Tusk, Kaczyński, 14.10.2016

 

POLITICO: Rządy państw UE uważają, że Tusk jest za silny. Ale nie pozwolą na jego detronizację

ar, 14.10.2016
Donald Tusk 

Donald Tusk (VALENTYN OGIRENKO / REUTERS / REUTERS)

– Podczas gdy większość państw UE nie zamierza pozwolić prawicowemu polskiemu rządowi na zablokowanie reelekcji Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej w przyszłym roku, jednocześnie byłaby zadowolona z ograniczenia jego wpływów w Brukseli – pisze portal POLITICO.
 – Po niezbyt spektakularnym starcie na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej na jesieni 2014 r. Donald Tusk przejął w zeszłym roku bardziej zdecydowane przywództwo, często w opozycji do Komisji Europejskiej. To z kolei spotkało się z mieszanymi reakcjami ze strony 28 państw członkowskich, które wolałyby, by szefowie Rady i Komisji Europejskiej odgrywali mniej widoczną rolę –pisze POLITICO.

POLITICO przypomina wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego dla PAP sprzed dwóch dni, w której stwierdził on, że dalsze przewodnictwo Tuska byłoby szkodliwe dla Unii Europejskiej.

Jak zaznacza POLITICO, europejscy dyplomaci i decydenci podkreślają, że podobne wypowiedzi i działania Kaczyńskiego w stosunku do Tuska noszą znamiona zemsty. – Kaczyński ma plan. Chce utrzymania słabej UE. Dlatego atakuje instytucje europejskie. Tusk stoi mu na drodze – mówi POLITICO jeden z włoskich dyplomatów w Brukseli.

Portal powołuje się na przedstawicieli rządów 18 państw UE, którzy w rozmowie z POLITICO zadeklarowali, że chcieliby, żeby Tusk został na drugą kadencję. Przypomina też, że zgodnie z traktatem lizbońskim prezydent Rady Europejskiej wybierany jest kwalifikowaną większością głosów wszystkich państw członkowskich, co sprawia, że zablokowanie przez polski rząd wyboru Tuska na drugą kadencję nie będzie takie proste. Kadencja Tuska wygasa z końcem maja przyszłego roku.

– Kto inny miałby objąć to stanowisko? Jest odpowiedzialny, można mu zaufać, potrafi utrzymać tajemnicę  – mówi POLITICO anonimowo hiszpański dyplomata.

POLITICO podkreśla, że kluczowe jest poparcie Berlina, którym cieszy się Tusk. – Wszyscy mają świadomość, że kanclerz Angela Merkel rozpaczliwie potrzebuje Tuska, by utrzymywać spokój w państwach na Wschodzie – mówi anonimowy przedstawiciel Socjaldemokratycznej Partii Niemiec, SPD. I dodaje: – Merkel nie pozwoli Tuskowi upaść.

Portal zaznacza, że Tusk cieszy się także poparciem państw Grupy Wyszehradzkiej oraz mniejszych państw UE, jak Austria, Dania, Estonia i Portugalia. Przypomina, że Tusk ma też przeciwników, m.in. Włochów oraz Francuzów. Włosi podkreślają, że Tusk powinien zająć się raczej koordynacją szczytów Rady Europejskiej, niż podejmować próby nadawania tonu rozmowom.

– Co może ostatecznie ocalić Tuska to fakt, że jego odejście stworzyłoby kolejny problem dla UE, w czasie, gdy nie narzeka ona na brak wyzwań, takich jak stagnacja ekonomiczna, rosnący populizm i migracja – pisze POLITICO. Podkreśla też, że w przyszłym roku w Niemczech, we Francji i w Holandii odbywają się wybory, co również nie sprzyja zmianom personalnym w instytucjach europejskich.

 

rzady

wyborcza.pl

Jarosław Kaczyński dla Onetu: dzieci z zespołem Downa muszą żyć

Andrzej Gajcy i Andrzej Stankiewicz Dziennikarze i publicyści Onetu 

14.10.2016

W rozmowie z Onetem prezes PiS Jarosław Kaczyński ostatecznie wyjaśnia swoje stanowisko w sprawie zmian w ustawie antyaborcyjnej. – W jednym obszarze należy doprowadzić do zmian. Chodzi o aborcję eugeniczną, czyli ze względu na wady płodu. Mam na myśli zwłaszcza chore dzieci z zespołem Downa, a to jest ogromna większość legalnych aborcji w Polsce. Uważam, że powinna nastąpić zmiana, aby dzieci z zespołem Downa mogły normalnie żyć. Nie widzę powodu, aby wyrażać zgodę państwową na ich eliminację – mówi prezes PiS.

 

Kaczyński wyklucza zmuszanie kobiet do rodzenia w innych sytuacjach. Pozostanie więc możliwość usuwania ciąży z gwałtu, kazirodztwa czy wykorzystywania seksualnego nieletnich. – Będziemy proponowali, by jednak to dziecko zostało urodzone, a potem oddane do adopcji. Ale będzie to tylko propozycja, a nie nakaz państwowy – wyjaśnia lider PiS.

 

Kaczyński przyznaje też, że zaskoczyła go skala „czarnego protestu”. I atakuje protestujące kobiety: – Protest był groźny dla fundamentów naszego narodowego jestestwa, bo był w istocie atakiem na Kościół.

W rozmowie z Onetem Kaczyński przedstawia też receptę na zakończenie innego głośnego konfliktu: wokół Trybunału Konstytucyjnego. Zapowiada „ostateczne oczyszczenie sytuacji”. – Może potrzebne będą nowe ustawy, by zmusić sędziów do stosowania prawa – mówi.

Składa przy tym ważną deklarację, że nie sięgnie po rozwiązania siłowe wobec sędziów. Takie plotki pojawiały się w ostatnim czasie intensywnie wśród polityków.

Z Jarosławem Kaczyńskim rozmawiają Andrzej Gajcy i Andrzej Stankiewicz.

Protesty przeciwko rządowi rodzą się jeden za drugim. Nie ma pan wrażenia, że powtarza się scenariusz z 2006 czy 2007 roku, kiedy to przez Polskę również przetaczała się fala protestów przeciwko rządom PiS?

Z całą pewnością są podobne elementy. Proszę tylko pamiętać, że mamy demokrację i wolno każdemu protestować. Nie robimy z tego żadnego problemu. Każdy, kto wie, jak wygląda życie w państwach o ugruntowanej demokracji, zdaje sobie sprawę, że tam protesty także pojawiają się często. I potrafią być dużo silniejsze niż te, z którymi mamy do czynienia w Polsce. Nie jest to nic nadzwyczajnego. Zdawaliśmy sobie sprawę, że ten obóz, który rządził w różnych odmianach z dwiema krótkimi przerwami – na rząd Jana Olszewskiego i wspomniany przez was rząd PiS w latach 2005–2007 – z utratą władzy się nie pogodzi.

To jest strata różnego rodzaju przywilejów czy szczególnego statusu społecznego dla pewnych grup mających szerokie poparcie w tzw. elitach. Stąd te protesty. Do tego dochodzą udane operacje socjotechniczne jak choćby ostatnio przypisanie nam projektu Instytutu Ordo Iuris w sprawie zakazu aborcji.

Zaskoczyła pana skala „czarnego protestu”?

Skala protestu i zaangażowanie: wątpliwe z punktu widzenia prawnego – klas szkolnych w ten protest zaskoczyło mnie w niemałym stopniu. Ale że będą protesty i że ten projekt będzie nie do zaakceptowania, to dla mnie było oczywiste.

W tej sprawie doszło do przedziwnej sytuacji. Ordo Iuris zgłosiło ten projekt, a następnie zniknęło z przestrzeni publicznej jako jego autor. W związku z tym znaleźliśmy się w trudnej sytuacji. Nasza partia w całości, a także i ja, jesteśmy za ochroną życia, więc wyszło na to, że jest to nasz projekt. Kiedy przed siedzibą PiS protestowały kobiety, ale też młode dziewczęta, wykrzykiwały różne rzeczy pod moim adresem, to była to kompletna pomyłka, bo ja z tym projektem nie miałem nic wspólnego.

Pęknięcie w PiS? Niczego takiego nie było

Jarosław Kaczyński

A może błędem było odrzucenie przez PiS drugiego obywatelskiego projektu „Ratujmy kobiety” liberalizującego przepisy aborcyjne? W ten sposób do sejmowych prac trafił tylko projekt Ordo Iuris i powstało wrażenie, że PiS prze do zaostrzenia prawa.

U nas dyscypliny w takich sprawach nie ma i nie było także w tym głosowaniu. Zatem, jeśli ktoś mówi, że nastąpiło jakieś pęknięcie w partii, to niczego takiego nie było. Rzeczywiście większość PiS nie była w stanie zagłosować za dalszymi pracami nad projektem liberalizującym aborcję. Trudno więc mówić o błędzie, choć rzeczywiście protest był efektem właśnie tego. Zresztą protest był groźny, ale mniej może dla partii, a bardziej dla fundamentów naszego narodowego jestestwa.

Dlaczego?

Bo był w istocie atakiem na Kościół i to atakiem bardzo ostrym.

Wpisuje pan „czarne marsze” w serię tych protestów, mających na celu, jak pan mówi, „obronę przez pewne grupy własnych interesów”?

W efekcie politycznym można tak to opisywać. Jeżeli ktoś by sobie zadał pytanie: co zrobić, żeby mający większość w parlamencie, a także prezydenta obóz polityczny postawić w trudnej sytuacji, to lepszej metody niż ta nie było.

Taki jest wymiar polityczny „czarnego protestu”. Jeżeli wykonaliśmy manewr polegający na odrzuceniu projektu Ordo Iuris, to właśnie z tego względu. Bo można było zmieniać tę ustawę, ale sprawa by trwała i antyrządowe protesty byłyby podsycane. Dlatego postanowiliśmy to zakończyć, co nie oznacza, że nie chcemy zrobić wszystkiego, by aborcji w Polsce było dużo mniej niż teraz.

jaroslaw-kaczynski

onet.pl

Kaczyński: „Czarny protest” był atakiem na Kościół. Dziecko z gwałtu powinno się urodzić

kospa, 14.10.2016

Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

– W jednym obszarze należy doprowadzić do zmian. Chodzi o aborcję eugeniczną, czyli ze względu na wady płodu – zapowiada w rozmowie z Onetem Jarosław Kaczyński. W przypadku ciąży powstałej w wyniki czynu zabronionego PiS będzie „proponował, żeby jednak to dziecko zostało urodzone, a potem oddane do adopcji”. – Ale będzie to tylko propozycja, a nie nakaz państwowy – zastrzega prezes.
To już kolejny wywiad, w którym Jarosław Kaczyński przyznaje, że odrzucenie restrykcyjnego projektu ustawy przewidującego całkowity zakaz przerywania ciąży to nie koniec batalii o zaostrzenie prawa aborcyjnego w Polsce. W rozmowie opublikowanej w środę przez PAP zapowiedział dążenie do tego, „by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone, pochowane, miało imię”.

W najnowszym wywiadzie udzielonym portalowi Onet.pl Kaczyński twierdzi, że skala „czarnego protestu” „zaskoczyła go w niemałym stopniu”. Jednocześnie przekonuje, że „protest był groźny, ale mniej może dla partii, a bardziej dla fundamentów naszego narodowego jestestwa” – Bo był w istocie atakiem na Kościół i to atakiem bardzo ostrym – twierdzi.

Protesty, o których mówi Kaczyński, były odpowiedzią na skierowanie do dalszych prac w Sejmie projektu przewidującego całkowity zakaz aborcji. Za przerwanie ciąży przewidywał on kary pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. W przypadku kobiety sąd mógłby odstąpić od wymierzenia kary.

Prezes PiS podkreśla „wymiar polityczny” protestu. – Jeżeli ktoś by sobie zadał pytanie, co zrobić, żeby mający większość w parlamencie – a także prezydenta – obóz polityczny postawić w trudnej sytuacji, to lepszej metody niż ta nie było – opowiada. – Bo można było zmieniać tę ustawę, ale sprawa by trwała i antyrządowe protesty byłyby podsycane. Dlatego postanowiliśmy to zakończyć, co nie oznacza, że nie chcemy zrobić wszystkiego, by aborcji w Polsce było dużo mniej niż teraz.

Zakaz aborcji? Kaczyński: Jestem od zawsze za ochroną życia, ale…

Kaczyński deklaruje wiele „różnych przedsięwzięć” mających doprowadzić do tego, by aborcji w Polsce było jak najmniej. – Ale w jednym obszarze należy doprowadzić do zmian – deklaruje. – Chodzi o aborcję eugeniczną, czyli ze względu na wady płodu. Mam na myśli zwłaszcza chore dzieci z zespołem Downa, a to jest ogromna większość legalnych aborcji w Polsce. Tylko trzeba zrobić to w sposób delikatny i z odpowiednim wsparciem dla kobiet, które znalazły się w takiej sytuacji.

Kaczyński przekonuje, że „powinna nastąpić zmiana, by dzieci z zespołem Downa mogły normalnie żyć”. – Nie widzę powodu, aby wyrażać zgodę państwową na ich eliminację – mówi.

– Czyli nie zakażecie usuwania ciąży z gwałtu, kazirodztwa czy wykorzystywania seksualnego nieletnich? – pytają dziennikarze.

– Ale będziemy proponowali, żeby jednak to dziecko zostało urodzone, a potem oddane do adopcji. Ale będzie to tylko propozycja, a nie nakaz państwowy. Jestem od zawsze za ochroną życia, ale w ramach pewnych zasad: zdrowie i życie matki musi być chronione, godność kobiety musi być chroniona, trzeba brać też pod uwagę ciąże osób małoletnich, będące efektem przestępstwa – odpowiada.

TK. Kaczyński zapowiada „ostateczne oczyszczenie sytuacji”

Ale Kaczyński pytany jest również o konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego. Rząd do dzisiaj nie opublikował wyroków TK dotyczących kolejnych ustaw PiS o Trybunale– a więc ani marcowego, ani sierpniowego. W pierwszym sędziowie uznali ustawę z grudnia za niezgodną z konstytucją tak w całości, jak i w poszczególnych punktach. W drugim – orzekł niezgodność z konstytucją kilka przepisów ustawy lipcowej. Z kolei prezydent Andrzej Duda do dzisiaj nie przyjął ślubowania od trzech sędziów legalnie wybranych przez poprzedni parlament.

W rozmowie z Onetem prezes PiS zapowiada „ostateczne oczyszczenie sytuacji”. – Jest już ustawa o statusie sędziów, będzie ustawa o organizacji TK, może potrzebne będą inne, żeby zmusić sędziów do stosowania prawa – mówi. Jednak – jak twierdzi – „póki Rzepliński będzie prezesem, nie da się nic zrobić”. – Ostentacyjnie i bezczelnie łamie prawo. To świadczy o jego osobowości. Brak mu wyraźnie zasobów kulturowych potrzebnych do tej funkcji – twierdzi Kaczyński.

Pytany, co ma na myśli, stwierdza: – Zbyt szybki awans. Nie wyobrażałem sobie, że prezes TK może wyprawiać takie rzeczy.

kaczynski1

wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.