Macierewicz (07.10.2015)

 

Platforma straszy Macierewiczem. „To nie jest kwestia kampanii, to kwestia bezpieczeństwa narodowego!” [#WyboryLIVE]

klep, 07.10.2015
Antoni Macierewicz spotkaniem z Polonią w Chicago wrócił do kampanii wyborczej PiS. Reakcja Platformy była błyskawiczna – posłowie pytali, dlaczego „człowiek rządzony obsesjami” ma kierować polską armią. Nasz reporter transmitował konferencję PO.

http://www.gazeta.tv/plej/19,143907,18983263,series.html?embed=0&autoplay=1

 

„Polska według Antoniego Macierewicza”.Zobacz relację naszego reportera Mateusza Włodarczyka na Periscope TUTAJ >>>

Ponad dwie godziny trwało spotkanie Antoniego Macierewicza z Polonią w Chicago. Publiczność zadawała pytania m.in. o katastrofę smoleńską, Łuk Triumfalny i „zdrajcę Donalda Tuska”.

Platforma Obywatelska z okazji powrotu polityka do kampanijnej walki zorganizowała konferencję prasową „Polska według Antoniego Macierewicza” z udziałem Marcina Kierwińskiego, posła i doradcy Ewy Kopacz, oraz Mariusza Witczaka. O czym mówili?

1. Amerykańska kompromitacja

Posłowie uparcie powtarzali, że spotkanie Macierewicza z Polonią to „amerykańska kompromitacja”. – Wydawało się, że PiS się zmienił, ale wystarczyło jedno spotkanie w USA, by pozbyć nas złudzeń. Ta kompromitacja pokazuje prawdziwe oblicze PiS – wskazywał Witczak.

2. Co na to Szydło?

Kierwiński pytał, czy Beata Szydło utożsamia się z kontrowersyjnymi poglądami Macierewicza. I czy polityk wciąż przymierzany jest do objęcia MON w ewentualnym rządzie PiS. – Czy budżetem MON, czy polską armią ma kierować człowiek rządzony obsesjami? – pytał poseł.

3. To coś więcej niż kampania

Politycy PO przekonywali, że „straszenie Macierewiczem” to coś więcej niż zagrywka wyborcza. – Proszę patrzeć na to nie jako kwestię wyborczą, to kwestia bezpieczeństwa państwa – zauważył Kierwiński. I zakończył stwierdzeniem, że Macierewicz w rządzie „może być szalenie niebezpieczny”.

aNtoniMacierewiczPojawiłSię

gazeta.pl

Nowacka. Liderka wszystkich liderów

Agnieszka Kublik, Sebastian Klauziński, 07.10.2015

Liderka

Liderka „Zjednoczonej Lewicy”, kandydatka do Sejmu Barbara Nowacka podczas przedwyborczej agitacji w Poznaniu. 06.10.2015 (Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta /)

Chcę być tą, która wprowadzi Zjednoczoną Lewicę do Sejmu.

AGNIESZKA KUBLIK, SEBASTIAN KLAUZIŃSKI: Kim pani jest?

BARBARA NOWACKA: Liderką Zjednoczonej Lewicy.

Przewodniczącą koalicji wyborczej ZL?

- Nie.

Szefową kampanii wyborczej?

- Nie.

Szefową sztabu wyborczego?

- Jestem tą osobą, która decyduje o kampanii, która wypowiada się w imieniu kampanii, która jeździ po Polsce. Tą jedną, której wszyscy przesyłają pomysły i która dokonuje wyboru. Powstała uchwała, że jestem liderką Zjednoczonej Lewicy.

Ależ liderką pani była i bez tej uchwały.

- Ale teraz jestem liderką wszystkich liderów składowych koalicji i odpowiadam za kampanię.

Odpowiedzialność bez władzy.

- Jestem współszefową Twojego Ruchu.

To najważniejsze po 1989 r. wybory dla lewicy, bo może nie wejść do Sejmu. A wy nie macie szefa.

- Mamy. Leszek Miller, Janusz Palikot, Waldemar Witkowski z UP, Adam Ostolski z Zielonych powiedzieli: „My tobie, Barbaro, oddajemy prawo do decydowania. Stawiamy na ciebie. To ty masz przeprowadzić tę kampanię od tej strony politycznej i merytorycznej”. Nie zostałam szefem kampanii, tylko liderką, bo to słowo bardziej się wszystkim podobało.

Chyba najbardziej Millerowi i Palikotowi, bo nie chcieli pani oddać nawet ułamka władzy, jaką mają w swoich partiach.

- W tej kampanii to ja jestem na froncie, a oni ze mną współpracują.

Jeżeli koalicja przekroczy próg, utworzy klub, kto stanie na jego czele? Pani?

- Czy będę to ja? Za wcześnie, byśmy się dzielili stanowiskami. Dzisiaj musimy zrobić dobrą kampanię i przekonać ludzi do naszego programu.

I zdąży pani to zrobić w 18 dni?

- Przecież jeździłam i przekonywałam już wcześniej! I w grupie też jeździliśmy. Teraz wiemy, że będzie lepiej, jak postawimy na jedną osobę.

Według CBOS w czerwcu 58 proc. nie wiedziało, kim jest Barbara Nowacka, we wrześniu – 53. Przespaliście wakacje. A Beata Szydło i Ewa Kopacz cały czas podróżują. Dlaczego dopiero teraz Włodzimierz Czarzasty przestał być szefem sztabu?

- Ze względu na stan zdrowia. Natomiast jeśli dzisiaj zaczęłabym mówić, kto z nas ma jakie winy na sumieniu, dojechalibyśmy donikąd.

A chcecie dokąd? Są trzy scenariusze. Najbardziej optymistyczny: wchodzicie do Sejmu, PiS nie ma większości i zdolności koalicyjnych, tworzycie z PO i Nowoczesną koalicję anty-PiS.

- To dobry scenariusz.

Stawiacie warunki? Programowe i personalne?

- Kwota wolna od podatku 21 tys. zł, płaca minimalna 15 zł za godzinę, tanie leki dla emerytów i rencistów, gwarancja niekomercjalizacji usług medycznych, inwestycje w rozwój mieszkań na wynajem. Świeckie państwo, świecka szkoła, związki partnerskie.

Fotel wicepremiera? Dla pani?

- Pożyjemy, zobaczymy. Nie znoszę sadzania się na jakimkolwiek stołku, zanim się on nie przybliży na tyle, żeby można go było zobaczyć.

Polityk musi być gotowy na różne scenariusze. Wicepremier i teka ministra nauki i szkolnictwa wyższego?

- Nie, to byłby konflikt interesów.

Musiałaby pani odejść z Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych.

- Nie będę sobie żadnych teczek przyznawała.

W czym się pani czuje kompetentna?

- Mam całkiem przyzwoite kwalifikacje do zarządzania, mam kwalifikacje w nowych technologiach, bo jestem z wykształcenia informatyczką, mam kompetencje w dziedzinie edukacji. Na pewno nie jestem dobra w służbie zdrowia i absolutnie nie nadaję się na ministra sprawiedliwości.

Najsmutniejszą postacią naszej polityki jest „premier z Krakowa”…

Jan Rokita.

-…który wiedział, kim chce być, jak będzie skonstruowany jego rząd, i tym premierem nigdy nie został. Więc ja nie chcę być „wicepremierką z Warszawy”. Chcę być tą, która wprowadzi Zjednoczoną Lewicę do Sejmu.

Miller nie chciałby być wicepremierem?

- Nie pytałam go. Przyjdzie czas, to będziemy się dzielić zadaniami. Na razie naszym celem jest udowodnienie, że w ogóle na ten Sejm zasługujemy. A kiedyś, w przyszłości, kiedy lewica będzie rządzić…

Kiedy będzie?

- Mam nadzieję, że w następnej kadencji.

Przy konstruowaniu koalicji z PO i Nowoczesną, co będzie istotniejsze: żeby PiS nie przejął całkowicie władzy czy możliwość realizacji waszego programu?

- To bardzo duży dylemat. Ale będziemy się starali próbować zatrzymać demokraturę, realizując część naszego programu. Będziemy musieli wymusić wtedy na Platformie np. świecką szkołę i podwyżki – płacy minimalnej, stawki godzinowej, najniższych emerytur. To istotne warunki. I choć mam duże wątpliwości, jak się porozumiemy z liberałami, z PO i z Ryszardem Petru, to uważam, że bezpieczniejsze dla przyszłości Polski jest powstanie koalicji blokującej przejęcie pełni władzy przez Jarosława Kaczyńskiego. W edukacji, kulturze, mediach publicznych, służbach, wymiarze sprawiedliwości – lepiej dla Polski będzie, gdy zatrzymamy PiS.

Kiedy słyszę niektórych posłów PiS, jak opowiadają, jak nas wszystkich porozliczają, to się lękam o Polskę. Bo ja wiem, że oni będą rozliczać nie tylko za rzeczy prawdziwe. Wiem, że mogą także za urojone. Tak już było. Będą wymyślać rzeczy, za które będą nas osądzać. Albo np. rozliczą kogoś za to, że jest niewierzący. Może nie na poziomie centralnym, ale na poziomie lokalnym, gminnym. Problemy mogą mieć ludzie, którzy myślą inaczej lub należą do innej partii. I tu widzę zagrożenie.

Teraz drugi scenariusz, mniej dla was korzystny. Wchodzicie do Sejmu, ale wygrywa PiS z taką większością, że rządzi. Jesteście małym klubem opozycyjnym.

- Oj, to PiS ma ciężkie życie. Bo jesteśmy wtedy opozycją odważną i zdeterminowaną. Będziemy taką opozycją, która udowodni swoją wiarygodność i gotowość do rządzenia Polską.

Platforma też będzie w opozycji.

- Mam wewnętrzne przekonanie, że Platforma, która weszłaby do Sejmu jako opozycja, długo by w tej formule nie przetrwała. Rozpadłaby się szybciutko. Jak patrzę na dzisiejszych posłów i kandydatów na posłów, to myślę, że dosyć łatwo byłoby PiS ich przejąć i mieć rząd większościowy. Część przeszłaby z PO do Kaczyńskiego.

ZL przetrwa jako mały klub opozycyjny? Miller i Palikot razem?

- Nie wiecie, jak oni się zaprzyjaźnili. Znaleźli nić porozumienia.

Serio?

- No tak, to szorstka przyjaźń. Ale rozmawiają ze sobą i rozmawiają sensownie. Na pewno klub musi być sprawny.

Będziecie produkować projekty ustaw?

- Tak.

Do szuflady?

- Nie, skąd! Będziemy o nie walczyć, wchodzić na mównicę. I tak z każdym tematem.

Ale nie sądzi pani chyba, że PiS będzie brał wasze projekty.

- PiS czasami nie będzie miał wyjścia, będzie nas musiał wysłuchać.

A dlaczego?

- Bo będziemy mieli za sobą przynajmniej część społeczeństwa obywatelskiego.

A oni będą mieli większość Sejmu i prezydenta wybranego w powszechnych wyborach przez naród.

- A my będziemy mieli organizacje obywatelskie, które będą protestować, jeśli PiS będzie realizował swój projekt zmian konstytucyjnych, jeśli nałoży na obywateli kaganiec światopoglądowy. Będziemy mieli za sobą społeczeństwo obywatelskie, które tego nie chce.

Dziś najliczniejsza grupa – ponad 30 proc., a według niektórych sondaży nawet ponad 40 proc. – chce poprzeć w wyborach PiS.

- Ale są tacy, którzy głosowali na Andrzeja Dudę i dziś już wiedzą, że popełnili błąd. I są z nami.

Krystian Legierski?

- Na naszych listach jest nawet kilka głośnych postaci, które zmieniły zdanie po wyborach prezydenckich, ale obiecałam, że nie będę im tego wypominać.

Trzeci scenariusz, najgorszy: nie wchodzicie do Sejmu.

- Stoimy pod Sejmem i robimy to, co robiłam przez wiele lat: mobilizujemy społeczeństwo obywatelskie. Będziemy robić akcje, pikiety i liczyć, że przyjdzie chociaż jeden dziennikarz z niezamkniętej jeszcze przez PiS gazety.

Ale koalicja ZL może się szybko rozpaść…

- Nie będę snuć takich czarnych scenariuszy.

Ludzie pytają panią na ulicy, jak żyć?

- Nie. Dlaczego mieliby pytać? Nie jestem premierem. Gdyby zapytali, tobym powiedziała: „Przyzwoicie żyć, uczciwie”. Mnie pytają, co zrobię, ci, którzy zarabiają 5 zł netto na godzinę. Mówię im, że złożyliśmy już projekt, który podnosi stawkę godzinową do 15 zł.

Platforma proponuje do 12 zł.

- I PiS też. Ale źle to wyliczyli. Bo wzięli najniższe wynagrodzenie i podzielili je przez godziny, i wyszło im 12 zł. Błąd polega na tym, że kiedy ktoś jest zatrudniony na umowę-zlecenie, to sam sobie organizuje narzędzia do pracy, a to kosztuje. Np. musi mieć pieniądze na odzież ochronną, kask, badania lekarskie, narzędzia, laptopa, papier do drukarki.

Chadecja i liberałowie oferują wyborcy prawie to samo co wy, lewica.

- W tej konkretnej sprawie może i tak. Niemniej można uznać za sukces lewicy to, że prawica de facto przyznaje nam rację w wielu sprawach istotnych społecznie.

Nie tylko w tej. Przez lata PiS i PO ograbiły lewicę z haseł socjalnych – pomoc dla najuboższych, dla rodzin wielodzietnych…

- Tak, mamy tego świadomość, że nasze dobre projekty zostały przejęte przez PiS. I co więcej, mam nadzieję, że jeśliby tak się złożyło, że PiS wygra wybory, to spełni swoje obietnice dotyczące kwestii społecznych.

Np. 500 zł na dziecko?

- Akurat tej nie. To chybiony pomysł, to nie jest właściwy sposób rozwiązywania problemów. Już było becikowe, 1 tys. zł. Poprawiło dzietność? Nie, to przecież kpina była. Danie rodzicom 500 zł nie sprawi, że dzieci dostaną jedzenie. Danie rodzicom pracy, wiedzy, żłobków, przedszkoli – to często jest dużo więcej warte niż 500 zł. No i ta pomoc PiS-owska może być kierowana tylko do bardzo konkretnych grup. Np. nie do samotnych matek, bo to nie jest pełna rodzina. Potem nie do dziecka wychowywanego przez dwie matki. PiS znajdzie mechanizmy, by pomagać tylko tym, którzy pasują do jego modelu świata. A w tym modelu każda inność, odmienność może wykluczać.

Podczas niedzielnej konwencji tylko kilka słów poświęciła pani największemu problemowi UE i Polski – uchodźcom. Dlaczego jako liderka lewicy nie zaapelowała pani do Polaków, by się bardziej otworzyli na obcych? Dlaczego nie spróbowała pani osłabić lęków Polaków przed imigrantami? Bo prawica je nakręca przedwyborczo.

- Chcemy być i będziemy solidarni we współpracy z Unią. Zgadzamy się na kwoty wynegocjowane w Brukseli. Uważam jednak, że Polskę trzeba bardziej przygotować na przyjazd uchodźców. Chodzi zarówno o ośrodki czy służby graniczne, jak i o kampanię informacyjną dla społeczeństwa. To zadanie dla rządu. Łatwo robić negatywną kampanię przeciwko uchodźcom, dużo trudniej przekonać Polki i Polaków do obcych. Nie możemy jednak popełniać błędów Zachodu i przyjmować wszystkich, nie zapewniając im najpierw bezpieczeństwa i opieki. Tu chodzi także o godność tych ludzi, o to, żeby Polska nie była dla nich następnym koszmarem.

Proponujecie bardzo kontrowersyjny podatek katastralny – podatek od wartości nieruchomości.

- Nie jest kontrowersyjny. Ma dotyczyć wyłącznie majątku powyżej 5 mln zł. Czyli tylko dla najbogatszych i tylko od pałaców. To nie są wielkie zyski, ale to jest społecznie istotne. Proponujemy też podatek 40 proc. dla najbogatszych i jeszcze podatek od spadków, również od fortun powyżej 5 mln zł. Żeby biedniejsi się dokładali mniej do tego wspólnego garnuszka, bogatsi więcej. Tak jako lewica wyobrażam sobie wspólnotę.

Dostała pani poparcie Cimoszewicza. A Borowski, Kwaśniewski?

- Marszałek Borowski kandyduje jako senator niezależny i jeżeli będzie potrzebował wsparcia Zjednoczonej Lewicy, z przyjemnością mu go udzielę. Specjalnie będę głosować na Pradze, by go poprzeć. I myślę, że będzie za nas trzymał kciuki. A prezydent Kwaśniewski już powiedział, że na mnie zagłosuje.

BARBARA NOWACKA

Ma 40 lat, urodziła się w Warszawie.
Informatyczka z wykształcenia. Jako dziecko występowała w programie „5-10-15″. Polityką zainteresowała się w 1997 r., zapisała się do młodzieżówki Unii Pracy, a cztery lata później wstąpiła do partii. W 2005 r. była jednym z założycieli lewicowej organizacji Młodzi Socjaliści. W 2014 r. wstąpiła do Ruchu Palikota. Startowała bez powodzenia w wyborach do europarlamentu z listy Europy Plus Twój Ruch. Od czerwca 2015 r. współprzewodnicząca Twojego Ruchu. Jedna z założycielek, a od niedzieli liderka koalicji Zjednoczona Lewica i jedynka warszawskiej listy. Córka Izabeli Jarugi-Nowackiej, wicepremier w rządzie Marka Belki, która zginęła w katastrofie smoleńskiej. Barbara Nowacka jest kanclerzem w Polsko-Japońskiej Wyższej Szkole Technik Komputerowych, której rektorem jest jej ojciec Jerzy Nowacki.

POwSejmieJakoOpozycja

wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.