Łaska Dudy, 18.11.2015

 

„Zaczynamy iść na skraju bezprawia”. Były prezes Trybunału Konstytucyjnego oburzony ułaskawieniem Kamińskiego

Prof. Andrzej Zoll skomentował ułaskawienie Mariusza Kamińskiego przez prezydenta Andrzeja Dudę.
Prof. Andrzej Zoll skomentował ułaskawienie Mariusza Kamińskiego przez prezydenta Andrzeja Dudę. • Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta

Wczorajsza decyzja prezydenta Andrzeja Dudy wzbudziła wiele emocji. Ułaskawienie Mariusza Kamińskiego skomentował między innymi były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Zoll – Jest to zamach na niezależność sądu (…) Zaczynamy iść na skraju bezprawia – powiedział.

Kontrowersyjna decyzja
Ułaskawienie ma być przeznaczone dla osób po prawomocnym wyroku sądu. W wypadku Mariusza Kamińskiego był to czas postępowania, nie został on jeszcze prawomocnie osądzony. W związku z tym, prof. Zoll tłumaczył w programie „Kropka nad i” w TVN24, że wg niego takie zdarzenie „nie odpowiada istocie ułaskawienia”. Zaznaczył także, że „jest to złamanie zasady podziału władzy, czyli naruszenie konstytucji”.

Poruszona została także sprawa ślubowania nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego, którego to prezydent Andrzej Duda jeszcze nie przyjął. Profesor ocenił – To jest dążenie do władzy absolutnej. To się nazywa totalitaryzmem. Zaczynamy tą drogą iść – ocenił.

Jest oświadczenie
Sam Mariusz Kamiński wydał w tej sprawie oficjalne oświadczenie, o czym pisaliśmy w naTemat – Decyzję Pana Prezydenta traktuję ja symbol przywracania podstawowego poczucia sprawiedliwości, uczciwości i przyzwoitości w życiu publicznym – czytamy.

Źródło: „Kropka nad i” TVN24

naTemat.pl

JAKI DUDA JEST, KAŻDY WIDZIAŁ

TOMASZ LIS
dziennikarz
18.11.2015

Kolejny akt intrygującej prezydentury pana Dudy zupełnie mnie nie zdziwił. Była okazja, żeby ułaskawić swoich PiS-owskich kolesiów, to z niej skorzystał. Na pewno postąpił amoralnie i bez klasy, całkiem prawdopodobne, że też bezprawnie.

Z wielkim zaskoczeniem czytam jednak wpisy na forach internetowych, z których wynika, że ogromna większość ludzi jest kolejnym aktem arogancji szanownego pana prezydenta najjaśniejszej RP zdziwiona. Ja jestem zdziwiony wyłącznie tym, że ktokolwiek jest zdziwiony.

Andrzej Duda, jeszcze jako kandydat, bez zmrużenia oka składał Polakom absurdalne obietnice, których spełnienie oznaczałoby rozwalenie budżetu Polski i uderzenie w budżety milionów ludzi. Albo był więc skrajnie niekompetentny albo cynicznie Polaków oszukiwał. Trudno powiedzieć, co wystawia mu gorsze świadectwo.

O kandydacie Dudzie wiedzieliśmy też, że był posłańcem SKOK–ów i jako kancelaryjno-prezydencki wysłannik przedstawiał dokumenty, które powstały w SKOK-ach. Nie był więc Pan Duda poważnym urzędnikiem państwowym, ale w praktyce lobbystą pewnego biznesmena poukładanego politycznie i biznesowo z panami Kaczyńskimi.

O kandydacie Dudzie wiedzieliśmy też, że pomagał ułaskawić partnera biznesowego zięcia świętej pamięci prezydenta profesora Lecha Kaczyńskiego. Wiadomo, Prawo i Sprawiedliwość.

Wiedzieliśmy także, że pan Duda od lat okupuje swój etat na uczelni, uniemożliwiając naukowy awans jakiemuś młodemu człowiekowi. To zgodnie z obietnicą otwarcia ścieżek awansu młodym ludziom. Wiedzieliśmy też, że tuż po wyborach prezydenckich, pan prezydent-elekt pojechał do Krakowa, by swój urlop na UJ przedłużyć. Klasa męża
stanu, wiadomo.

Kilka miesięcy temu Newsweek napisał, że eurodeputowany Duda przycinał kasę, mówiąc językiem młodzieżowym, na wielu delegacjach. Żadnego pozwu Newsweek w tej sprawie nie dostał. Nie przez przypadek.

W orędziu w dniu zaprzysiężenia, już prezydent Duda zapowiedział, że jest niezłomny. Od tego czasu już sto dni daje dowody, że niezłomnie broni interesów PiS-u, całą nie-PiSowską Polskę mając w głębokim poważaniu.

Kilka dni temu prezydent Duda wygłosił na cześć pana Kaczyńskiego peany, które w zakłopotanie wprawiły nawet najbardziej hardcorowych PiS-owców. Pokłonił się też przed smoleńskimi specami od parówek i puszek piwa.

Od dłuższego czasu prezydent Duda ignoruje prawo nie przyjmując przysięgi od wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Podsumowując, minister Duda, europoseł Duda, kandydat Duda i prezydent Duda, od lat udowadnia, że nie jest ani człowiekiem wielkiej klasy, ani człowiekiem zasad, ani człowiekiem nadmiernie przywiązanym do prawa czy reguł zwykłej przyzwoitości. Co każe mi zadać pytanie – dlaczego ktokolwiek jest zdziwiony, że ktoś o takich gabarytach intelektualno-moralnych postępuje jak postępuje?

Nie mamy i nie będziemy mieli w tej kadencji prezydenta wszystkich Polaków, ani kogoś, kto choćby udaje, że kimś takim jest. Mamy trzeciorzędnego partyjnego funkcjonariusza, który na skutek błędów rywala, własnych kłamstw, zmęczenia obozem rządowym i całkiem sprawnej kampanii został prezydentem. Nic nie wskazuje na to, że kiedykolwiek będzie
kimś więcej, niż ten ktoś, którego widzimy i czyje decyzje tak wielu tak bardzo szokują.

Proponuję skończyć z oburzaniem się. Po pierwsze powodów do oburzania się ekscesami PiS-owskiej władzy będzie bez liku. Po drugie, oburzanie się jest średnio produktywne. Z tymi panami będziemy prawdopodobnie żyć wiele lat. Warto już teraz myśleć poważnie o tym jak te lata w miarę normalnie przeżyć, jak ocalić w Polsce to co się da ocalić, a przede wszystkim, co dalej. O tym myślmy. Oczekiwanie czegokolwiek po panu Dudzie jest całkowicie niepoważne. Będzie więcej tego samego. Albo jeszcze gorszego.

naTemat.pl

Andrzej Duda zapisał się do jastrzębi

Dominika Wielowieyska, 18.11.2015

Andrzej Duda

Andrzej Duda (Fot. Łukasz Węgrzyn / Agencja Gazeta)

Prezydent Andrzej Duda wywodzi się z konkretnego obozu politycznego, i to naturalne, że wspiera swoje ugrupowanie w realizowaniu zapowiedzi wyborczych. Ale więź z daną partią nie zwalnia głowy państwa z respektowania zasad demokratycznego porządku, poszanowania dla prawa i instytucji państwa.

Prezydent Duda świadomie rezygnuje z funkcji arbitra, strażnika konstytucji na rzecz załatwiania czysto partyjnych interesów.

Przemawiając w czasie pierwszego posiedzenia nowego Sejmu, powiedział, że w sprawie wyników wyborów samorządowych „do dziś mamy wiele wątpliwości”. Są procedury w Polsce, dzięki którym można weryfikować prawidłowość wyborów. PiS w ramach swojej akcji propagandowej zgłosił mnóstwo protestów wyborczych, ale gdy sądy zaczęły je rozpatrywać, przedstawicielom tej partii nawet nie chciało się przychodzić na rozprawy. Ostatecznie nikt nie przedstawił żadnych dowodów na sfałszowanie wyborów. Prezydent mimo to nadal sufluje tę szkodliwą dla demokracji opinię.

Drugi przykład abdykacji głowy państwa z roli strażnika standardów i prawa to ułaskawienie byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego, który został nieprawomocnie skazany na trzy lata więzienia bez zawieszenia za łamanie prawa i nadużycie władzy w sprawie tzw. afery gruntowej. Prezydent podważył właśnie zasadę, że każdy urzędnik musi przestrzegać przepisów oraz to, że werdykt w tej sprawie wydaje niezawisły sąd. Jeśli jesteś partyjnym kolegą prezydenta, to możesz łamać prawo bezkarnie. Prezydent nie podał prawnych argumentów podważających wyrok sędziów i jego uzasadnienie. Czuje się tak wszechwładny, że nawet nie czekał na decyzję sądu II instancji.

Ostatnio prezydent Duda wysłał list do uczestników konferencji smoleńskiej. Jego zdaniem eksperci Antoniego Macierewicza udowodnili, „że raporty MAK i komisji Millera to tylko hipotezy, które nie wytrzymują konfrontacji z naukową analizą dostępnej dokumentacji zdjęciowej i filmowej”, a „prace nad wyjaśnieniem przebiegu katastrofy oraz jej przyczyn nie zostały zakończone”. Komisja państwowa, składająca się z najlepszych specjalistów od badania katastrof lotniczych, i niezależna od niej grupa biegłych powoływanych przez prokuraturę wielokrotnie obaliły tezy zespołu smoleńskiego Macierewicza. Zespołu, który głosi teorie zamachowe, często wzajemnie się wykluczające. Jeden z naukowców publicznie kłamał, że ma dokumenty świadczące o tym, że prezydencki samolot w ogóle nie zszedł poniżej 100 metrów. Drugi mówił, że się zna na katastrofach, bo często latał samolotem. Trzeci udowadniał tezę o zamachu, zgniatając puszkę po coli. Całe to towarzystwo zostało wyniesione ponad poważne instytucje państwa.

Ale najgroźniejszym sygnałem jest postępowanie prezydenta Dudy w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent nie chce przyjąć ślubowania od pięciu powołanych sędziów Trybunału. Bierze udział w partyjnej grze PiS, której celem jest przejęcie władzy nad Trybunałem, zawłaszczenie instytucji, która ma być siłą równoważącą władzę wykonawczą i ustawodawczą. To zachwianie regułami demokracji i praworządności.

I to wszystko dzieje się w ciągu niespełna czterech miesięcy. Strach pytać, co jeszcze nas czeka w ciągu pięciu lat tej prezydenckiej kadencji.

AndrzejDudaZapisałSię

wyborcza.pl

 

Kaczyński szturmuje TVP

Agnieszka Kublik, 18.11.2015

Siedziba TVP

Siedziba TVP (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Muszę przyznać, że PiS uczy się na własnych błędach. I byłoby to godne pochwały, gdyby nie to, że w tym przypadku „bezbłędnie” oznacza „gorzej, niż było”: całkowite podporządkowanie mediów publicznych – TVP, Polskiego Radia i Polskiej Agencji Prasowej – władzy. Czyli Prawu i Sprawiedliwości.

Uczy się i już nie zamierza tracić czasu na bezpieczniki niezależności mediów. Takie tam gwarancje ustawowe, jak np. kadencyjność zarządów i rad nadzorczych, ściśle określone warunki odwołania członków zarządów, wielostopniowy wybór prezesów przez rady nadzorcze i KRRiT.

PiS nie zamierza udawać, że ma dobre intencje. Nowa władza chce dokonać podboju całkowitego. Kaczyński wiele razy diagnozował swoje wyborcze porażki po 2005 r. jako skutek nieprzychylnych mu mediów. I to kolejny dowód na to, że PiS wyciąga lekcję z przeszłości. Teraz media mają mu pomóc władzę utrzymać.

Krzysztof Czabański, poseł PiS, były prezes Polskiego Radia za pierwszych rządów PiS (2005-07), a teraz pełnomocnik pani premier Beaty Szydło ds. przekształceń mediów publicznych, prorokuje „powstanie przeciw rządowi PiS wielkiego silnego frontu”. Widzi w nim „grupy interesów związane z establishmentem III RP, system bankowy, media mainstreamowe („mętnego nurtu”) z tzw. publicznymi na czele, wiele wpływowych sił z Unii Europejskiej”.

Ten front PiS osłabi, wyjmując z niego media publiczne, które zresztą Czabański ochrzcił „aparatem propagandy, przemysłem pogardy”.

To „przywrócenie mediów publicznych służbie narodowi” dokona się poprzez przekształcenie TVP, PR i PAP w instytucje kultury (dziś to spółki prawa handlowego). Na ich czele staną prezesi wybrani przez pięcioosobowe rady, a te przez prezydenta, Sejm i Senat, czyli faktycznie przez PiS.

I – co kluczowe w tej medialnej rewolucji – jednoosobowe zarządy mediów publicznych nie będą kadencyjne, będą mogły być odwołane w każdej chwili.

Tak jeszcze nigdy nie było, od kiedy obowiązuje ustawa medialna, czyli od ponad 22 lat. To zapowiedź, że to będą prezesi na telefon prezesa PiS. Bo tak długo zachowają stołki, jak długo Kaczyński będzie zachwycony swoim medialnym wizerunkiem i portretami Dudy i Szydło.

Jak to osiągnąć? Wydaje się, że Czabański wie: „Zapewniam jako człowiek mediów, że odbierzemy kłamcom radio i telewizję. Niech nikt nie ma złudzeń: odbierzemy wam te media. Polacy zasługują na uczciwe media. I my to zrobimy. Media będą uczciwe. ( ) Dosyć Lisa w telewizji, dosyć Tadli i Kraśki. Dosyć tych funkcjonariuszy realizujących propagandę władzy. Ci ludzie znikną z ekranu. Cała operacja zmiany mediów publicznych będzie podporządkowana temu, żeby media były uczciwe i głosiły prawdę”.

Ich misją ma być m.in. „budowanie tożsamości narodowej” m.in. poprzez wielkie produkcje filmowe. W planach jest np. sfinansowanie dużego hollywoodzkiego filmu nt. polskiej historii (co na to Hollywood?).

Projekt nowelizacji „jest na ukończeniu”, obiecuje wicepremier i minister kultury Piotr Gliński, prace legislacyjne powinny zostać zakończone najpóźniej do połowy przyszłego roku.

Tyle będziemy musieli czekać na te nowe, pokorne media, które zasilą niepokorni dziennikarze. Na przykład z TV Republika, „Gazety Polskiej”, portali Niezalezna.pl i wPolityce.pl, z tygodników „wSieci” i „Do Rzeczy”.

kaczyńskiSzturmujeTVP

wyborcza.pl

UŁASKAWIENIE KAMIŃSKIEGO. POLITYCY PLATFORMY: ŁAMANIE KONSTYTUCJI, PREZYDENT PRZED TRYBUNAŁ STANU

mw, pap, 17.11.2015
Mariusz KamińskiMariusz Kamiński (Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta)

Instrumentalne traktowanie prawa, smutny dzień – tak politycy PO ocenili decyzję prezydenta o ułaskawieniu b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego. Według nich, jest to łamanie konstytucji, które może stać się podstawą do postawienia Andrzeja Dudy przed Trybunałem Stanu.
Prezydencki minister Andrzej Dera potwierdził, że prezydent Andrzej Duda ułaskawił byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego i byłych funkcjonariuszy biura skazanych za działania w tzw. aferze gruntowej.Neumann: Standardy białoruskie

– To smutny dzień dla polskiego porządku prawnego. Mamy wrażenie, że jest on dewastowany decyzją prezydenta – ocenił przewodniczący klubu PO Sławomir Neumann. – Rozumiem działanie prezydenta w tym, że uznał winę Mariusza Kamińskiego, ale należy mu się możliwość pracy w rządzie PiS, więc go ułaskawił – dodał szef klubu Platformy.

W jego ocenie „takie instrumentalne traktowanie prawa, zamach na praworządność, jest czymś niespotykanym”. – Nie zgadzamy się na tego typu działanie – dodał Neumann. Jego zdaniem to przesuwanie Polski „w kierunku standardów białoruskich”. – Nie ma takich standardów w cywilizowanej Europie Zachodniej. To są standardy państwa, gdzie mamy do czynienia z pełzającą dyktaturą – uważa polityk PO.

– Jeżeli Mariusz Kamiński będzie w rządzie po takim skandalu, to będzie bardzo zły sygnał dla wszystkich. Będzie można mówić, że bezkarność w działaniach osób publicznych może być nagradzana przez prezydenta z własnego obozu – ocenił Neumann.

Jak mówił, ułaskawienie Kamińskiego „to pierwsza zrealizowana obietnica wyborcza prezydenta Dudy”. – Dudapomoc prawna dzisiaj się pojawiła, zadziałała i Mariusz Kamiński z niej skorzystał, ze szkodą dla Polski – powiedział Neumann.

Zauważył, że w poniedziałek prezydent zaprzysiągł rząd, w którym „jednym z ministrów został człowiek skazany w pierwszej instancji wyrokiem więzienia za działania w służbach specjalnych”. – Zaprzysiężono go na szefa i koordynatora wszystkich służb specjalnych. A jako prezent prezydent ułaskawił Mariusza Kamińskiego – dodał Neumann.

Kropiwnicki: Prezydent zbliża się do Trybunału Stanu

Robert Kropiwnicki (PO) jest zdania, że prezydent złamał konstytucję „tylko po to, by pomóc swoim kolegom”. – Każdy, kto nie jest skazany prawomocnie, jest uznawany za niewinnego. Nie można ułaskawić osoby niewinnej – mówił poseł PO. – W myśl doktryny tylko osobę prawomocnie skazaną można ułaskawić – argumentował Kropiwnicki.

Odpowiadając na argumentację ministra Dery, że prezydent mógł ułaskawić byłego szefa CBA na każdym etapie postępowania, Kropiwnicki ocenił, że „to by oznaczało, że prezydent może zastosować prawo łaski także po sformułowaniu aktu oskarżenia”. – To absurd – dodał.

Kropiwnicki uważa, że prezydent Duda „coraz bardziej zbliża się” do wniosku o postawienie go przed Trybunałem Stanu. – Sądzę, że to jest coraz bardziej możliwe. Prezydent Duda robi bardzo niebezpieczne rzeczy – ocenił poseł Platformy.

– To bardzo poważny występek. Prezydent jest prawnikiem i przynosi wstyd Uniwersytetowi Jagiellońskiemu – powiedział Kropiwnicki.

Politycy PiS: To kryształowo uczciwy człowiek

Decyzję prezydenta komentowali też politycy Prawa i Sprawiedliwości.

Konrad Szymański, minister ds. europejskich, mówił w TVN 24.

– Nie jestem zaskoczony. Wydaje mi się, że jeżeli instytucja ułaskawienia czemuś ma służyć, to właśnie takim wypadkom, kiedy wyrok narusza ogólne poczucie sprawiedliwości. Myślę, że wyrok w sprawie Mariusza Kamińskiego narusza takie poczucie – mówił Szymański.

– Czyje? – zapytał dziennikarz.

– Na pewno moje. Kamiński został skazany za to, że z olbrzymim poświęceniem walczył z korupcją. Położył podwaliny pod system walki z korupcją i był osobą o wybitnym poświęceniu. My dzisiaj nie pamiętamy, jak Polska wyglądała przed CBA. Nie wyglądała budująco – dodał.

Także w „Faktach po faktach” był Andrzej Dera, prezydencki minister, który poinformował, że aby było ułaskawienie, musi być o nie wniosek.

– Wniosek został złożony, nie było zwyczaju, żeby upubliczniać daty czy uzasadnienie. Ten zwyczaj będziemy szanowali – powiedział Dera. I zaraz dodał: – Mariusz Kamiński to kryształowo uczciwy człowiek. Nie słyszałem jakiegokolwiek zarzutu kwestionującego jego uczciwość. We wszystkich środowiskach.

Andrzej Jaworski z PiS w TVP Info:- Decyzja sądu skazująca Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika to była decyzja polityczna. W ten sposób można by pozbawić funkcjonowania każdego polityka, gdyby sąd odpowiednio takie osoby skazywał.

poOułaskawieniu

wyborcza.pl

TERAZ KU*** MY

Eliza Michalik
17.11.2015

Jeśli przestępca pochodzi z najwyższych kręgów władzy i zna kogo trzeba, może spać spokojnie. Prawo jest dla was, maluczkich Polaczków, a nie dla nas, Wielkich Polaków i Prawdziwych Patriotów. Jeśli łudziliście się, że wszyscy są równi wobec prawa, współczujemy głupoty – taki przekaz dostali dziś Polacy od prezydenta Andrzeja Dudy, który ułaskawił właśnie Mariusza Kamińskiego, byłego szefa CBA, skazanego na bezwzględne więzienie i 10-letni zakaz pełnienia funkcji publicznych przez niezawisły sąd (sędziemu i jego rodzinie teraz głęboko współczuję). PiS tak się spieszył do pokazania kto tu rządzi, że nie zaczekał nawet, dla zachowania pozorów, z nominowaniem Kamińskiego na ministerialne stanowisko do tego – nie ma wątpliwości, że umówionego wcześniej z Andrzejem Dudą – ułaskawienia. A co tam: skoro sprawa jest ustalona, niech Kamiński jak najszybciej dostanie stołek, a jeśli obywatelom to się nie spodoba, tym gorzej dla obywateli.

Oczywiście, jak słusznie napisał Paweł Wroński z Gazety Wyborczej, ułaskawiając byłego szefa CBA prezydent pokazał, że wie, że Kamiński jest winny. Pokazał to też sam Kamiński wycofując swoją apelację (tylko taki ruch mógł pozwolić na uprawomocnienie wyroku i ułaskawienie go przez prezydenta, bo ułaskawić można tylko przestępcę skazanego prawomocnym wyrokiem).

A zatem: czy teraz już można mówić, że Kamiński jest przestępcą? Wcześniej groził, że pozwie każdego kto nazwie go w ten sposób. Ciekawa sytuacja, bo teraz nazwał go tak jego kolega prezydent – ułaskawiając.

Niezależnie od wszystkiego, nawet będąc głęboko przekonanym o niewinności Kamińskiego Andrzej Duda nie miał prawa go ułaskawić właśnie dlatego, że były szef CBA jest jego kolegą – zachowania takiej podstawowej bezstronności wymagają standardy demokratycznego państwa prawa.

Wydaje się, że dziś, bardziej niż kiedykolwiek trzeba przypomnieć, że państwo to nie jest prywatny folwark Jarosława Kaczynskiego i Andrzeja Dudy, tylko nasze wspólne dobro, którym oni chwilowo zarządzają, i też – nie wedle uznania – tylko w ramach ogólnie przyjętych zasad, nazywanych przez cywilizowanych ludzi systemem prawnym. W normalnym kraju ludzie są równi wobec prawa, a za złamanie go ponosisz odpowiedzialność – niezależnie od tego czy jesteś murarzem czy ministrem.

Oprócz prawa są także zasady przyzwoitości, normy liberalnych demokracji szanowane na całym świecie, podmiotowe a nie przedmiotowe traktowania państwa i jego instytucji, nie używanie władzy powierzonej przez ludzi nieodpowiedzialnie i beztrosko, a przeciwnie- posługiwanie się nią ostrożnie, ze świadomoscią, że niesie ze sobą wielką odpowiedzialność.

O odpowiedzialności nie ma mowy, gdy Andrzej Dera z kancelarii prezydenta mówi, że prezydent nie uzasadni swojej decyzji o ułaskawieniu partyjnego kolegi. No i temu się akurat nie dziwię: jeszcze by sobie obywatele pomyśleli, że prawo i prezydent są dla nich.

Swoją decyzją prezydent I PiS pokazali, że nie uważają Polski za normalny kraj, a Polaków za obywateli którym należy się szacunek, że prawo traktują instrumentalnie, a Polska jest w ich oczach republiką bananową, w której instytucje i przepisy są ledwie narzędziem do gorszącego załatwiania prywaty, w tym, jeśli trzeba, pomagania kolegom – przestępcom. Teraz Kurwa My.

terazKuMy

naTemat.pl

ajakSąd

proszęPaństwa

mariuszwiesz

z19204545Q,Ulaskawienie-Mariusza-Kaminskiego

z19204049Q,Andrzej-Duda-ulaskawil-Mariusz-Kaminskiego

 

MAFIJNE PAŃSTWO PIS

 Wojciech Czuchnowski, 17.11.2015

Andrzej Duda i Mariusz Kamiński

Andrzej Duda i Mariusz Kamiński (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Od zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych politycy tej partii i sam prezydent Andrzej Duda zaczęli wywierać naciski na wymiar sprawiedliwości. Bez ogródek krytykowali wyrok pierwszej instancji na Mariusza Kamińskiego, atakowali sędziego i otwarcie mówili, że w apelacji spodziewają się „sprawiedliwości”. Premier Beata Szydło wyrażała wręcz nadzieję, że „sprawiedliwość stanie po stronie” byłego szefa CBA.

Już samo mianowanie przez PiS skazanego na trzy lata Kamińskiego ministrem ds. służb specjalnych było policzkiem dla poczucia przyzwoitości i okazaniem całkowitego braku szacunku dla władzy sądowniczej.

Powyborcza presja PiS na sądy w tej jednej sprawie jest bez precedensu. Przed otwartym atakiem na sędziego nie powstrzymał się nawet Zbigniew Ziobro, obejmując Ministerstwo Sprawiedliwości, które sprawuje nadzór nad sądami. To już nie był nacisk. To było zastraszanie.

Prezydent Duda poszedł jeszcze dalej – anarchicznym gestem wyeliminował w ogóle sąd z procesu wymierzania sprawiedliwości i ułaskawił Kamińskiego. Decyzja została podjęta pokątnie, bez konsultacji z prokuraturą. Nie podpisał się pod nią żaden prawnik.

Nie wiadomo, czy decyzję poprzedził wniosek Kamińskiego o ułaskawienie. Jeżeli nie, jest to kolejne złamanie procedur. Jeśli wniosek był, to znaczy, że Kamiński umówił się z prezydentem, że zastosuje prawo łaski. Głowa państwa popadła przy tym w absurd, gdyż ułaskawić można jedynie osobę winną, co oznacza, że pisowski prezydent mimowolnie uznał Kamińskiego za winnego, mimo że PiS jak jeden mąż głosił, że Kamiński jest niewinnym herosem walki z korupcją.

Dzień ten zaciąży nad całą prezydenturą Andrzeja Dudy. Pokazał on, że stawia ponad prawem siebie, kolegów i działaczy swojej partii. Że to oni, poza powołanymi do tego organami państwa, będą teraz orzekać, kto jest winny, a kto może spać spokojnie. Że oni są państwem.

Służbom kierowanym przez Kamińskiego prezydent dał zielone światło do nadużyć – sygnał, że wszystko im wolno, a sądów nie muszą się bać.

Tak nie działa państwo demokratyczne. Tak działa państwo mafijne.

prezydentPokazał

mafijnePaństwoPiS

odZwycięstwa

jużSamoMianowanie

dzieńTenZaciąży

wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.