PiS, 04.11.2015

 

Czy dobra zmiana dotyczy też PiS

Agata Kondzińska, 04.11.2015

Wieczór Wyborczy w PiS

Wieczór Wyborczy w PiS (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Rządowe układanki i próba sił w PiS pokazują, jak niewiele świeżego powietrza wpadło do tej partii.

Jarosław Kaczyński tak bardzo chciał wygrać wybory, że w kampanii prezydenckiej wycofał się z pierwszej linii frontu. Decyzja była dla niego tym łatwiejsza, że wybory prezydenckie są spersonalizowane i zbyt wielu aktorów na scenie robi tłok, a w elektoracie może powodować rozdwojenie jaźni.

Na fali zwycięstwa w dwutakcie po pełnię władzy powtórzył ten manewr w kampanii parlamentarnej. Ponieważ Platforma proponowała na premiera kobietę, PiS odpowiedział tym sam. Kaczyński pozostał na pozycji pomocnika. I wpadł we własne sidła.

Przez osiem lat w opozycji spoiwem PiS była wierność i lojalność wobec prezesa partii. Po żadnych przegranych wyborach Kaczyński nie dał się zdetronizować, a ci, którzy choć pomyśleli, żeby go rozliczyć i przeanalizować przyczyny porażek, szybko wypadali za pisowską burtę.

Wystawienie Andrzeja Dudy, a potem Beaty Szydło mogło być interpretowane tak, że proponowana „zmiana” dotyczy też partii. Przy słabnącej PO wyjście PiS z prawego narożnika i udany marsz w stronę centrum były spodziewane. Był to dla formacji Kaczyńskiego moment przełomowy i szansa na przemianę w nowoczesną chadecję.

Jednak PiS za słabo uchylił drzwi. Rządowe układanki i próba sił w partii pokazują, jak mało świeżego powietrza tam wpadło. Szybko zapomniano, że tym razem to nie Jarosław Kaczyński wygrał dla PiS te wybory. Prezes PiS zaangażował się w kampanię dopiero na jej finiszu, gdy sondażowy trend dla PiS był korzystny. A jego przyboczni zaczęli przypominać, że PiS to Kaczyński.

Teraz stara gwardia Kaczyńskiego bez Beaty Szydło mebluje gabinet, bo „to nie będzie rząd autorski, to będzie rząd PiS” (Mariusz Błaszczak, TVN 24). Rząd z ośrodkiem lojalności nie w Alejach Ujazdowskich, gdzie siedzibę ma szef rządu, ale przy Nowogrodzkiej, gdzie urzęduje szef partii. Chociaż odpowiedzialność będzie jednoosobowa – premier Beaty Szydło, która zamilkła.

Nikt z PiS nie dementuje doniesień, że ministrem obrony narodowej w świecie tak dziś niespokojnym mógłby zostać Antoni Macierewicz – polityk walki, śledczy na wielu frontach (WSI, lustracja, Smoleńsk). Jarosław Gowin, który w trakcie kampanii, po występach Macierewicza w Chicago, przyjął rolę „najbardziej prawdopodobnego kandydata na szefa MON”, zapewnia teraz, że ma kwalifikacje, by kierować również innymi resortami.

Swoje plany „naprawy” wymiaru sprawiedliwości snuje w mediach – jak dawniej ostry – Zbigniew Ziobro.

Od razu po zwycięstwie PiS wrócił na utarty szlak, wywołał demony. Opadły centrowe maski, a realna stała się pokusa budowy Polski z instytucjami podporządkowanymi jednemu człowiekowi.

A przecież lata rządów PiS mogłyby być testem dla partii, którą drogą podążać. Czy odrzucić tęsknotę za fasadową demokracją premiera Węgier Viktora Orbána, a dostrzec na przykład postępowych brytyjskich konserwatystów? Czy postawić na modernizację, postęp i rozwój nie tylko kraju, ale też partii? I czy pod przywództwem Jarosława Kaczyńskiego jest to możliwe?

piSwróciłNaUtartySzlak

wyborcza.pl

 

Ruch prezydenta

Bianka Mikołajewska, 04.11.2015

Andrzej Duda podczas obchodów piątej rocznicy pogrzebu Marii i Lecha Kaczyńskich na Wawelu

Andrzej Duda podczas obchodów piątej rocznicy pogrzebu Marii i Lecha Kaczyńskich na Wawelu (Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta)

Czy prezydent Andrzej Duda zachowa niezależność w relacjach z PiS i rządem utworzonym przez tę partię? Odpowiedzią może być historia ruchu, z którego wywodzą się głowa państwa i jego otoczenie.

Ruch nosi imię prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Ale stał się w ostatnich miesiącach zapleczem personalnym dla obecnego prezydenta – Andrzeja Dudy. Sam Duda był jednym z założycieli tego stowarzyszenia i członkiem jego władz. To przede wszystkim zaangażowanie w działalność Ruchu sprawiło, że prezes PiS Jarosław Kaczyński docenił go i wskazał jako kandydata w wyborach prezydenckich.

Po wygranej w wyborach Andrzej Duda powołał na różne funkcje w swojej kancelarii kilku innych współtwórców Ruchu. Prezes stowarzyszenia Maciej Łopiński został ministrem – szefem zespołu doradców prezydenta, wiceprezes Adam Kwiatkowski – szefem gabinetu prezydenta, a związany z Ruchem Krzysztof Szczerski – ministrem odpowiedzialnym za sprawy zagraniczne. Była wiceprezes Ruchu Barbara Fedyszak-Radziejowska jest doradcą prezydenta, a skarbnik Paweł Mucha – doradcą społecznym. W Narodowej Radzie Rozwoju, z którą Andrzej Duda ma konsultować projekty ustaw, zasiedli wiceprezes Ruchu Jerzy Milewski, współzałożycielka tej organizacji Grażyna Ancyparowicz i znów Barbara Fedyszak-Radziejowska.

Powołanie na ważne funkcje osób, które nie należą do PiS lub przynajmniej nie są jego czołowymi politykami, miało być sygnałem, że prezydent Andrzej Duda nie będzie tylko wykonawcą poleceń swojej byłej partii. Że decyzje będzie podejmował samodzielnie, słuchając głosu niezależnych ekspertów.

Ale Ruch Społeczny im. Lecha Kaczyńskiego, z którego wywodzą się prezydent i jego współpracownicy, też miał być niezależną, społeczną inicjatywą. A jest swego rodzaju przybudówką PiS. Tym, co go odróżnia od partii, jest przede wszystkim swoboda w finansowaniu działalności i pozyskiwaniu sponsorów. PiS, tak samo jak inne partie, nie może przyjmować wsparcia finansowego, rzeczowego czy organizacyjnego od firm (złamanie tej zasady grozi odebraniem państwowej dotacji). A Ruch – choć także prowadzi działalność polityczną i choć jego współtwórcami byli politycy – może. Jego działalność finansują więc SKOK-i i tajemniczy sponsorzy.

„Oddolny” ruch

Pomysł założenia Ruchu narodził się w 2010 r. Po katastrofie smoleńskiej powstało wiele stowarzyszeń i nieformalnych klubów, które domagały się ujawnienia „prawdziwych” przyczyn śmierci pasażerów Tu-154 i „godnego upamiętnienia” zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Przed wyborami prezydenckimi w 2010 r. wraz z powstającymi w całym kraju „społecznymi komitetami poparcia Jarosława Kaczyńskiego” wspierały kampanię wyborczą prezesa PiS. W partii uznano, że można z nich stworzyć zaplecze także na kolejne wybory – samorządowe i parlamentarne. – Ruch im. Lecha Kaczyńskiego miał połączyć te wszystkie inicjatywy, koordynować ich działalność, dbać o spójność ideologicznego przekazu. Miał skupić ludzi, którzy chcą działać publicznie, ale nieufnie podchodzą do partii. Jego animatorami zostali więc dawni współpracownicy prezydenta Kaczyńskiego – mówi były polityk PiS.

W mediach Andrzej Duda (występujący wówczas jako eksminister w kancelarii prezydenta Kaczyńskiego) przekonywał, że „idea ruchu jest oddolna” i że „Lechowi Kaczyńskiemu zależałoby, aby był to ruch oddolny, prawdziwie społeczny”.

W grudniu 2010 r. działacze posmoleńskich inicjatyw i społecznych komitetów zaproszeni zostali na zjazd organizacyjny Ruchu, połączony z konferencją nt. spuścizny ideowej Lecha Kaczyńskiego. Impreza – na mniej więcej tysiąc osób – odbyła się w ekskluzywnym centrum konferencyjnym Windsor Palace Hotel & Conference Center w podwarszawskiej Jachrance. Uczestników dowieziono z Warszawy autokarami. Były prezentacje multimedialne i występy artystów, w przerwie słodki poczęstunek, a na koniec – wspólny obiad.

Uczestnicy zjazdu przyjęli deklarację: „Rozpoczynamy integrację aktywnych obywateli podzielających nasze przekonania i przystępujemy do wspólnej pracy”.

Skarbnik Ruchu, mecenas Paweł Mucha (obecnie doradca prezydenta Dudy), pytany, ile kosztowała impreza i kto za nią zapłacił, odpowiedział, nam że „nie ma wiedzy w tej sprawie”. I że z pewnością pieniędzy nie wyłożył Ruch, bo formalnie nie był jeszcze wówczas zarejestrowany a skoro oficjalnie nie istniał, to nie mógł ponosić żadnych wydatków.

Jak w końcu ustaliliśmy, wszystkie koszty zjazdu w Jachrance pokrył PiS.

Później, na spotkaniach związanych z budową Ruchu, Andrzej Duda podkreślał, że Ruch nie jest i nigdy nie będzie partią polityczną. A Maciej Łopiński – były szef gabinetu prezydenta Kaczyńskiego, któremu powierzono kierowanie Ruchem – wyjaśniał: „My partię już mamy. Tą partią jest PiS”.

Gościnny SKOK

Po zjeździe w Jachrance Maciej Łopiński i jego współpracownicy organizowali kolejne, mniejsze spotkania związane z budową Ruchu. Jedno z nich odbyło się w lutym 2011 r. w gdańskim Dworze Artusa. Jak relacjonował „Dziennik Bałtycki”, „przybyły na nie czołowe postacie partii Jarosława Kaczyńskiego ( ) oraz stu lokalnych działaczy PiS i członków komitetów poparcia Jarosława Kaczyńskiego”. Ustalono, że „promocją idei Ruchu” na Pomorzu zajmą się lokalni parlamentarzyści PiS. Najpilniejszym zadaniem dla Ruchu miało być wsparcie PiS w zbliżającej się kampanii parlamentarnej.

Według „Dziennika Bałtyckiego” spotkanie w Dworze Artusa „zaaranżowano niemal konspiracyjnie, bez udziału mediów”.

Zapytaliśmy władze Muzeum Historycznego Miasta Gdańska, które zarządza Dworem, kto i ile zapłacił za wynajęcie sal na spotkanie Ruchu. Według rzeczniczki muzeum Moniki Krygier udostępniono je w ramach umowy ze spółką Media SKOK (obecnie Apella). W zamian za wsparcie finansowe jednej z wystaw SKOK-i mogły za darmo organizować swoje imprezy w Dworze Artusa. Spotkanie organizacyjne Ruchu przedstawiły władzom muzeum jako „konferencję Instytutu Stefczyka” działającego wówczas przy Kasach. W tym czasie stojący na czele Ruchu Maciej Łopiński był etatowym doradcą prezesa Krajowej SKOK – Grzegorza Biereckiego.

Tajemniczy sponsorzy

Zagadką jest, kto sfinansował największą z imprez Ruchu – uroczystą inaugurację jego działalności. Impreza zorganizowana w pierwszą rocznicę katastrofy smoleńskiej zapoczątkowała też de facto kampanię parlamentarną PiS w 2011 r.

Do Sali Kongresowej Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie przybyło 3 tys. działaczy inicjatyw posmoleńskich, społecznych komitetów i działaczy PiS. Audytorium gęsto utkano flagami Polski i patriotycznymi symbolami. Rolę konferansjera powierzono Jerzemu Zelnikowi. Były przygotowane specjalnie na tę okazję prezentacje multimedialne oraz filmy o prezydencie Kaczyńskim. A w prezencie dla wszystkich uczestników imprezy – książki „Lech Kaczyński – pamięć i zobowiązanie”.

Najważniejszym punktem imprezy było jednak pamiętne wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego, który przekonywał, że katastrofa prezydenckiego Tu-154 nie była „zwykłym wypadkiem”, a jej ofiary „zostały zdradzone o świcie”.

W deklaracji Ruchu, która została wówczas przyjęta, zapisano, że to właśnie prezes PiS jest „depozytariuszem spuścizny ideowej, myśli politycznej i działań” patrona Ruchu. Maciej Łopiński tłumaczył potem, że jest to „odpowiedź na potrzeby wyraźnie artykułowane przez tych, którzy byli oddolnymi twórcami ruchu”. „To wołanie z dołu brzmiało: chcemy być autonomiczni, niezależni, ale chcemy, by Jarosław Kaczyński w jakimś sensie to autoryzował, żeby tam była jego sygnatura” – przekonywał.

Nie wiadomo natomiast, czyj podpis widnieje pod rozliczeniami za imprezę w PKiN. Za samo wynajęcie Sali Kongresowej ktoś zapłacił ponad 40 tys. zł. Całość musiała kosztować kilkaset tysięcy złotych. Paweł Mucha zapewnia jednak, że rachunków nie regulował Ruch – bo nadal nie był oficjalnie zarejestrowany. Władze PiS także twierdzą, że nie pokryły kosztów.

Nikt nie przyznaje się również do sfinansowania późniejszych imprez inaugurujących działalność Ruchu w poszczególnych miastach oraz spotkania z udziałem Jarosława Kaczyńskiego w warszawskim hotelu Sofitel, podczas którego powołano koordynatorów regionalnych Ruchu oraz komisje programową i organizacyjną.

Wsparcie SKOK

Przed wyborami parlamentarnymi w 2011 r. Ruch we współpracy z organizacjami posmoleńskimi zorganizował wiele imprez uzupełniających kampanię wyborczą PiS i promujących polityków tej partii.

Na finiszu kampanii z inicjatywy Jerzego Milewskiego (obecnie członka Narodowej Rady Rozwoju) zorganizowano wystawę „Lech Kaczyński w służbie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej”. W centrum Sopotu rozstawiono kilkanaście dużych tablic ze zdjęciami prezydenta i fragmentami jego wypowiedzi. Ekspozycję otwierali Marta Kaczyńska i kandydujący wówczas do Sejmu Maciej Łopiński. Obecni byli także inni kandydaci PiS: Anna Fotyga, Zbigniew Kozak i Andrzej Gwiazda. Później wystawa odwiedzała kolejne mniejsze i większe miejscowości. Wszędzie otwierali ją na nowo, często z wielką pompą, działacze Ruchu i politycy PiS.

Jak ustaliliśmy, przygotowanie wystawy sponsorował SKOK Stefczyka, a jej tour po Polsce – związana z tą Kasą Fundacja im. Franciszka Stefczyka.

Podobnych imprez organizowanych przez Ruch, podczas których promowali się politycy PiS, a które finansowały SKOK-i, było w trakcie kampanii więcej. Gdyby organizował je PiS – za wszystkie musiałby zgodnie z prawem płacić z własnych środków. Gdy jakiś czas temu zapytaliśmy rzecznika Krajowej SKOK Andrzeja Dunajskiego, czy Kasy wspierają Ruch i w jakiej formie, odpowiedział: „Tak, jesteśmy z tego dumni. Dokładamy wszelkich starań, by formy wsparcia były możliwie obszerne i skuteczne”.

Po co ten Ruch

Oficjalne spotkanie założycielskie stowarzyszenia Ruch Społeczny im. Lecha Kaczyńskiego odbyło się już po wyborach parlamentarnych w 2011 r. Prezesem został Maciej Łopiński – świeżo upieczony poseł PiS, a szefem komisji rewizyjnej odpowiedzialnej za kontrolę finansów stowarzyszenia – Andrzej Duda (również wybrany kilka dni wcześniej do Sejmu).

Rejestracja Ruchu niewiele jednak zmieniła w sposobie jego działania. Nadal korzystał z nieoficjalnego wsparcia ze strony SKOK. W marcu 2012 r. – kilka miesięcy przed wyborami samorządowymi – zorganizował dwudniowe spotkanie z udziałem 90 osób: pomorskich samorządowców, posłów PiS i Marty Kaczyńskiej (która później została wiceprezesem, a obecnie jest prezesem Ruchu). Ze sprawozdania Ruchu wynika, że dyskutowano o „spuściźnie Lecha Kaczyńskiego, koncentrując się na samorządowym aspekcie działalności patrona Ruchu”. Spotkanie odbyło się w należącym do SKOK-ów ośrodku Villa Dominik we Władysławowie. Wynajęcie pokoju na dobę dla jednej osoby kosztowało tam wówczas 110 zł, a korzystanie z sali szkoleniowej – kilkaset złotych za godzinę. Skarbnik Ruchu Paweł Mucha zapewnia jednak, że mimo iż był on już zarejestrowany, imprezy nie sfinansowano z jego środków. Prawdopodobnie oficjalnie była kolejną konferencją SKOK-ów. Jak relacjonował „Fakt”, w programie pobytu znalazła się prelekcja prezesa SKOK Stefczyka pt. „Oferta produktowa grupy SKOK”.

Po zarejestrowaniu Ruch organizował również kolejne imprezy, które miały robić wrażenie „oddolnych inicjatyw społecznych”, a faktycznie były inicjatywami PiS.

Tak było z konferencją „Jak być niezłomnym w dzisiejszej Polsce”, która odbyła się w Filharmonii Krakowskiej w drugą rocznicę katastrofy smoleńskiej. Dyskutowano podczas niej o testamencie politycznym Lecha Kaczyńskiego. Jarosław Kaczyński przekonywał, że aby zrealizować jego dziedzictwo, trzeba „zwyciężyć, i to zwyciężyć możliwie szybko”. Oficjalnie organizatorem konferencji był Ruch. Jak ustaliliśmy, jej koszty pokrył jednak PiS.

***

Po wyborze na prezydenta Andrzej Duda zrezygnował z członkostwa w stowarzyszeniu. Dziś dobiera sobie jednak współpracowników spośród jego założycieli. Czy zdołają się wyzwolić spod wpływu, jakiemu podlegali, działając w Ruchu? I przede wszystkim: czy będą chcieli się spod niego wyzwolić?

ruchPrezydenta

wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.