PiS, 28.01.2016

 

28.01.2016

Nie wiedzieliśmy, że istnieje Reprezentacja Polski Księży, ale teraz wiemy już, że prezes PZPN nie chce jej sponsorować.

Tymczasem nie ma jeszcze pewności, że „główny sponsor” otrzyma pieniądze. Rzeczniczka Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego zadeklarowała na Twitterze, że kultura nie ucierpi. „poprawka zostanie wycofana” – napisała. Dowiedz się więcej >>>

gazeta.pl

Jeden dzień z życia PRL

Jan Hartman, 28.01.2016

Kolejny dzień przaśnej rzeczywistości PRL (Pisowskiej Rzeczypospolitej Ludowej) jakby z tych bardziej hucpiarskich.

Czytamy, że prokurator nasłał policję na chłopaka, który śmiał puścić Czcigodnego Pana Prezydenta przodem do tyłu. Dalej dowiadujemy się, że trudny koalicjant i wielce szorstki przyjaciel pana Kaczyńskiego otrzymał parę moniaków (20 mln) na działalność w zakresie „kultury medialnej”, którą tak świetnie znamy z Radia Maryja. Poszło z dotacji do teatrów (I dobrze! Mniej pornografii i bluźnierstw!).

Następnie towarzyszom z PiS coś się pomyliło na komisji i przegłosowali poprawkę do ustawy o prokuraturze, żeby jednak prokurator nie mógł robić, co chce. Ale zaraz się skapnęli, powtórzyli głosowanie i już możemy być spokojni, że jak „w interesie społecznym” to jednak może sobie robić, co mu się żywnie podoba. To zresztą tylko jeden z elementów państwa policyjnego, którym za parę tygodni stanie się nasza socjal-katolicka ojczyzna. Nie mogę się już doczekać! Ociec siedzieli, dziadek siedzieli, to co se mam i ja nie posiedzieć? Dadzą mi może potem jaki medal albo rentę kombatancką?

Jednak (ja na razie) przebojem dnia jest debata sejmowa i stanowisko rządu w sprawie obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej proponującej zmiany w systemie oświaty, uwalniające państwo od ciężaru opłacania lekcji religii i oddające inicjatywę organizowania lekcji religii w szkołach ponadgimnazjalnych samym uczniom. Poziom „debaty” w Sejmie mniej więcej maglowy („walka z Panem Bogiem!”, „co wam przeszkadza ewangelia!” itp.), ale popis ministra edukacji, prezentującego „stanowisko rządu”, ustala nowy standard odmóżdżenia, prawnej ignorancji i bezczelności władzy. Warto przytoczyć ten:

„Rząd negatywnie ocenia zmiany zawarte w projekcie obywatelskim. […] W odniesieniu do propozycji wprowadzenia zasady mówiącej o tym, że decyzja o udziale w lekcjach religii należałaby wyłącznie do uczniów, rząd podkreśla, że może to stanowić istotne naruszenie praw rodziców.

Konstytucja RP (art. 48) gwarantuje bowiem rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie powinno uwzględniać poziom dojrzałości dziecka, wolności jego sumienia i wyznania. Z tego względu art. 12 ustawy o systemie oświaty, przyznający prawo decydowania o uczestnictwie w lekcjach religii w publicznych szkołach ponadgimnazjalnych osobom pełnoletnim, zdaniem rządu doskonale respektuje zasadę budowania właściwych relacji w rodzinie i współuczestniczenia w podejmowaniu decyzji w miarę pogłębiania dojrzałości dziecka.

Kolejna kwestia dotyczy wprowadzenia zakazu finansowania lekcji religii za środków publicznych.

Według rządu, finansowanie zajęć z religii przez kościoły lub inne związku wyznaniowe, czyli praktycznie przez rodziców, którzy są członkami tych wspólnot religijnych, byłoby naruszeniem dwóch zasad konstytucyjnych: wolności religii i bezpłatności nauki.

Art. 53 ust. 4 Konstytucji mówi o tym, że religia kościoła czy związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole. Z tego względu wprowadzenie odpłatności za uczestnictwo w nauczaniu religii, organizowanej w szkole publicznej, mogłoby być odbierane jako naruszanie zagwarantowanej wolności religii”.

Komentowanie takich bzdur jest samo w sobie poniżające, ale cóż robić – trzeba się przyzwyczaić. Swoją drogą to bardzo miłe, że rząd dowiedział się o istnieniu konstytucji. Może kiedyś ją przeczyta i doczyta się, że w art. 25 jest mowa o bezstronności państwa w sprawach przekonań religijnych. Może jakiś bardziej kumaty zada sobie nawet pytanie, jak się ma finansowanie religii na wszelkie możliwe sposoby do owej bezstronności… Może to jest „finansowanie bezstronne”? Zresztą mniejsza o to – dość już na to atramentu wylałem. Wróćmy do mądrości konstytucyjnych „stanowiska rządu”.

Powołany art. 48 konstytucji mówi: „Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania”. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że starsze dzieci (a już na pewno w wieku ponadgimnazjalnym) mogą korzystać z wolności sumienia.

Trudno wyobrazić sobie, na czym mogłoby to korzystanie polegać, gdyby mogły być zmuszane do uczestniczenia w lekcjach religii. Tymczasem zgodnie z dokumentem ministerstwa niepełnoletni w ogóle nie mają prawa do odmowy uczęszczania na lekcje religii! I nazywa się jeszcze ten stan doskonałym oraz określa jako „współuczestniczenie”. Włos się na głowie jeży na myśl, że rządowi PRL wydaje się, że konstytucja gwarantuje rodzicom i szkole prawo do stosowania przymusu religijnego wobec siedemnastolatków!

Z drugiej części rządowej wypociny dowiadujemy się ni mniej, ni więcej, że „wprowadzenie odpłatności za uczestnictwo w nauczaniu religiimogłoby być odbierane jako naruszenie zagwarantowanej [konstytucyjnie] wolności religii”. A to ci dopiero wrażliwość konstytucyjna! Brawo!

To może niech rząd łaskawie zwróci uwagę, że finansowanie nauczania religii, uczelni katolickich etc. etc., jak również krzyż w Sejmie etc. etc.mogłoby być odbierane jako pozostające w ewentualnej z pewną taką nieśmiałością poniekąd niepełnej harmonii z konstytucyjnie gwarantowaną bezstronnością religijną państwa.

Ale mniejsza i o to. Otóż trzeba naprawdę być idiotą, żeby doczytać się w projekcie społecznym propozycji, aby lekcje religii były odpłatne. Ale minister nie jest idiotą i manipuluje rozmyślnie. Więc może przypomnijmy, że idea jest taka, iżby każdy związek wyznaniowy sam finansował upowszechnianie swoich poglądów i wiary. Natomiast jeśli ten związek religijny jest jednocześnie państwem (a tak jest w przypadku Kościoła katolickiego), to chyba dość logiczne jest, że to raczej to państwo, którego owa religia jest państwową doktryną, płaci za jej propagowanie, nie zaś państwo ogłaszające w konstytucji swoją religijną bezstronność.

Największe kuriozum tkwi jednak w czymś innym. Otóż wydaje się, że rząd PRL wyobraża sobie, że warunkiem wolności religijnej jest opłacanie przez państwo nauczania religii! No, na to jeszcze chyba przed pisarczykiem z MEN nie wpadł nikt. Cóż za wkład do światowego konstytucjonalizmu! Dotąd myśleliśmy, że wolność religijna polega na swobodnym wyznawaniu i praktykowaniu dowolnej religii. A teraz wiemy już, że obejmuje prawo do kasy!

No to, panie Jarku, skoro powiedziało się A, to trzeba powiedzieć B i Z! Jeśli katolicy mają konstytucyjnie gwarantowane prawo do finansowania lekcji religii przez rząd, gdyż wynika to z ich wolności religijnej, to trzeba czym prędzej udzielić tego prawa wszystkim innym wyznaniom. To są prawa podstawowe, więc nie ma wykrętów. Jak się zgłosi jakiś czciciel Zeusa albo Zaratustry, to trudno – konstytucja rzecz święta! Dobrze, że chociaż ja się nie zgłoszę. 500 zeta na dziecko też nie dostanę, bo dziecko już za stare. Cóż, wzorowy ze mnie obywatel, panie Jarku kochany!

A dzień sejmowy toczy się dalej…

hartman.blog.polityka.pl

„Świecka szkoła” przepadnie. PiS zamierza odrzucić głos 150 tys. obywateli

Justyna Suchecka, 28.01.2016

Zwolennicy inicjatywy obywatelskiej

Zwolennicy inicjatywy obywatelskiej „Świecka szkoła” 5 października 2015 roku przed Biurem Podawczym Sejmu, w którym złożyli podpisy 150 tysięcy obywateli popierających niefinansowanie lekcji religii z budżetu państwa (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

Choć w kampanii wyborczej politycy PiS apelowali, by projektów obywatelskich „nie wyrzucać do kosza” w pierwszym czytaniu, właśnie tak chcą potraktować projekt „Świecka Szkoła” mówiący o sposobie finansowania zajęć religii. Głosowanie odbędzie się na następnym posiedzeniu Sejmu.
 

Obywatelski projekt „Świecka szkoła” zakładał, że nie państwo, ale rodzice lub związki wyznaniowe będą płacili za lekcje religii. Chodzi o 1,3 mld zł rocznie.

Projekt poparło 150 tys. osób. Podpisy złożono w Sejmie na początku października, tuż przed wyborami parlamentarnymi. W czwartek po o godz. 17 rozpoczęło się pierwsze czytanie projektu. Prezentował go Marcin Celiński, jeden z liderów ruchu.

- Katecheza to 30 tys. etatowych pracowników z tzw. misją, wyłączonych spod nadzoru kuratorów – mówił Celiński. – Państwo nie ma wpływu na program, sposób nauczania, podręczniki do religii. Tymczasem ani konkordat, ani Konstytucja nie nakładają na państwo obowiązku finansowania katechezy.

Celiński – ubiegając pytania posłów o to, jak jest w Europie – mówił o tym, że w Polsce mamy model konfesyjny nauczania religii, związany z misją formowania wyznawcy. Ten system działa w krajach takich jak np. Bułgaria. Część państw w Europie, które płacą za lekcje religii prowadzi jednak zajęcia niekonfesyjne – zajęcia o religii, jak mówił Celiński, ewoluowały w stronę nauki o wartościach. Tak jest np. w Finlandii, Danii, Estonii.

Celiński przywoływał też badania, z których wynika, że nawet 66 proc. Polaków jest zdania, że to kościoły i związki wyznaniowe powinny finansować zajęcia religii.

Projekt obywateli gorszego sortu

O tym, że los „Świeckiej szkoły” jest przesądzony wiadomo było od wtorku, gdy rząd zaprezentował swoje stanowisko. Opozycja wierzyła jednak, że PiS mimo wszystko skieruje projekt do komisji i nie odrzuci go w pierwszym czytaniu.

Opozycja chętnie wykorzystywała te obietnice w sejmowej debacie.

Urszula Augustyn z PO: – W kampanii wyborczej premier Beata Szydło mówiła: „będziemy słuchać obywateli”. To jest okazja. Dlatego w imieniu Platformy Obywatelskiej będę wnosiła o skierowanie tego projektu do komisji edukacji, żeby wsłuchać się w to, co Polacy mówią.

PiS uważa, że „Świecka Szkoła” narusza konstytucyjne zasady wolności religii i bezpłatności nauki. Krytykuje też propozycję, by w szkołach ponadgimnazjalnych o uczęszczaniu na religię decydował wyłącznie uczeń. Dlaczego? Bo stanowi istotne naruszenie praw rodziców.

„Bo będzie jak we Francji”

Posłowie PiS m.in. Marzena Machałek, Kukiz’15, ale też nieliczni z PO np. Sonik – w czasie debaty przywoływali tragiczne wydarzenia we Francji, sugerując, że zmiana zasad finansowania religii to uderzanie w Kościół, który kształtuje właściwe wartości. A posłanka Machałek złośliwie zauważała też, że magazyn „Liberte”, który zainicjował akcję zbierania podpisów też dostaje od państwa dotację (w zeszłym roku 50 tys. zł).

Poseł Augustyn mówiła: – Zgadzam się z poseł Machałek, religia wychowuje do wartości. I jestem za tym. Ale widzę też, że dyskusja o jej finansowaniu jest potrzebna.

Augustyn wnioskowała nie tylko skierowanie projektu do komisji, ale również o zorganizowanie wysłuchania publicznego w tej sprawie.

Tomasz Jaskóła w imieniu klubu Kukiz’15 proponował dwa rozwiązania: – Pierwsze to bon oświatowy. Niech rodzice decydują kogo i czy w ogóle finansować. Drugie – łatwiejsze – to ulga w PIT. I znów: niech rodzice decydują.

Nowoczesna popierała projekt, a jej posłanki m.in. Lubnauer i Gasiuk-Pihowicz wyliczały, na co można wydać 1,3 mld zł, które Polska wydaje na lekcje religii (to np. 25 tys. pracowni biologiczno-chemicznych rocznie).

Posłowie PSL byli za odrzuceniem projektu.

Machałek: – Pochyliliśmy się nad tym projektem, ale z bólem serca musimy go odrzucić – jest niekonstytucyjny i uderza w coś co jest naszą wartością czyli jednorodność kulturową i religijną.

Posłanka PiS przypominała, że PO wyrzucała do kosza projekty obywatelskie m.in. w sprawie sześciolatków.

Dyskusja o świeckiej szkole trwała 2,5 godziny. Ostateczne głosowanie tego projektu zaplanowano na najbliższe posiedzenie Sejmu, ale ze względu na to, że PiS posiada większość, jego wynik jest już przesądzony.

Niemal ćwierć wieku religii w szkołach

Religię do szkół wprowadzono w 1990 r. na mocy instrukcji MEN.

W 1992 r. resort wydał rozporządzenie w sprawie warunków i sposobu organizowania zajęć. I instrukcja, i rozporządzenie zostały zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego przez rzeczników praw obywatelskich – Ewę Łętowską i Tadeusza Zielińskiego. Obie skargi TK oddalił.

Dziś rodzice mogą wybrać – etyka, religia, oba przedmioty lub żaden z nich. Od 2007 r. stopień z religii lub etyki jest wliczany do średniej ocen.

Z danych Konferencji Episkopatu Polski wynika, że na religię uczęszcza 83,9 proc. przedszkolaków, 91,5 proc. uczniów podstawówek, 90,8 proc. gimnazjalistów oraz 84,8 proc. licealistów.

Prawie 4 tys. szkół w Polsce ma lekcje etyki. Od wiosny 2014 r. szkoła musi zapewnić zajęcia, nawet jeśli zgłosi się na nie tylko jedna osoba.

Świecka

wyborcza.pl

 

Ministerstwo: Poprawka obejmująca przeznaczenie 20 mln zł dotacji dla szkoły o. Rydzyka zostanie wycofana

Wah, kospa, 28.01.2016

Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, zwana

Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, zwana „Szkołą Rydzyka” (Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta)

Poprawka obejmująca przeznaczenie 20-milionowej dotacji dla medialnej szkoły Tadeusza Rydzyka zostanie wycofana. Toruńska uczelnia miała otrzymać pieniądze między innymi kosztem budżetu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Rzeczniczka resortu Anna Lutek poinformowała jednak na Twitterze, że wniosek nie zostanie poddany pod głosowanie.
 

„Nie było konsultacji z kierownictwem MKiDN ws. zmniejszenia środków na kulturę i ochronę dziedzictwa narodowego. Na to zgody by nie było” – napisała rzeczniczka MKiDN.

W kolejnym tweecie dodała też, że „poprawka zostanie wycofana”:

W czwartek posłowie klubu Prawa i Sprawiedliwości zgłosili, a komisja finansów publicznych zarekomendowała poprawkę do budżetu państwa, w myśl której 20 mln zł miałoby trafić na dofinansowanie Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu , którą założył o. Tadeusz Rydzyk.

Pieniądze miałyby pochodzić z przesunięć w ramach budżetu w obszarze kultury i teatru. Łącznie 20 mln zł trafiłoby – jeśli poprawka faktycznie zostałaby naniesiona do projektu budżetu – do Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, która jest kuźnią kadr m.in. dla TV Trwam, Radia Maryja. Poprawkę zgłosili posłowie PiS, ale podpisana jest ona nazwiskiem szefa klubu tej formacji prof. Ryszarda Terleckiego.

Opozycja nie kryje oburzenia. Dla PO poprawka jest „kuriozalna” i „szokująca”. – Naszym zdaniem tą sprawą powinna zająć się z urzędu prokuratura, bo jest podejrzenie, że mamy do czynienia z korupcją polityczną, że te 20 mln zł są zapłatą za te działania mediów o. Tadeusza Rydzyka w czasie kampanii wyborczej, które promowały PiS – mówi Sławomir Neumann.

I dodaje: – W tym samym czasie w innych poprawkach zabrano 10 mln zł, jedną czwartą budżetu RPO – instytucji, która ma patrzeć władzy na ręce i pilnować swobód obywatelskich, pilnować praw obywatelskich w tym sporze z państwem PiS, które jest państwem coraz bardziej opresyjnym i coraz bardziej zaborczym, jeśli chodzi o wolności. To pokazuje, w jakim kraju zaczynamy funkcjonować, kraju, w którym zabiera się pieniądze instytucji, która patrzy władzy na ręce, a daje się instytucji, która ma tę władzę chwalić w sposób już absurdalnie lizusowski.

Wśród zgłoszonych przez PiS poprawek była również zakładająca zmniejszenie dotacji i subwencji dla hospicjów, a zwiększenie wydatków na Fundusz Kościelny, „uzupełnienie wydatków na składki na ubezpieczenie emerytalne, rentowe i wypadkowe osób duchownych, składki na ubezpieczenie zdrowotne duchownych” itd. Ostatecznie poprawkę wycofano.

Głosowanie nad budżetem zaplanowano na dzisiejszy wieczór.

MKiDN

wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.