy gdzieś tam cicho siedzą za biurkami i nie zdają sobie sprawy z tego, co się naprawdę dzieje. I tak bardzo mocno dziwię się, że tej krytyki ze strony wojska brakuje. Bo gdzie podziali się generałowie, choćby ci w stanie spoczynku? Dlaczego tylu ludzi milczy? Jaki mają w tym interes?

Kim jest płk rez. Adam Mazguła?


Absolwent Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu, Akademii Sztabu Generalnego Wojska Polskiego w Rembertowie, Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Opolskiego i podyplomowych studiów na Wydziale Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego i Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Służył na różnego szczebla stanowiskach dowódczych. W latach 2003-2004 był szefem Grupy Wsparcia Rządu w irackiej prowincji Babilon. Odpowiadał tam za odtworzenie administracji publicznej, systemu bezpieczeństwa i rządów prawa po upadku reżimu Saddama Husajna. W tej roli kładł szczególny nacisk na rozbicie procederu wykorzystywania irackich kobiet i dzieci. Zainicjował powołanie w Iraku organizacji odpowiedzialnych za działania na rzecz praw człowieka i praw kobiet.

Czy wśród wojskowych, którzy pozostają w służbie czynnej nastroje są podobne do tych, które Pan prezentuje?

Odebrałem już bardzo wiele takich sygnałów. Dlatego traktują swoją obecną aktywność jako pracę także w imieniu tych, którzy nie mogą mówić otwarcie ze względu na fakt, iż są w służbie czynnej. Szczególnie w imieniu młodszego pokolenia wojskowych, które nie może już znieść tego ciągłego poniżania armii i robienia sobie żartów z jej modernizacji. Proszę mi wierzyć, ludzie w wojsku mają tego wszystkiego serdecznie dość.

Wielu przeciwników obecnej władzy marzy, by to wojsko stanęło w obronie konstytucji, na straży której stać przysięgał każdy żołnierz. To realny w Polsce scenariusz?

To się może kiedyś zdarzyć… Jednak na pewno nie w tej chwili. Musimy pamiętać, że tzw. „dobra zmiana” jest niestety wyborem podjętym demokratycznie. I to całkiem niedawno. W związku z tym, wojsko nie może występować przeciwko demokratycznie wybranym władzom. Na razie pozostaje więc czekać.

adam-mazgula-3

Jak jednak już wcześniej apelowałem, nie może być tak, że demokracja wyłania władzę, która ją zniszczy. Obywatele musza być strażnikami demokracji, jeśli podstawowe mechanizmy jej ochrony zawiodą. Jeśli więc w przyszłości zostaną przez władzę przekroczone kolejne granice, w tym głównie te w atakach na konstytucję, może zdarzyć się różnie.

Spójrzmy więc także w drugą stronę. Obrona Terytorialna nazywana jest prywatną armią PiS.. Użycie tych sił w celach politycznych jest możliwe?

Jest to jak najbardziej realny scenariusz. Szczególnie z tego względu, iż te sił nie są związane żadnymi przysięgami, ani żadnymi mechanizmami blokującymi. To w zasadzie luźny związek przeróżnych organizacji paramilitarnych z Antonim Macierewiczem w roli ich zwierzchnika. I proszę zwrócić uwagę, iż on do tego projektu dobrał sobie szczególnie przyjaznych mu ludzi, którzy bezwzględnie zechcę realizować jego rozkazy. Obrona Terytorialna jest istotnym elementem obronności w ogóle, ale sama w sobie nie ma większego znaczenia militarnego. Co innego z jej znaczeniem politycznym.

Często krytykuje Pan nie tylko upolitycznienie armii, ale i rolę jaką odgrywa w niej Kościół.

Księża w armii są niezwykle potrzebni. Jednak mowa tu przede wszystkim o sytuacjach kryzysowych, gdy żołnierz jest ranny, czy umiera. Kapelani są naprawdę bardzo potrzebni w niektórych sytuacjach, ale w roli wsparcia! Powinni spełniać rolę zabezpieczenia w przypadku tego wszystkiego, co żołnierzom jest potrzebne w sferze duchowej.

Nie może być natomiast tak, że Kościół jest jakby zwierzchnikiem dowódców, głównym inspiratorem ich działań. Decyzje, które zapadają w armii powinny być absolutnie wolne od wszelkich tego typu czynników. Ksiądz nie może decydować za dowódcę, co ma się dziać w jednostce.

Wpływ biskupów na Wojsko Polskie naprawdę jest tak znaczący?

Proszę tylko spojrzeć na warstwę symboliczną… Nawet najmniej znaczące imprezy organizowane są z udziałem biskupów. I przy każdej takiej okazji zarówno dowódcy, jak i przedstawiciele władzy klęczą przed kapłanami. Minister obrony narodowej wręcz ostentacyjnie klęka przed każdym napotkanym krzyżem i jest wyjątkowo dumny ze swojej działalności w zakresie współpracy z Kościołem. Nie ma dziś żadnego poszanowania dla konstytucyjnej zasady, iż państwo i Kościół są autonomiczne i wzajemnie niezależne.

adam-mazgula-4

Powinniśmy też pamiętać o tym, co oznacza założenie munduru. Mundur to oznaka służby ojczyźnie. Ma on oznaczać właśnie to, że ten, kto go zakłada, stoi na straży konstytucyjnych praw. Po to się go właśnie nosi. A jeśli ktoś chce służyć przede wszystkim Bogu, a nie państwu, to powinien zakładać sutannę. Łączenie jej z mundurem to błąd.

A z takich błędów rodzą się poglądy takie, jak ten, który usłyszałem ostatnio na pewnym spotkaniu z biskupem. Stwierdził on, że „Wojsko Polskie to wojsko chrześcijańskie”. Cóż to ma znaczyć?! To znaczy, że nie jest narodowe i nie ma bronić państwa i obywateli, tylko wiarę? Nie zgadzam się na to. Wojsko musi być obrońcą wszystkich obywateli.

Decyduje się Pan na bezpardonową krytykę Antoniego Macierewicza, całej „dobrej zmiany” i Kościoła, który ją namaścił do rządzenia, a tę rozmowę przeprowadzamy na proteście kobiet… Czy nie obawia się Pan, że ktoś zaraz powie, że właśnie z takich ludzi trzeba oczyścić armię?

Jestem na emeryturze, ze mnie jej już nie muszą oczyszczać. Niech mówią i robią, co chcą. Nie boję się ich krytykować także dlatego, że spływa do mnie całą masa podziękowań i zachęty do dalszego działania. Nawet, gdyby spotkało mnie coś złego, co przy tej władzy nie jest nierealną obawą, to będę wiedział, że to, co robiłem, było warto robić.

plk-mazgula

naTemat.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.