Ka (16.09.2015)

 

KACZYŃSKI PRZEBIJA KORWINA: CHCECIE, ŻEBY POLACY PRZESTALI BYĆ GOSPODARZAMI WE WŁASNYM KRAJU? MY TEGO NIE CHCEMY

Kamil Sikora
16.09.2015
W Sejmie trwa debata o uchodźcach.
W Sejmie trwa debata o uchodźcach. • Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Pod naciskiem opozycji zwołano specjalne posiedzenie Sejmu, które poświęcono uchodźcom. Nie obyło się bez awantury. – Zawieśmy kampanię wyborczą – apelowała Ewa Kopacz. Z ostro antyimigranckim przemówieniem wystąpił Jarosław Kaczyński. Przekonywał, że przyjęcie uchodźców bez zgody narodu będzie oznaczało złamanie Konstytucji.

– Dziś cała Europa obserwuje, co się dzieje w polskim parlamencie – stwierdziła Ewa Kopacz w Sejmie. – Ta debata wymaga przede wszystkim powagi i merytoryki – dodała. Przypomniała, że zaprosiła szefów klubów. – Niestety media mogły pokazywać tylko puste krzesła. To smutne – stwierdziła. – Zapomnijmy na chwilę, że jest kampania – apelowała. Stwierdziła, że odmawiając przyjęcia uchodźców „wypisujemy się ze wspólnoty europejskiej”.

Kopacz przypomniała, że Polska przyjęła kilkadziesiąt tysięcy Czeczeńców. – Zaobserwowaliście terrorystów na każdym rogu? Zaobserwowaliście spadek zatrudnienia na każdym rogu? – pytała posłów. – Dzisiaj na jednej szali ważymy wiarygodność Polski w UE, a na drugiej realne lęki Polaków – tłumaczyła Kopacz. Przypominała, że dzisiaj w Polsce mieszka tylko 0,3 proc. imigrantów.

Kopacz zwracała uwagę, że problem uchodźców „nie skończy się 25 października, ale będzie trwał”. Zapewniała, że ministrowie udzielą wyczerpującej informacji o problemie. – Jeśli nie chcecie przyjąć uchodźców, to powiedzcie to swoim wyborcom. Jeśli chcecie przyjąć wszystkich bez ograniczeń, to też to powiedzcie – apelowała Kopacz. – My, Platforma, pójdziemy środkiem drogi i przyjmiemy tych, którzy tego potrzebują – mówiła Kopacz.

pekWSejmie

Grzegorz Schetyna zaczął od mocnego akcentu. – Dzisiaj mamy obraz trzyletniego dziecka na plaży, a także obraz drutu kolczastego na granicy. Jesteśmy zakładnikami tych obrazów, ale też zakładnikami nieodpowiedzialnych polityków, którzy straszą upadkiem europejskiej cywilizacji – mówił minister spraw zagranicznych. Później przedstawiał szczegółowe informacje o liczbie uchodźców, drogach przemytu i przyczynach kryzysu.

Fot. sejm.gov.pl

Szefowa MSW Teresa Piotrowska zapewniała, że nasze granice są bezpieczne. Już po wybuchu kryzysu na Ukrainie zwiększono kontrolę granic. – Jeśli zajdzie potrzeba procedury te zostaną zastosowane także na naszej południowej granicy – mówiła. – Została opracowana specjalna procedura na wypadek masowego napływu migrantów przez granicę południową – mówiła Piotrowska w Sejmie.

Przemówienia polityków rządu były krytykowane za brak konkretów i urzędniczą nowomowę. Pierwszym konkretem była informacja Piotrowskiej, że Polska będzie dążyła do przyjmowania cudzoziemców w grupach po kilkaset osób. Wcześniej mówiła, że dzisiaj w ośrodkach jest ok. 700 miejsc, ale można zwiększyć tę liczbę. Piotrowska mówiła też, że na każdego uchodźcę (w zależności od jego statusu) dostaniemy po 6 lub 10 tys. euro.

Po trudno przyswajalnym przemówieniu Teresy Piotrowskiej na mównicę wszedł Rafał Trzaskowski. – Mówimy o pojedynczym, wyjątkowym mechanizmie. Nie grozi nam niekontrolowany napływ uchodźców. Solidarność, którą musimy się wykazać będzie na odpowiedzialna, racjonalna i na miarę naszych możliwości – zapewniał. Tłumaczył też, że rząd zna już wiele odpowiedzi na ważne pytania związane z technicznymi aspektami przyjmowania uchodźców.

Z ostrym przemówieniem wystąpił Jarosław Kaczyński, znacznie radykalizując stonowane dotychczas stanowisko PiS. – Nie ukrywam, że znalazłem się w trudnej sytuacji, bo wypowiedzi są sprzeczne – mówił Jarosław Kaczyński. – Z jednej strony wypowiedzi pani premier i pana przewodniczącego, a z drugiej strony zapowiedzi budowy twierdzy Europa i twierdzy Polska. Dobrze, żeby obóz rządzący wiedział o to tutaj chodzi – dodał szef PiS.

Jarosław Kaczyński o uchodźcach
Jarosław Kaczyński o uchodźcach•youtube.com/Portal wPolityce

– W istocie chodzi o to, czy rząd pod obcym naciskiem i bez zgody narodu może podejmować decyzje, które będą miały zły wpływ na nasze życie, naszą codzienność, na nasze bezpieczeństwo – tłumaczył Kaczyński. – PiS uważa, że rząd nie ma prawa do podejmowania takiej decyzji. Co więcej uważa, że podejmowanie takiej decyzji bez zgody jest łamaniem Konstytucji. Nie ma tutaj naszej zgody – ostro stwierdził były premier.

Przedstawiał też scenariusz, który według niego czeka nas po przyjęciu uchodźców. – Najpierw zwiększa się liczba uchodźców, później oni narzucają swoją wrażliwość. Jeśli ktoś nie wierzy, to niech spojrzy na Szwecję, gdzie są 52 strefy szariatu, boją się wywieszać flagę, bo jest krzyż – mówił. – Czy chcecie, żeby tak było u nas? Żebyśmy przestawali być gospodarzami we własnym kraju? Ja tego nie chcę i nie chce tego Prawo i Sprawiedliwość – mówił.

– Nie możemy decydować, że pomożemy jednym, a innym nie. Na świecie miliard ludzi cierpi głów. Przyjmijmy ich wszystkich – sprowadzał wszystko do absurdu. – Jesteśmy za tym pomóc, ale metodą bezpieczną: finansowo – powiedział Kaczyński. Przekonywał, że uchodźcy to problem Niemiec oraz byłych kolonizatorów. Kaczyński odniósł się też do słów Martina Schultza. – Śmiertelni wrogowie polski zorganizowali wielką akcją dyfamacyjną, którą prowadzą ludzie oszaleli z nienawiści do Polski – przekonywał.

Groteską trąciło przemówienie Stanisława Żelichowskiego z PSL, który przekonywał, że z lotu ptaka Polska przypomina talerz pierogów, a świat porównał do dwóch jezior o różnym poziomie wody. – Jak nie ma odpowiedniej śluzy, to zawsze będzie katastrofa – opisywał poseł PSL. Tłumaczył też, że skoro 1,5 mld ludzi na świecie używa Facebooka, mogą sprawdzić gdzie żyje się lepiej i spróbować się tam dostać.

– Nie ma pana prezesa, żebym mogła mu zadać pytanie – narzekała Ewa Kopacz, która ponownie wyszła na mównicę. – Proszę mi przypomnieć, kto negocjował Traktat lizboński, gdzie w polityce migracyjnej zrezygnowano z jednomyślności na rzecz głosowania większościowego. Czy nie śp. Lech Kaczyński po kilkugodzinnych konsultacjach z panem? – mówiła Kopacz do nieobecnego na sali prezesa PiS. Straszyła też, że po przejęciu władzy PiS wyprowadzi nas z UE.

– Nie będę odpowiadał na insynuacje dotyczące wyprowadzania z Unii, tego rodzaju retoryka już nie przynosi skutku, ale widzę, że pani jest do niej przywiązana – krytykował Ewę Kopacz Jarosław Kaczyński. – W pani wystąpieniu był moment bardzo nieładny, a którego często używają przedstawiciele pani partii – atak na osobę nieżyjącą śp. prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego – mówił Kaczyński. Stwierdził też, że zarzuty Kopacz są oderwane od rzeczywistości.

Sejm w cyrk postanowił zamienić Piotr Bauć z Ruchu Palikota.

Fot. Sejm.gov.pl

cyrkWsejmie

naTemat.pl

 

 

kaczyńskiWeFrancji

Senatorowie Cimoszewicz i Wittbrodt: Czy Polska pomoże? [LIST OTWARTY]

Włodzimierz Cimoszewicz, Edmund Wittbrodt, 16.09.2015

100 Posiedzenie Sejmu

100 Posiedzenie Sejmu (Fot. S^awomir Kamiäski / Agencja Gazeta)

Trwająca od kilku tygodni dyskusja o uchodźcach dotyczy nie tylko migracji, ale także naszej kondycji społecznej, naszych wartości, o których tak chętnie mówimy. Możemy się przyjrzeć sobie, jak w lustrze, i zobaczyć, jak wielka jest rozbieżność pomiędzy deklaracjami i rzeczywistością.

 

Trwający kryzys migracyjny stanowi test naszej solidarności w wymiarze globalnym, w relacji Unii Europejskiej z innymi państwami, w wymiarze wewnątrzunijnym, a także indywidualnym – solidarności z ludźmi będącymi w potrzebie. Pytamy siebie, co się stało z naszą solidarnością? Czy jest to dla nas wartość bezcenna, czy też łatwo gotowi jesteśmy z niej zrezygnować? Jest to dla nas chwila prawdy.

Potrzeba pomocy jest bezsprzeczna i niecierpiąca zwłoki. Pilnym zadaniem jest natychmiastowa pomoc uchodźcom, a także znalezienie rozwiązań, które w dłuższej perspektywie zapewnią równowagę pomiędzy „solidarnością” a „bezpieczeństwem”, pomiędzy „oczekiwaniami” a „możliwościami”, a także dostrzeżenie szans, jakie stwarza migracja w sytuacji starzejącego się społeczeństwa. To zadanie dla polityków.

Z tymi problemami będziemy mieć coraz częściej do czynienia. W świecie coraz łatwiej można się przemieszczać. Ogromne dysproporcje polityczne, ekonomiczne i kulturowe sprzyjają poszukiwaniu lepszego miejsca na ziemi. My, Polacy, mamy w tym ogromne doświadczenie. Widoczne są też coraz bardziej wpływy zmian klimatycznych i ocieplenia. W niektórych regionach Afryki występują coraz dłuższe okresy suszy i braku wody, co powoduje, że życie staje się tam coraz trudniejsze. Musimy przygotować się do zarządzania zjawiskami migracyjnymi.

Dziś potrzebna jest pomoc, jutro – zapobieganie. Brak przywództwa sprawia, że powstała ogromna przestrzeń do budzenia lęków i niepokojów, straszenia tym, co potencjalnie może się zdarzyć, ale nie musi. Wielu polityków na tych obawach buduje swoją siłę i widzi w tym swoją szansę wyborczą.

Na tym tle bardzo budujący jest głos papieża Franciszka podpowiadający także możliwy sposób rozwiązania problemu.

Unia Europejska powinna szukać rozwiązań w ramach swojej polityki sąsiedztwa, a także we współpracy z innymi państwami, w tym: USA, Kanadą, Australią, państwami arabskimi.

Ogromne znaczenie ma edukacja społeczeństwa, tłumaczenie, czym jest uchodźstwo i jakie są jego źródła. Powinniśmy pokazywać i realizować w praktyce nasze wspólne wartości, poszanowania człowieka, uczyć tolerancji, także dla innych religii, pokazywać różnice teorii i praktyki.

Ostatnie wydarzenia w wielu krajach Unii Europejskiej, w tym także i w Polsce, pokazują, jak wiele mamy do zrobienia. Pozostawiamy ogromne pole dla emocji, populizmu, rozbudzania nacjonalizmu. Wyjątkowo odrażająca jest fala nienawiści widoczna w internecie, przypominająca najgorsze doświadczenia naszej cywilizacji w czasach nietolerancji, dyskryminacji i wojny.

Zachęcamy rząd do odważnych działań, zwracamy się do Rodaków poruszonych dramatem uchodźców i odrzucających ksenofobiczne, nienawistne reakcje o danie świadectwa ważnej i prostej prawdzie: ludzie potrzebujący pomocy mogą liczyć na Polskę i Polaków.

CimoszewiczIinni

wyborcza.pl

1 Komentarz

  1. Pani premier powołuje się na przyjęcie kilkudziesięciu tysięcy Czeczenów i pyta czy widzimy terrorystów na każdym kroku. A może zapytajmy o wrażenia tych, którym przyszło mieszkać obok tych Czeczenów? Pyta też czy zaobserwowano spadek zatrudnienia. Oczywiście, że nie zaobserwowano, co tłumaczą statystyki zatrudnienia owych Czeczenów.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.