Kopacz, 13.11.2015

 

Ewa Kopacz rezygnuje z walki o przywództwo w Platformie

ewaKopaczNieBędę
mw, 13.11.2015
Premier Ewa Kopacz, pełniąca obowiązki przewodniczącej Platformy Obywatelskiej, nie będzie walczyła w wyborach o szefowanie partii. Poinformowali o tym na Twitterze działacze PO.

O rezygnacji Kopacz twitują m.in. Marcin Święcicki i Agnieszka Pomaska. Premier Kopacz dzień wcześniej przegrała głosowanie o szefowanie klubowi. Nowym przewodniczącym PO w Sejmie został Sławomir Neumann, dotychczasowy wiceminister zdrowia i szef struktur PO na Pomorzu.

Ostatnie wybory na szefa PO odbyły się w 2013 roku, kiedy Donald Tusk znacząco pokonał Jarosława Gowina. Kopacz pełniła rolę pierwszej wiceprzewodniczącej i w momencie wyjazdu Tuska do Brukseli przejęła partię.

Kto zatem zostanie nowym szefem PO? Na razie start ogłosiło dwóch kandydatów – minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna i minister sprawiedliwości Borys Budka. Schetyna ma duże poparcie wśród lokalnych baronów Platformy, ma także już na koncie pierwszy sukces – przed wyborami na szefa klubu poparł Neumanna, który ostatecznie pokonał Kopacz.

Ale niewykluczone, że będą kolejni kandydaci. Komentatorzy na czele Platformy widzą od dawna Rafała Trzaskowskiego lub Tomasza Siemoniaka. Obaj to stronnicy Kopacz, którzy nie zamierzali walczyć o przywództwo w partii, ale poparli premier. Jej dzisiejsza decyzja może to zmienić.

pilneEwaKopaczRezygnuje

wyborcza.pl

 

Skąd ta agresja wobec Kopacz

Agnieszka Kublik, 13.11.2015

Ewa Kopacz przemawia podczas inauguracyjnego posiedzenia Sejmu VIII kadencji

Ewa Kopacz przemawia podczas inauguracyjnego posiedzenia Sejmu VIII kadencji (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Kopacz nikogo nie sponiewierała, nikomu nie ubliżyła, z nikogo nie szydziła. Ale uznano ją za agresywną.

Pożegnalne, czwartkowe wystąpienie premier Ewy Kopacz spotkała totalna krytyka. Z prawa i z lewa. Od polityków i publicystów.

Elżbieta Witek, PiS: „Była agresja. To jest właśnie twarz Platformy Obywatelskiej. My takiej twarzy się w parlamencie boimy. Szkoda, że na zakończenie tych ośmioletnich rządów i roku pełnienia tej misji Ewa Kopacz nie potrafiła się zdobyć na to, żeby po prostu podziękować, złożyć dymisję i z klasą zejść dziś ze sceny politycznej. W moim odczuciu, jak i posłów z innych partii Ewa Kopacz swoim wystąpieniem zniszczyła podniosłą atmosferę w parlamencie”.

Ryszard Petru, Nowoczesna: „Nie rozumiem, czemu było aż tak agresywne. Na tym tle przemówienie prezydenta Dudy to był sympatyczny lajcik”.

Małgorzata Wassermann, PiS: „Jestem zażenowana poziomem tego wystąpienia, jestem zaskoczona, że odchodzącej premier nie było stać na jakieś konstruktywne słowa chociaż w takim dniu jak dziś”.

Małgorzata Gosiewska, PiS: „Można się było tego spodziewać – pani premier zaprezentowała tymi słowami jeszcze raz wszystko to, co reprezentował jej rząd przez osiem lat; ignorancję i kompletny brak zrozumienia tego, co się stało i dlaczego się stało”.

Jacek Żakowski: „Słowa Ewy Kopacz zabrzmiały jak zły sen przypominający najgorsze chwile wojny polsko-polskiej od lat toczonej przez PiS i PO. Jeszcze raz mieliśmy więc okazję przekonać się, że PO przegrała te wybory nie dlatego, że popełniła jakieś zasadnicze błędy w zarządzaniu państwem, co szło jej ogólnie dobrze, ale dlatego, że jej najważniejsi liderzy z panią premier na czele, stracili polityczny słuch, poczucie rytmu i wyczucie chwili”.

Komentarz Niezaleznej.pl, portalu propisowskiej „Gazety Polskiej”: „Jej wystąpienie było na tym samym poziomie co rządy ekipy PO-PSL. Czyli żałosnym, bo nawet w tak szczególnym dniu nie wyzbyła się złośliwości pod adresem PiS i osobistych »wycieczek «. Tuż po rozpoczęciu pierwszego posiedzenia Sejmu VIII kadencji prezydent Andrzej Duda apelował o kulturalny język debaty publicznej. Po dwóch godzinach na mównicę wyszła jednak premier Ewa Kopacz. I wygłosiła przemówienie na żenującym poziomie”.

Co takiego powiedziała odchodząca pani premier? Że „demokracja na tym polega, że co jakiś czas następuje zmiana władzy”. Że „wynik wyborów szanujemy”. Że „życzy nowej władzy powodzenia” i by „zrobiła wszystko lepiej niż PO”, by „nie zaprzepaściła stabilności finansów publicznych”.

Przypomniała niektóre sukcesy ośmiu lat rządów PO, np. że „kiedy w 2005 r. przyjęliście władzę, było 371 żłobków. Kiedy ją oddawaliście, było 373. Przybyło ich raptem dwa. Teraz mamy 1,8 tys. Wydatki na ochronę zdrowia w 2007 r. wynosiły 40 mld zł, a w tym roku to ponad 66 mld zł. Pensja minimalna w 2007 r. wynosiła 900 zł. My ją prawie podwoiliśmy”.

Zapowiedziała, że PO „nie będzie totalną opozycją”, jaką był PiS, bo „nie będziemy mówić, że Polska przestała być Polską”. Ale „zapamiętaliśmy każdą waszą obietnicę i z każdego słowa was rozliczymy”.

Wytknęła Kaczyńskiemu i Szydło, że wbrew ich przedwyborczym zapewnieniom to nie Gowin, ale Macierewicz został szefem MON: „Patrzę tu z całą sympatią na posła Macierewicza – mówiła – i powiem szczerze, nie jest to na pewno Jarosław Gowin”.

Wreszcie ostrzegła „przed niszczeniem fundamentów demokratycznego państwa”: „Jeśli będziecie niszczyć to, co budowali Polacy przez ostatnie ćwierć wieku, zrobimy wszystko, żeby was powstrzymać. Jeśli spróbujecie zlikwidować niezależność sądów, wolność osobistą, święte prawo własności; jeśli zamachniecie się na prawa kobiet, to bądźcie pewni, że nie będzie na to zgody. Nawet jeśli nas przegłosujecie, to na pewno nie uda wam się zniszczyć polskiej demokracji po cichu. Nie pozwolimy na to. Usłyszy o tym każdy Polak, każda Polka”.

Nie było żadnego obrażania, postponowania. Nikogo nie zgnoiła, nie lżyła. Z nikogo się nie naśmiewała, nie nabijała, nie naigrywała, nie ośmieszała. Nikomu nie ubliżała, nie wymyślała. Nikogo nie upodliła.

Nic z tych rzeczy, choć sama ich doświadczyła, np. całkiem niedawno, przy okazji rocznicowych obchodów „Solidarności” Piotr Duda, szef „S”, wysyłał ją do lekarza („Prosi się jednego Dudę, czyli prezydenta, żeby ją zaprosił na Radę Gabinetową. Drugiego Dudę prosi, żeby ją zaprosił na obchody. Ona ma jakieś problemy, niech się uda do psychologa, naprawdę”).

„Gazeta Polska” piórem swoich autorów tak pisała o szefowej rządu: „Chytra baba na światowych salonach”; „Ciotka od loda”; „Jest już tak naciągnięta za uszami, że z powodu skośnych oczu zaczyna przypominać Japonkę”; „Jest dramatycznie niewydolna intelektualnie, ograniczona umysłowo, płytka, a na szacunek zasługuje w takim samym albo mniejszym stopniu co wiejski głupek aspirujący do roli prezydenta” (Łukasz Warzecha).

I jeszcze: „Jakaś Kopacz zostaje premierem mojego kraju. Rządziły tu już takie kreatury jak Bierut czy Gomułka, więc i Kopacz się zmieści”; „Gminna maniera, przaśne, ubogie słownictwo, kurzy móżdżek”; „Jej tępa folwarczność sprawia, że Polak wstydzi się za swój kraj” (Witold Gadowski, Stefczyk.info).

„Czy nasza premier jest sexy? Nie wiadomo, ale o zewnętrzne walory stara się, jak może. W końcu jest szczupła, wcięta w talii, a teraz jeszcze ten lifting. I te wybałuszone oczy, a za uszami poorana czacha”. To z kolei Stefan Truszczyński na portalu Wpolityce.pl pro-Kaczyńskich braci Karnowskich.

A jak niepokorni pisali o prezydencie RP Bronisławie Komorowskim? „Mamy za prezydenta buraka, troglodytę, nieokrzesańca, pozbawionego kultury, taktu i rozumu”. „Co publiczna ekspozycja Bronisława Komorowskiego – jawi się obraz ćwierćinteligenta. Nieważne, w kraju czy zagranicą”. „Cham, prostak i agent WSI”. To cytaty z Wpolityce.pl i Niezaleznej.pl.

Który z tych zestawów wypowiedzi jest wulgarny, chamski, agresywny? To chyba oczywiste. Szacunek do państwa rujnują nie tylko takie wypowiedzi. Ale także agresja, która spotyka Kopacz po czwartkowym wystąpieniu.

kopaczNikogoNieZgnoiła

wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.