Duda (28.09.2015)

 

Witold Waszczykowski: Ewa Kopacz doskonale wie, jak spotkać się z prezydentem
28.09.2015
Pani premier doskonale wie, jak się spotkać z prezydentem, ale bierze udział w kampanii wyborczej i chce zrobić spotkanie przy kamerach i skonfrontować prezydenta z całym rządem – mówił Witold Waszczykowski w programie Wirtualnej Polski #dziejesienazywo. – Interes Polski nie może być zakładnikiem kampanii wyborczej – podkreślił Paweł Zalewski.

Waszczykowski uważa, że do kryzysu w relacjach premier-prezydent doprowadziła Ewa Kopacz. – Do końca rozmów instrukcja mówiła jasno: wetujemy decyzję KE ws. uchodźców – podkreślał polityk.

Paweł Zalewski stwierdził, że po stronie prezydenta Andrzeja Dudy widać dużo emocji. – Niechęć wobec pani premier jest bardzo głęboka u prezydenta. Dziś mamy do czynienia z bardzo poważnym problemem dla Polski i powinniśmy zachowywać się profesjonalnie – mówił.

Waszczykowski pytany, czy na miejscu prezydenta Dudy chciałby się spotkać z premier Kopacz, odparł, że musiałby mieć absolutna pewność, że premier chce to spotkanie wykorzystać do rozmowy o sprawach istotnych, a nie do pokazania przed kamerami konfrontacji prezydenta z rządem. – Tak jak [próbowała zorganizować - przyp.red] ustawkę kilka tygodni temu, gdy zaprosiła liderów różnych partii do dyskusji o imigrantach. Ta ustawka w świetle jupiterów była niepoważna – stwierdził.

 

Zalewski przypomniał, jak wcześniej premier Donald Tusk też zwołał naradę ws. Ukrainy i przedstawiciele PiS, podobnie jak liderzy innych partii, na niej byli. – To również było spotkanie, które zaczęło się od kamer, ale później je wyłączono i toczyła się bardzo poważna dyskusja na temat Polski – zaznaczył. – Interes Polski nie może być zakładnikiem kampanii wyborczej – podkreślił.

 

wp.pl

 

Andrzej Duda w ONZ: My, Polacy, wiemy, że pokój nie jest dany raz na zawsze

past, PAP, 28.09.2015
Prezydent Andrzej Duda zabrał głos w Debacie Generalnej 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Wystąpił jako trzeci mówca, bezpośrednio po Baracku Obamie.

Prezydent Andrzej Duda w ONZ

Prezydent Andrzej Duda w ONZ (Craig Ruttle / AP (AP Photo/Craig Ruttle))

 

Duda przemawiał przed prezydentem Chin i prezydentem Rosji, w czasie wystąpień inaugurujących sesję ONZ.

Pokój i prawo

- My, Polacy, wiemy, że pokój nie jest dany raz na zawsze. Przed miesiącem przypadł mi jako prezydentowi zaszczyt udziału w obchodach rocznicy wybuchu II wojny światowej – mówił prezydent Duda do delegatów w siedzibie ONZ.

Duda kilkukrotnie podkreślał, że pokój i prawo są podstawowymi wartościami, o które powinna dbać społeczność międzynarodowa. Prezydent zawracał uwagę, że prawo międzynarodowe wciąż jest łamane w wielu miejscach na świecie.

- Chciałbym w imieniu Polski wyrazić sprzeciw wobec wizji świata zbudowanego na podziale stref wpływów i agresji ze strony tych, którzy dla własnych korzyści ignorują prawo – mówił prezydent.

Później rozmowy ze światowymi liderami

W poniedziałek zaplanowane są rozmowy dwustronne prezydenta Dudy z prezydent Chile, królem Jordanii, prezydentami Ukrainy, Kazachstanu, Gruzji, Senegalu i premierem Nowej Zelandii.

Prezydent będzie też uczestniczył w konferencjach wielostronnych, którym będzie przewodzić prezydent USA Barack Obama. Jeden okrągły stół ma dotyczyć misji pokojowych, drugi walki z terroryzmem i Państwem Islamskim. W tych spotkaniach prezydentowi będzie towarzyszył szef BBN Paweł Soloch.

Do Nowego Jorku przybył też szef MSZ Grzegorz Schetyna. W poniedziałek głównymi punktami w programie ministra są udział w debacie generalnej 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego NZ i spotkanie w formacie ministrów SZ UE oraz spotkania bilateralne.

Minister w gmachu ONZ wysłucha wystąpienia prezydenta Andrzeja Dudy oraz sekretarza generalnego ONZ i prezydenta USA Baracka Obamy.

Głównymi tematami popołudniowego spotkania ministrów SZ UE będą m.in. kryzys migracyjny, sytuacja w Syrii, bliskowschodni proces pokojowy. Ważnym tematem będzie też bieżąca sytuacja na Ukrainie.

prezydentDudawONZ

70Zgromadzenie

gazeta.pl

PREZYDENT DUDA WYGŁOSIŁ W ONZ MOWĘ POCHWALNĄ NA CZEŚĆ III RP. NIESTETY PRAWIE NIKT GO NIE SŁUCHAŁ

Mariusz Zawadzki, Nowy Jork, 28.09.2015

Prezydent Andrzej Duda przemawia podczas szczytu ONZ 27 września 2015 r.

Prezydent Andrzej Duda przemawia podczas szczytu ONZ 27 września 2015 r. (Craig Ruttle / AP (AP Photo/Craig Ruttle))

W niedzielę wieczorem Andrzej Duda był w ONZ tym, który zgasił światło. Przemawiał jako ostatni z delegatów na trzydniowy szczyt rozwojowy w Nowym Jorku, podczas którego Narody Zjednoczone przyjęły najważniejsze cele na najbliższe 15 lat – m.in. pokonanie głodu i skrajnej biedy oraz ochronę planety przed degradacją i efektem cieplarnianym.

Szczyt został niemal całkowicie zignorowany przez amerykańskie media, co do pewnego stopnia można zrozumieć, bo zamienił się w długą serię najczęściej śmiertelnie nudnych wystąpień, których prawie nikt nie słuchał. Kiedy przemawiał Duda, na sali plenarnej zajęte było może 15 proc. miejsc. Najbardziej wytrwali delegaci, którzy jeszcze tam siedzieli, najczęściej pod blatami wpatrywali się w swoje telefony komórkowe. Z galerii dziennikarzy znajdującej się nad delegatami ten smętny ONZ-owski krajobraz było widać jak na dłoni. Próbowałem robić zdjęcia komórką, żeby go udokumentować, ale służby porządkowe mi tego zakazały. Wszakże nie dlatego, żeby chciały ukryć wstydliwą prawdę o szczycie rozwojowym, tylko dlatego, że manipulując komórką mógłbym ją przypadkiem upuścić na głowę któregoś z delegatów (choć znakomita większość miejsc była pusta, więc zagrożenie dla delegatów było realnie niewielkie).

Biorąc to wszystko pod uwagę należy stwierdzić, że teza prezydenckiego ministra Krzysztofa Szczerskiego wygłoszona po szczycie rozwojowym – że „wystąpienie prezydenta Dudy było ważne” – wydaje się nieco na wyrost. Niewykluczone, że na całym świecie – z wyjątkiem Polski – naszego prezydenta wysłuchało zaledwie kilka osób. A w Polsce też niewiele, bo kiedy Duda wstępował na mównicę w Nowym Jorku, u nas był środek nocy.

Oczywiście fakt, że ludzkość zignorowała Dudę nie jest jego winą, ani też nie oznacza, że jego przemówienie było złe. Wręcz przeciwnie, było dobre. „Nam Polakom się udało i obiecujemy pomóc innym, żeby oni też mogli kiedyś powiedzieć: nam się udało” – tak w największym skrócie brzmiała główna myśl polskiego prezydenta.

– Gdy przyglądam się dziejom współczesnej Polski przypominam sobie hasło pewnego znanego amerykańskiego polityka. Hasło pełne wigoru i nadziei: „Yes, we can!” – mówił Duda. Przypomniał, że jeszcze 30 lat temu polskie wskaźniki ekonomiczne znacznie odbiegały od świata rozwiniętego. Jednak dzięki unikalnemu ruchowi społecznemu jakim była Solidarność, oraz dzięki wsparciu bogatszych państw, Polska rozwija się w szybkim tempie. I dodał: – Jako prezydent RP jestem przekonany, że energia moich rodaków, pracowitość i zmysł innowacyjności sprawią, że osiągniemy wspólnie w naszej ojczyźnie poziom, do którego aspirujemy wciąż od lat.

Summa sumarum, Andrzej Duda w ONZ przekonująco wychwalał osiągnięcia III RP. Tym większa szkoda, że prawie nikt go nie słuchał.

W poniedziałek rano, czyli około piątej po południu czasu polskiego, nasz prezydent znowu wyjdzie na dokładnie tę samą mównicę – z ponurym marmurem w tle, który w telewizji wygląda jak najtańsze lastryko – ale tym razem będzie miał publiczność. I to potencjalnie sporą. Będzie przemawiał w ramach Zgromadzenia Ogólnego ONZ – zaraz po Baracku Obamie, a przed prezydentami Rosji i Chin. Wczoraj w nocy Szczerski zapowiadał w rozmowie z dziennikarzami, ze głównym tematem wystąpienia Dudy będą pokój i prawo.

– Pokój przez prawo i dzięki prawu. To motyw przewodni naszej kampanii na rzecz członkostwa w Radzie Bezpieczeństwa ONZ – wyjaśniał prezydencki minister (Rada, która ma prawo wydawać decyzje wiążące dla narodów zjednoczonych, ma pięciu stałych członków z prawem weta – USA, Rosję, Chiny, Francję i Wielką Brtyanię – oraz 10 członków rotacyjnych, zmienianych co dwa lata).

Wciąż nie wiadomo, czy Duda spotka się za kulisami z Obamą. Jest już tradycją polskich polityków przyjeżdżających do Nowego Jorku na sesje ONZ, że intensywnie zabiegają o zakulisowe spotkanie z prezydentem USA, bo wtedy mogą ogłosić „spektakularny sukces”, „potwierdzenie wagi Polski w świecie” itp.

– W kwestii bezpośredniego spotkania obu panów (Obamy i Dudy) proszę państwa o cierpliwość – mówił polskim dziennikarzom Szczerski. – Sprawa jest przygotowywana i jak tylko będziemy mieli ją za nami, niechybnie państwa o tym poinformujemy.

zawadzkiSłuchaDudy

wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.