Guardian, 01.01.2016

 

„Rosnący apetyt Kaczyńskiego na totalną kontrolę”. Kolejny mocny głos „The Guardian” w sprawie Polski

Kolejna opinia na łamach "The Guardian", która krytykuje rządy PiSu w Polsce.
Kolejna opinia na łamach „The Guardian”, która krytykuje rządy PiSu w Polsce. • Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

Zachodnie media od tygodni zaniepokojone są tym, co dzieje się w Polsce. Przyczynkiem do kolejnych komentarzy stało się podpisanie przez Andrzeja Dudę ustawy o Trybunale Konstytucyjnym i zmiany w ustawie o mediach publicznych. – Kaczyński nie ma żadnego oficjalnego stanowiska w rządzie, ale niewielu w Polsce wątpi, że jest to doświadczony polityk, który ma kontrolę w swojej partii i wydaje rozkazy Dudzie i premier Beacie Szydło – pisze dziennikarz „Guardiana” Remi Adekoya.

Na podobieństwo Węgier
Dziennikarz wyjaśnia pokrótce, jakie zmiany wprowadza w naszym kraju rząd Prawa i Sprawiedliwości. Powołuje się przy tym na podobieństwo i inspirację przemianami, które wprowadził na Węgrzech Victor Orbán. Adekoya zastanawia się na łamach „The Guardian”, jak zachodzące zmiany mogą być ograniczone. – Tylko zaciekły opór Polaków, a także intensyfikacja presji z Brukseli i Waszyngtonu, mogą ograniczyć rosnący apetyt Kaczyńskiego na totalną kontrolę – czytamy.

REMI ADEKOYA

„The Guardian”

Europa nie może na to pozwolić. Polska jest zbyt dużym i ważnym członkiem Unii Europejskiej, aby pozwolić jej zabłądzić w „nieliberalnym” obozie demokracji. Bruksela i Waszyngton mają wpływ na Warszawę. (…) Polska jest największym odbiorcą środków rozwojowych z funduszy unijnych, wykorzystywanych do budowy autostrad, dróg i innej infrastruktury służącej modernizacji kraju.

Co więcej. Polacy, a zwłaszcza mieszkańcy miast, chcą aby Polska kojarzona była z tym ekskluzywnym klubem nazywanym „Zachód” i miała konotacje, które przynoszą za sobą rozwój. Jeśli kluczowi gracze Unii Europejskiej opowiadają się kategorycznie przeciwko niedemokratycznym praktykom PiSu, podkreślając, że nie jest to sposób w jaki funkcjonują zachodnie demokracje, to na pewno będzie miało to wpływ na polską opinię publiczną – co PiS musi uwzględnić. Czytaj więcej

Mówiąc zaś o Waszyngtonie, dziennikarz podkreślał generalnie proamerykańskie podejście naszego rządu oraz fakt, że uważa się USA za „jedynego realnego gwaranta bezpieczeństwa Polski w przypadku agresji ze strony Rosji”. Adekoya opiniuje, że prezydent „Obama powinien wykorzystać wpływ USA, aby przekonać polski rząd do niekontynuowania lekceważenia zasad liberalnej demokracji.”

Nie po raz pierwszy
Przed kilkoma tygodniami „The Guardian” pisał o nocnej wizycie Antoniego Macierewicza w Centrum NATO. We wstępie artykułu czytaliśmy o „nalocie”, a dziennik w tonie oburzenia relacjonował całe zdarzenia, o czym pisaliśmy w naTemat.

rosnącyApetyt

naTemat.pl

Jaja sowy, smażone kanarki i inne sposoby sprzed lat. Jak dawniej radzono sobie z kacem?

Piotr Celej
01.01.2016
Biesiady były nieodłącznym elementem życia w dawnych wiekach. Na zdjęciu opończa z Bayeux.
Biesiady były nieodłącznym elementem życia w dawnych wiekach. Na zdjęciu opończa z Bayeux. • fot. Wikimedia Commons/http://bit.ly/1IHikl

Odkąd ludzkość zapanowała nad metodą fermentacji alkoholowej pojawił się inny problem godzien najtęższych umysłów każdej epoki. Był nim kac i dolegliwości dnia wczorajszego. Mimo zaawansowanej medycyny, do dzisiaj nie ma na nie jednego lekarstwa. Może więc powinniśmy się odwołać do sprawdzonych metod z przeszłości?

Już 10 tysięcy lat temu otrzymywano napitki alkoholowe przez fermentację fig, daktyli i winogron. Nie wiemy jednak, jak wtedy radzono sobie z efektem dnia wczorajszego, który towarzyszył nam przez całą historię.

Naszyjnik i wymioty
100 lat temu dwaj egiptolodzy Bernard Grenfell i Arthur Hunt odkryli w Oksyrynchos 500 tys. dokumentów z początku naszego wieku. Wśród nich znajdował się pokaźny zbiór papirusów medycznych, bazujących na greckiej nauce (zapewne transfer kulturowy odbył się podczas panowania Ptolemeuszy). Wśród dokumentów znajdował się także sposób na kaca. Był on dosyć oryginalny – mianowicie polegał na noszeniu naszyjnika ze splecionych liści lauru aleksandryjskiego.

fot. Creative Commons/ http://bit.ly/1IDyr9q

Inaczej podchodzili do sprawy Rzymianie. Ciężkie poranki starali się przetrwać prowokując wymioty oraz jedząc smażone w głębokim tłuszczu kanarki. Innym „kacowym” przysmakiem, proponowanym przez rzymskiego pisarza Pliniusza, były sowie jaja. Do tego wino z wodą i można było znów odwiedzać znajomych i uczestniczyć w codziennym życiu republiki.

Nie każdy jednak chciałby rozpoczynać dzień od smażonego kanarka. W tym samym czasie skuteczny lek na kaca wynaleźli Chińczycy. Była to herbatka ziołowa. Jak okazało się po latach, zawierała dihydromyricetynę – przeciwdziała ona zarówno ostremu zatruciu alkoholem, jak i objawom jego odstawienia. W badaniach opublikowanych w „Journal of Neuroscience” zespół z University of California w Los Angeles dowiódł, że to najskuteczniejsza ziołowa kuracja na kaca jaka powstała. Teraz na jej bazie można otrzymać antykacowe tabletki.

Suszony penis wołowy
W epoce średniowiecza na dworach modne stało się podawanie węgorza z gorzkimi migdałami. Zawierające tłuszcz i cyjanek (z migdałów) danie miało pomóc w detoksykacji organizmu. To wtedy też uznano, że dobrą metodą jest wizyta w bani czyli… saunie, było to bowiem pomieszczenie z rozgrzanymi na biel kamieniami polewanymi wodą.

fot. Creative Commons/http://bit.ly/1IHikl

Pod koniec wieków średnich pojawił się w Europie też inny ciekawy zwyczaj – na Sycylii z niewiadomych przyczyn uznano, że najlepszą metodą na kaca jest żucie suszonego penisa byczego. Nie wiadomo czy pomagało, ale na pewno na długo zapadał w pamięć dzień, w którym przesadziło się z alkoholem.

Z bliższych nam kręgów kulturowych – Kozacy zaporoscy leczyli kaca podobnie jak przeziębienie. Była to jednak dość specyficzna kuracja. Kozacy mieszali wódkę z czarnym prochem lub popiołem i w ten sposób uzyskiwali leczniczy napój. Oprócz tego jak niemal wszyscy Słowianie uznawali zasadę „klin klinem” i pili na kaca wódkę różaną.

fot. kadr z filmu „Pan Wołodyjowski”

Również w Rzeczpospolitej szlacheckiej wcale nie pieszczono się z żołądkiem następnego dnia. Zalecano węgrzyna (wino węgierskie) oraz pieczoną dziczyznę. Nie wiadomo jednak na ile były to skuteczne metody.

Lekarstwo warte fortunę
Złożoność objawów kaca powoduje, że do dzisiaj trudno jest wynaleźć skuteczny lek na wszelkie dolegliwości. W epoce nowożytnej szarlatani, medycy i alchemicy co rusz wynajdywali cudowne lekarstwa, które najczęściej jednak okazywały się tylko cudownym biznesem.

Ciekawy był lek zaproponowany przez XVII-wiecznego angielskiego lekarza i członka Królewskiego Kolegium Lekarzy Jonathana Goddarda. Jego koktajl zwany „Goddard’s Drops” składał się z… czaszki wisielca (koniecznie świeżej), sproszkowanej żmii i amoniaku. Nie wiadomo czy był skuteczny, ale z pewnością trudno dostępny.

Pojawiały się także skuteczne lekarstwa na kaca. W czasach nowożytnych zamek w Królewcu cieszył się opinią znakomitego miejsca do ucztowania. Goście dostawali następnego ranka na śniadanie warzywną zupę z wędzonym węgorzem, która podobno w mig przywracała strudzonych biesiadników do pełni sił. Z kolei w Wielkiej Brytanii już w XVIII wieku odkryto lecznicze działanie węgla. Do ciepłego mleka dodawano sadzę i kac mijał. Tę metodę stosowali brytyjscy żołnierze jeszcze podczas II wojny światowej.

Swoje sposoby miał też Dziki Zachód i tamtejsi kowboje. Dzisiaj nazwalibyśmy je okropnymi, ale nie były pozbawiony logiki. Na kacowe dolegliwości prawdziwi twardziele w kapeluszach jedli królicze odchody. Mają one bardzo dużo soli mineralnych i witamin, przez co możliwe, że były skuteczne.

W wojsku polskim w okresie międzywojennym z kolei była bardzo popularna „polska ostryga”. Jej skład to: tłusta kwaśna śmietana, dwa surowe jajka, duży kieliszek oliwy i sok z jednej cytryny. Całą miksturę – koniecznie nie mieszając – pije się jednym haustem i zagryza ziarnami palonej kawy.

Początek wieku XX to już przemysł farmaceutyczny, chociaż i tak każdy najlepiej wie, co pomoże na kaca. Kefir, woda po ogórkach, sok pomarańczowy to tylko niektóre z popularnych metod. Swój własny sposób miał też Ernest Hemingway, który pił piwo wymieszane w proporcjach 50:50 z sokiem pomidorowym. Sam mówił o miksturze, że jest obrzydliwa, ale skuteczna.

jajaSowy

natemat.pl

Noworoczna szopka jednoosobowa

Wojciech Sadurski
01.01.2016

Andrzej Duda może być nieuczciwy, strachliwy i pozbawiony godności – co udowodnił w ostatnich tygodniach ponad wszelką wątpliwość, ale przynajmniej poczucia humoru mu nie brakuje.

W noworocznej jednoosobowej szopce powiedział m.in.:

Jako prezydent Polski życzę wszystkim moim Rodakom, wszystkim obywatelom Rzeczypospolitej, abyśmy w coraz większym stopniu stawali się wspólnotą

– i właśnie w imię tej wspólnoty zaklepałem czym prędzej, bez wysłuchania mądrzejszych od siebie, kilka ustaw, przyjętych na chybcika, przy totalnym zignorowaniu i zmarginalizowaniu opozycji parlamentarnej, która praktycznie została pozbawiona głosu. Nie mówiąc już o ekspertach.

Władza zwierzchnia w naszym państwie należy do narodu. Dlatego uważam, że prawo w Rzeczypospolitej powinno być tworzone z obywatelami, a przede wszystkim dla obywateli”.

– dlatego zdanie, praktycznie jednomyślne, organizacji pozarządowych, obywatelskich, prawniczych, profesjonalnych – totalnie zignorowałem, podpisując czym prędzej ustawę o Trybunale. Ale przynajmniej obiecałem, że kiedyś, w przyszłości, przeprowadzę konsultacje. Naprawdę przeprowadzę, uwierzcie mi, Rodacy,

Mamy wspólne cele i dążenia, choć różne poglądy. Żyjemy jednak w demokracji, a swoboda wypowiedzi to jedna z jej wielu zalet”.

– dlatego właśnie nie mogę się doczekać szansy na podpisanie nowej ustawy medialnej, na mocy której minister skarbu szybko powoła nowych szefów mediów publicznych, a oni już zadbają o to, byście nie byli narażeni na oglądanie Tomasza Lisa w TVP.

Serdeczne życzenia noworoczne składam wszystkim polskim rodzinom. Chcę wyrazić szczególny szacunek i podziw dla polskich matek. To wszak na ich ramionach spoczywa największy ciężar i największa odpowiedzialność za to, jakie będą przyszłe pokolenia”.

– dlatego roczek dłużej będą zajmować się swymi pociechami, by nie wysyłać ich do szkoły w wieku przyjętym w większości państw europejskich – wiadomo, polskie dzieci są kochane, ale nie za bystre,

Przekazuję także najlepsze życzenia przedsiębiorcom. Swoim codziennym trudem przyczyniacie się Państwo do budowania dobrobytu całego społeczeństwa”.

– a już szczególnie liryczne myśli swoje kieruję ku SKOK-om, z którymi łączy mnie wiele dobrych wspomnień. To ucieleśniony patriotyzm gospodarczym, z mocną bazą w kontach bankowych Luksemburga.

Życzę wszystkim obywatelom, aby we współczesnym, niespokojnym świecie nasz kraj pozostawał obszarem pokoju i bezpieczeństwa. Jako głowa państwa i najwyższy Zwierzchnik Sił Zbrojnych zapewniam, że będę dążył do zwiększenia naszego potencjału obronnego[

– ze szczególnym naciskiem na wyposażenie ministra Antoniego Macierewicza w specjalny, odstraszający agresorów mundur. Taki minister to najlepsza gwarancja naszego bezpieczeństwa..

W nadchodzącym roku życzę wielu inspiracji ludziom kultury, szczególnie tym, którzy poprzez literaturę, muzykę, sztukę rozsławiają Polskę w świecie

– a techniczny wicepremier od kultury pan profesor Piotr Gliński już zadba, by kultura była swojska, zrozumiała dla prostych ludzi i sprośności pozbawiona.

*
Problem jednak z ostatnim akapitem:

Wszystkim Polakom – w Ojczyźnie i poza jej granicami – gorąco życzę, by spełnili wszystkie swoje marzenia. Aby uwierzyli w siebie, aby popatrzyli w przyszłość z optymizmem”.

Niestety, ten optymizm ma perspektywę czasowa dłuższą niż rok 2016, tak w każdym razie wynika z konstytucyjnie ujętej kadencyjności Prezydenta i parlamentu, Ale może to ja, Wojciech Sadurski, jestem pesymistą?

noworocznaSzopka

naTemat.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.