KOD, 21.11.2015

 

Powstał społeczny ruch Komitet Obrony Demokracji. Ma już kilka tysięcy zwolenników

Maciej Orłowski, 21.11.2015

Opornik - symbol Komitetu Obrony Demokracji

Opornik – symbol Komitetu Obrony Demokracji (Fot. Komitet Obrony Demokracji/Facebook)

- Nie boję się o siebie. Polacy przeżyli nie takie rzeczy i dawali radę. Boję się, że Polska straci mnóstwo czasu, że zamiast ją rozwijać i ulepszać, zburzymy wszystko i będziemy budować od nowa. Szkoda by było – mówi Mateusz Kijowski, jeden z założycieli Komitetu Obrony Demokracji. Spontaniczny ruch powstał w odpowiedzi na zawłaszczanie państwa przez PiS.

Dziś mija 48 godzin od założenia na Facebooku grupy Komitet Obrony Demokracji. Godzinę temu miała 3,6 tys. członków. Teraz ma ich już ponad 3,7 tys. Przybywa ich więc około stu na godzinę. Symbolem grupy jest opornik – element obwodu elektrycznego, który w stanie wojennym i w PRL noszony był w klapie marynarki jako symbol oporu wobec władzy.

Grupa powstała jako reakcja na pierwszy tydzień rządów Prawa i Sprawiedliwości. W ciągu siedmiu dni PiS zdążył m.in. pozbawić PSL wicemarszałka, opozycję stanowiska rotacyjnego szefa komisji ds. służb specjalnych, ekspresowo uchwalić ustawę o wymianie składu sędziów Trybunału Konstytucyjnego czy mianować przewodniczącym senackiej komisji ds. finansów twórcę SKOK-ów Grzegorza Biereckiego.

- Demokracja jest mocno zagrożona, niektórzy mówią, że doszło do zamachu stanu i zbliża się totalitaryzm. Dlatego chcemy bronić demokracji. Nie opowiadamy się za jakąkolwiek partią polityczną, nie walczymy o władzę ani przeciw konkretnym ludziom – mówi założyciel grupy Mateusz Kijowski.

KOD jak KOR?

Sam do tej pory angażował się raczej społecznie niż politycznie. W marcu głośnym echem odbiła się jego akcja „Stop Gwałtom”, w ramach której mężczyźni protestowali przeciw obarczaniu kobiet winą za gwałt. Przewrotnie wykorzystując stereotyp, jakoby ich powodem były krótkie spódniczki, sami je zakładali, „zapraszając” w ten sposób potencjalnych gwałcicieli.

Na pomysł założenia grupy KOD Kijowski wpadł po lekturze artykułu Krzysztofa Łozińskiego, byłego współpracownika Komitetu Obrony Robotników, byłego członka „Solidarności” i współpracownika Amnesty International. W artykule„Trzeba założyć KOD”, opublikowanym w środę na portalu Studio Opinii, Łoziński pisał o konieczności powołania „Komitetu Obrony Demokracji” na wzór KOR-u.

- Tak się składa, że publikuję w Studio Opinii i znam tam parę osób. Pomyślałem, że warto zrealizować taki pomysł. Założyłem grupę, zamówiłem znak graficzny i zaczęliśmy pracować nad wstępnym manifestem. Kilku znajomych poinformowało swoich znajomych i ludzie zaczęli się przyłączać – tłumaczy Kijowski.

„Nikt nie będzie nam nakazywał, jak mamy żyć”

Manifest jest już gotowy. „Działania władzy, jej lekceważenie prawa oraz demokratycznego obyczaju zmuszają nas do wyrażenia stanowczego sprzeciwu. Nie chcemy Polski totalitarnej, zamkniętej dla myślących inaczej niż każe władza, nie chcemy Polski pełnej frustracji i żądzy rewanżu” – czytamy w nim.

„Są wśród nas ludzie różnych poglądów i orientacji politycznych od prawa do lewa, ludzie wierzący, agnostycy i ateiści. Łączy nas to, że jesteśmy ludźmi wolnymi i chcemy nadal mieszkać we własnym, demokratycznym kraju, w którym nikt nie będzie nam nakazywał jak mamy żyć i jakie wartości wyznawać” – kończy się manifest.

Manifest Komitetu Obrony Demokracji

Sam pomysłodawca mówi, że nie boi się o siebie. – Polacy przeżyli nie takie rzeczy i dawali sobie radę. Boję się, że Polska straci mnóstwo czasu. Do tej pory się rozwijała i ulepszała. Oczywiście, nie bez problemów i kłopotów, ale generalnie wszystko szło w dobrym kierunku. Boję się, że teraz to wszystko zburzymy i trzeba będzie budować od nowa. A przecież to wszystko stworzyli Polacy, to nasz wspólny wysiłek. Szkoda by tego było – tłumaczy Kijowski.

KOD szuka patronów

Sami członkowie grupy snują już plany wyjścia poza internet. Chcą – na wzór KOR – zaprosić do współpracy znanych polityków i naukowców, by swoim autorytetem poparli ich postulaty. W głosowaniu na stronie na FB członkowie najbardziej widzieliby w tej roli prof. Andrzeja Zolla, byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego i byłego przewodniczącego Państwowej Komisji Wyborczej, byłego premiera Włodzimierza Cimoszewicza czy prawniczkę prof. Monikę Płatek.

Publikują też powody swojego dołączenia do grupy. „Nigdy nie czułam potrzeby angażowania się w politykę, bo nie wdzierała się w moje życie. Teraz czuję, że muszę. Z przerażeniem obserwuję, jak marketingowe twory korzystając z prezydenckich prerogatyw uprawiają partyjny nepotyzm, a ludzie, którzy kojarzą się z najczarniejszą kartą historii IV RP, ośmieszają mój kraj na arenie międzynarodowej” – napisała kilka godzin temu Magdalena von Giershanoff.

powstałSpołeczny Ruch

wyborcza.pl

Krzysztof Łoziński: Trzeba założyć KOD

LogoScopic2015-11-18.

Gdy czytam komentarze na pod artykułami na SO, widzę że często pojawia się pytanie, co robić, wobec jawnych prób demontażu demokracji dokonywanych przez PiS. Nie będę ich wymieniał, wszyscy wiedzą.

Mój pomysł jest następujący: trzeba założyć Komitet Obrony Demokracji działający na podobnych zasadach do tych, na jakich niegdyś działał KOR (Komitet Obrony Robotników powstały w 1976 roku). We wzorowaniu się na KOR nie ma nic złego, mimo iż niektórzy jego członkowie i współpracownicy  (Macierewicz, Kaczyński…) przeszli później na ciemną stronę mocy. Przecież nie chodzi o te same osoby, lecz o metodę działania, która okazała się skuteczna.

A więc, trzeba zebrać grupę ludzi, dobrze by byli wśród nich ludzie o uznanym autorytecie, którzy byli by członkami KOD. Członkami, tak jak było w KOR, to znaczy występujący jawnie pod imieniem i nazwiskiem, podpisujący się pod dokumentami, występującymi publicznie. Druga grupa to współpracownicy, ludzie formalnie nie zrzeszeni, ale pomagający, zajmujący się zbieraniem informacji (legalnym, żadnego wykradania, szpiegowania, podsłuchiwania itp), kolportażem materiałów, pozyskiwaniem środków. Ci ludzie celowo nie powinni być zrzeszeni w formalnej strukturze, bez jakiejś podległości, kierownictwa, wydawania poleceń.

Dlaczego tak? Dlatego, że w przypadku członków jawnych bardzo trudno ich oskarżyć (nawet komuna miała z tym kłopot), bo o co? O obronę demokracji? Niepolitycznie. O spiskowanie? Też nie bardzo, bo przecież działają jawnie. Cała siła KOR-u polegała na tym, że działał w dużym stopniu w ramach konstytucyjnego prawa. Działał w obronie pewnych podstawowych wartości, a nie przeciw państwu w ogóle. KOR nie deklarował nigdy obalenia ustroju, nie wzywał do przemocy, nie deklarował wrogości do władzy, tylko patrzył władzy na ręce i punktował jej naruszenia praw obywatelskich. Tak powinno być i teraz. Organizacja, która by nie uznawała wyniku wyborów, bardzo szybko by upadła. KOD powinien być, dokąd tylko się da, jawnie zarejestrowanym stowarzyszeniem. Nie powinien się wiązać z żadną konkretną partią polityczną.

A teraz dlaczego współpracownicy nie powinni być formalnie zrzeszeni i zorganizowani w hierarchiczną strukturę. Dlatego, że przy dzisiejszych możliwościach i technikach operacyjnych, taka struktura nie przetrwa trzech dni. Ale żadne „służby” nie poradzą sobie ze środowiskiem jak mgła, opartym na więziach towarzyskich, koleżeńskich. Ze środowiskiem ludzi, którzy podejmują działania na zasadzie spontanicznego pomysłu i skrzyknięcia paru kolegów do jego realizacji. Tu nikt nie dojdzie po nitce do kłębka, bo nie ma nitki i nie ma kłębka.

Dziś jest o tyle łatwiej (na razie), że nie trzeba tworzyć podziemia. Są gazety, w których można publikować, są legalne drukarnie, w których (jeszcze) można drukować, jest Internet, jest (jeszcze) możliwość organizowania spotkań i wykładów.

A co robić? To samo, co robił KOR. Pisać listy otwarte i zbierać pod nimi podpisy (można przez Internet), tworzyć raporty (takie jak nasz „Raport Gęgaczy”, żadna dyktatura nie lubi, gdy „spisane są czyny i rozmowy”), prowadzić dyskusje publiczne i wykłady, organizować pokojowe demonstracje. Organizować pomoc prawną i materialną dla ewentualnych poszkodowanych. Bardzo ważne jest pokazywanie społeczeństwu, jak bardzo jest okłamywane. Zresztą co ja będę Polakom tłumaczył takie rzeczy. Trzeba pokazać że „siła bezsilnych” istnieje.

I trzeba pamiętać, celem nie jest obalanie legalnie wybranych władz państwa, lecz obrona demokracji, praworządności, praw człowieka, praw obywatelskich i prawdy. To ostatnie jest chyba nawet najważniejsze, bo już słyszymy o „polityce historycznej”, „polityce karnej” itp. Co gorsza, o ile komuna miała „ekonomię polityczną”, to to towarzystwo ma już nawet „fizykę polityczną” i „chemię polityczną”.

I proszę szanownego towarzystwa, nie oczekujcie, że ja to zrobię. Ja nawet nie mam fizycznych możliwości, bo raz: mieszkam za daleko od dużych miast; bo dwa: mam już tyle lat, co mam i nie te siły. To nie jest zadanie dla emerytów. A jeśli taka grupa ludzi sama, bez popychania palcem, nie umie się zebrać, to i nic nie zrobi.

Studio Opinii

2 Komentarze

  1. Witam.
    Proszę mi odpowiedzieć tylko na pytanie: czy Wy świadomie czy nieświadomie reprezentujecie ludzi oderwanych w demokratycznych wyborach od „koryta” i przy okazji bronicie niemieckich interesów w Polsce (nawet w Waszym znaczku nie ma polskiej flagi tylko flaga Cesarstwa Niemieckiego – przypadek ???) ??????

    • Gościu weź się do nauki, nie siedź w internecie. Bo nie rozumiesz podstaw cywilizacji!
      Do szkół!
      Nie pluj sobie na twarz. Plujesz wbrew rozumowi.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.