Szydło, 17.12.2015

 

Beata Szydło spotka się z Martinem Schulzem

17.12.2015

Na marginesie szczytu UE w Brukseli ma dojść do spotkania premier Beaty Szydło i przewodniczącego Parlamentu Europejskiego Martina Schulza – poinformował rzecznik Stałego Przedstawicielstwa RP przy UE Artur Habant.

To konsekwencja niedawnej wypowiedzi Schulza na temat sytuacji w Polsce.

Jak powiedział Habant, rano ambasador Polski przy UE Marek Prawda spotkał się z szefem PE, którego poinformował o stanowisku polskiego rządu i reakcjach, jakie wywołała w Polsce wypowiedź Schulza na ten temat.

W poniedziałek w wywiadzie dla radia Deutschlandfunk szef PE ocenił, że wydarzenia w Polsce mają charakter „zamachu stanu” i są dramatyczne.

W trakcie rozmowy uzgodniono, że najlepszym sposobem na wyjaśnienie sobie tej sprawy będzie bezpośrednia rozmowa pomiędzy premier Beatą Szydło a przewodniczącym Schulzem, która zostanie zaaranżowana na marginesie szczytu UE – powiedział Habant.

naszdziennik.pl

 

17:45, 17.12.2015
szydlo1

Premier Szydło spotkała się z Martinem Schulzem w Brukseli

Premier Beata Szydło spotkała się z przewodniczącym PE Martinem Schulzem przed rozpoczęciem spotkania Rady Europejskiej w Brukseli. Schulz po spotkaniu mówił, że kwestia debaty w PE nie była poruszana.

schulz
Premier w trakcie spotkania miała podkreślić znaczenie uczciwej komunikacji w relacjach wzajemnych.

premier

300polityka.pl

KRRiT broni dziennikarzy przed politykami

Agnieszka Kublik, 17.12.2015

Piotr Kraśko, Beata Tadla, Tomasz Lis

Piotr Kraśko, Beata Tadla, Tomasz Lis

- Debata publiczna kończy się tam, gdzie zaczyna się przemoc – przypomina Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji – i potępia agresję polityków wobec dziennikarzy.

Bezpośrednim powodem zabrania głosu przez KRRiT, która stoi na straży wolności słowa, były przepychanki przed Pałacem Prezydenckim z dziennikarzem TVP Info Radomirem Witem.

10 grudnia, podczas kolejnej miesięcznicy smoleńskiej na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, tłum zaatakował dziennikarza, gdy relacjonował obchody. Ludzie, którzy świeżo wyszli z mszy świętej, gdzie przekazywali bliźnim znak pokoju, wyzwali młodego człowieka od „komuchów”, „bolszewików” i „zakał narodu polskiego”. Wielu z nich trzymało w rękach krzyże. Krzyczeli, że dziennikarz „nie ma prawa tu być” i wypędzali go „do ruskiej budy”. Reporterowi zerwali słuchawki, a potem wypchnęli go z kadru. Wszystko przy bezczynności ludzi w kamizelkach służb porządkowych PiS.

„Agresywne zachowania wobec dziennikarzy głęboko naruszają elementarne zasady ładu społecznego, jakimi w demokratycznych państwach prawa są: wolność słowa, swoboda wypowiedzi i otwarty dostęp do informacji – czytamy w stanowisku Krajowej Rady – wyrażamy sprzeciw wobec wszelkich form agresji w stosunku do dziennikarzy pełniących swoistą służbę publiczną.”

To politycy PiS zawzięcie atakują dziennikarzy. Jarosław Sellin, wiceminister kultury, w „Gościu Niedzielnym” zapowiedział, że po zwycięstwie PiS Tomasz Lis straci program, bo „ma ulec zmianie system zapraszania gości do programów publicystycznych”. Dziś, jak mówi Sellin, „problemem jest nadreprezentacja w programach informacyjnych i publicystycznych gości o poglądach skrajnie lewicowych czy feministycznych”.

Z TVP Lisa wyrzucał też Mariusz Kamiński, koordynator ds. służb specjalnych. W Radiu Maryja mówił: – Jedno nazwisko symbolizuje zło, które dzieje się w TVP utrzymywanej z publicznych pieniędzy. Audycje tego człowieka przepełnione są nienawiścią do opozycji.

A Krzysztof Czabański, pełnomocnik rządu ds. reformy medialnej, prorokował: – Nie ma dla niego miejsca w mediach publicznych. Jest funkcjonariuszem propagandowym wykonującym zadania zlecone przez władze – Wyborcy informowali mnie, że mają już dosyć Tomasza Lisa, Beaty Tadli oraz Piotra Kraśki. Nazywali ich funkcjonariuszami władzy”. Zapewnił wyborców, że ci dziennikarze znikną z ekranu: „To moje zobowiązanie wyborcze”.

A prof. Piotr Gliński, wicepremier, minister kultury, na antenie TVP Info mówił do rozmawiającej z nim dziennikarki Karoliny Lewickiej, że „to jest program propagandowy, tak jak wasza stacja uprawia propagandę i manipulację od kilku lat. I to się skończy, ponieważ tak telewizja publiczna funkcjonować nie powinna”.

- KRRiT z rosnącym niepokojem odnotowuje wypowiedzi polityków publicznie oceniających dziennikarzy, nazywających ich propagandzistami, odmawiających im prawa do wykonywania zawodu, grożących zwolnieniami z pracy – napisali członkowie Rady. – Ataki na dziennikarzy wywołują w mediach „efekt mrożący”, co może być pierwszym krokiem do powrotu cenzury prewencyjnej. Mogą one być też rozumiane jako przyzwolenie na agresywne zachowania wobec dziennikarzy.

krrit

wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.