Duda (25.08.2015)

 

JAK PREZYDENT DUDA JECHAŁ DO BERLINA, CZYLI KTÓRZY DZIENNIKARZE (I DLACZEGO) NIE POJADĄ RAZEM Z NIM

Aneta Bańkowska, 25.08.2015

 

Andrzej Duda leci do Berlina w piątek – i to jedyne, co wiadomo o jego drugiej zagranicznej podróży. Temat wizyty zdominowały bowiem zawirowania wokół tego, kto z dziennikarzy pojedzie (a raczej: nie pojedzie) razem z prezydentem. Powód? Na liście zabrakło m.in. „Newsweeka” i „Polityki”.

Prezydent RP Andrzej Duda podczas lotu do Tallina

Prezydent RP Andrzej Duda podczas lotu do Tallina (Fot. Sławomir Kamiński/ Agencja Gazeta)

 

Wizyta Dudy w Niemczech to jedna z najważniejszych – jeśli nie najważniejsza – wizyta zagraniczna na początku kadencji nowego prezydenta. W delegacji lecącej do Niemiec znajdą się także dziennikarze – przedstawiciele mediów zawsze towarzyszą najważniejszym osobom w państwie podczas tego typu podróży. Ale chyba nigdy wcześniej nie mówiło się o tym tyle co teraz.

Wszystko zaczęło się od felietonu szefa działu zagranicznego „Newsweeka” Jacka Pawlickiego. W głośnym tekście „Prezydent stracił okazję, by mnie do siebie przekonać” dziennikarz opisuje, że nie dostał akredytacji na piątkowy wyjazd do Berlina. Kancelaria Prezydenta odmowę uzasadniła zainteresowaniem, jakim cieszy się wizyta – z tego powodu biuro miało „odmówić też innym redakcjom, także dużym”.

Kto nie pojedzie do Berlina?

Wytłumaczenie, które usłyszał dziennikarz „Newsweeka”, powtórzyła na Twitterze rzeczniczka prasowa prezydenta Katarzyna Adamiak-Sroczyńska. „Lista dziennikarzy została ograniczona ze względu na liczbę miejsc. Szanujemy czytelników i państwa pracę” – napisała.

szanowniPaństwoLiczba

Do tej pory w sieci pojawiły się informacje, że akredytacji nie otrzymał m.in. wspomniany już „Newsweek”, Radio TOK FM czy portal naTemat.pl. Ale oprócz nich zgody na wyjazd z prezydentem nie dostali także publicyści „Gazety Polskiej” –oświadczył na Twitterze redaktor gazety Artur Dmochowski.

Pawlicki dodaje, że o możliwość wyjazdu nawet nie starała się „Polityka”. Przedstawicielom tygodnika odmówiono już poprzedniej podróży do Estonii, więc tym razem po prostu „dali sobie spokój” – stwierdza dziennikarz.

Co na to kancelaria?

W wiadomości przesłanej Kancelarii Prezydenta zapytaliśmy o to, ile akredytacji dziennikarskich zostało przyjętych przez kancelarię, kto będzie towarzyszyć prezydentowi w Berlinie i co decydowało o przyjęciu bądź odrzuceniu wniosku danej redakcji/dziennikarza. Na razie nie otrzymaliśmy odpowiedzi na te pytania, jednak na Twitterze pojawiły się kolejne komentarze Adamiak-Sroczyńskiej.

informujeŻe

„Informuję, że: nie odmawialiśmy akredytacji, jedynie nie mamy miejsc w samolocie. W Estonii akredytowana dziennikarka TVN poleciała LOT-em” – pisze rzecznik. „Naprawdę samolot, którym lecimy, to nie jest Air Force One;) dlatego proszę dziennikarzy o wyrozumiałość” – dodaje.

Szef działu politycznego w NaTemat.pl Kamil Sikora opublikował jednak treść maila od Kancelarii Prezydenta. „Z uwagi na duże zainteresowanie obsługą medialną Prezydenta RP w Republice Estońskiej oraz ograniczoną liczbę miejsc w samolocie, niestety nie możemy przyjąć Państwa akredytacji” – czytamy. „Jak mam to rozumieć, jeśli nie jak odmowę akredytacji”? – pyta Sikora.

przedWyjazdem

Teraz okazuje się, że lista nie jest jeszcze zamknięta: Adamiak-Sroczyńska apeluje do dziennikarzy o cierpliwość i zwraca uwagę, że ostateczny kształt prezydenckiej delegacji może ulec zmianie. Na odpowiedź kancelarii wciąż czekają m.in. dziennikarze portalu 300polityka.pl, którzy byli z Dudą w Tallinnie.

Przedstawiciele mediów komentują

Po publikacji felietonu Pawlickiego zawrzało. „Wyborcza, Newsweek i Polityka bez akredytacji do Berlina. Czyli jednak logika wojny plemiennej” – ocenia na Twitterze dziennikarz i publicysta Marcin Makowski. „naTemat” zwraca uwagę, że choć w Tallinnie zabrakło dziennikarzy „Polityki”, wizytę relacjonował „Gość Niedzielny”, portal braci Karnowskich – wPolityce.pl – oraz Telewizja Republika. „To media, które wspierały Dudę w kampanii wyborczej” – przypomina portal.

Niektórzy dziennikarze zwracają jednak uwagę, że wybiórcze przyjmowanie akredytacji dotyczyło wszystkich prezydentów. „Gdy byłem szefem „Wprost”, Kwaśniewski i Tusk zawsze odmawiali nam akredytacji na zagraniczne wizyty. I nikt nie chlipał publicznie” – pisze Stanisław Janecki, były redaktor naczelny tygodnika (obecnie współpracownik portalu internetowego WPolityce.pl i gazety „W Sieci”).

powtarzam

Dziennikarka Telewizji Republika Joanna Lichocka dodaje, że za czasów Donalda Tuska „Gazeta Polska Codziennie” notorycznie nie dostawała akredytacji na wyjazdy z premierem. Do braku akredytacji – tym razem za kadencji Bronisława Komorowskiego – nawiązuje też Cezary Gmyz; jak opisuje, nigdy nie leciał z byłym prezydentem.

aJaMam

Administracji Dudy broni natomiast Wojciech Szacki z „Polityki” i Krzysztof Skórzyński z TVN-u. „Wygląda na to, że w sprawie akredytacji więcej jest bałaganu niż złej woli” – pisze na Twitterze Szacki. „W temacie akredytacji: weźcie pod uwagę to, że na pierwsze wizyty Prezydenta rzeczywiście chcą latać wszyscy!” – dodaje Skórzyński.

okWycofujeSie

Portal Wirtualnemedia.pl zwraca jednak uwagę, że po zaprzysiężeniu Duda udzielił wywiadu jedynie dziennikowi „Fakt”, gazecie „W Sieci”, Polskiemu Radiu i Telewizji Republika. Prezydent rozmawiał także z dziennikarzami kilku mediów zagranicznych.

 

politykaZagraniczna


https://www.msz.gov.pl/pl/polityka_zagraniczna/

jakPrezydentDuda

wrogowie

gazeta.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.