PO, PiS (20.06.2015)

 

Kopacz stawia na młodych, Kaczyński proponuje Beatę Szydło na premiera. Partie szykują się do kampanii

Patryk Strzałkowski, 20.06.2015
Ewa Kopacz, Beata Szydło, Janusz PiechocińskiEwa Kopacz, Beata Szydło, Janusz Piechociński (SŁAWOMIR KAMIŃSKI, JACEK MARCZEWSKI)

Jarosław Kaczyński potwierdził ostatnie spekulacje i zapowiedział, że Beata Szydło będzie kandydatką PiS na premiera. Na konwencji partii sama Szydło żartowała, a chwalił ją Andrzej Duda. Ewa Kopacz podkreślała, że partia zamierza stawiać na młodych i wezwała do debaty Jarosława Kaczyńskiego. – Chyba, że pan już abdykował – stwierdziła premier.

 

Konwencja Prawa i Sprawiedliwości została zorganizowana z rozmachem i „w amerykańskim stylu”, a komentatorzy porównywali ja do konwencji Andrzeja Dudy z kampanii prezydenckiej. Jednak największą sensacją była nie oprawa, ale zapowiedź, że Beata Szydło będzie kandydatką partii na premiera, jeśli PiS wygra wybory.

Platforma Obywatelska prezentowała dziś na konwencji zarys programu na jesienne wybory parlamentarne. Ewa Kopacz mówiła, że partia chce stawiać na młodych oraz nie zamierza dawać obietnic, których nie da się spełnić. Zaatakowała też PiS oraz Jarosława Kaczyńskiego i wezwała polityków opozycji do debaty.

 

Beata Szydło kandydatką PiS na premiera

Beata Szydło

Plotki o tym, że to nie Jarosław Kaczyński, a wiceszefowa partii Beata Szydło będzie kandydatką Prawa i Sprawiedliwości na premiera, krążyły w mediach jeszcze przed konwencją PiS. Tym niemniej ogłoszenie jej kandydatury na konwencji PiS jest polityczną sensacją.

- Pozwalam sobie poinformować państwa, że postanowiłem zwrócić się do naczelnych władz Prawa i Sprawiedliwości o wysunięcie kandydatury pani Beaty Szydło na stanowisko premiera. Jeśli zwyciężymy – powiedział prezes PiS.

- Jest uczciwa, pracowita, rzetelna. Jest młoda, ale jednocześnie dojrzała – mówił Kaczyński. Prezes PiS podkreślał, że Szydło ma dwóch synów, a pomimo „ogromnych obciążeń, ciągle prowadzi dom”.

Kaczyński przypomniał, że Szydło była – obok Andrzeja Dudy – drugą bohaterką tegorocznej kampanii prezydenckiej. – Odważnie podjęła się wyzwania, które wydawało się niewykonalne: stanęła na czele sztabu, i wykonała to zadanie w stu procentach – stwierdził Kaczyński. Szydło, która była szefową sztabu Dudy, przypisuje się w dużej mierze zasługi za jego zwycięstwo.

„Wyszło Szydło z worka”

Kandydatka PiS na premiera zaczęła swoje wystąpienie od żartu: – Wyszło Szydło z worka – powiedziała. Wiceprezes PiS odcinała się od spekulacji, że jako premier byłaby „sterowana z drugiego rzędu”, stwierdzając, że „szkoda czasu na takie bzdury”.

- Nazywam się Szydło. Beata Szydło! Mam swoje zdanie, potrafię być uparta, o czym wie mój mąż – powiedziała w swoim wystąpieniu. Podkreślała też, że nie oznacza to, że nie będzie słuchać rad ekspertów.

Szydło dziękowała w swoim wystąpieniu Kaczyńskiemu. – Jarku, dziękuję za wszystko, czego mogłam się nauczyć przy tobie o polityce – powiedziała. – Będziemy pracować na to, żebyś był dumny z twojej drużyny – dodała.

Posłanka odniosła się też do tego, co znajdzie się w programie PiS przed wyborami do Sejmu i Senatu. Ma on być w dużej mierze zgodny z propozycjami Andrzeja Dudy z kampanii prezydenckiej, a charakter programu będzie bliższy „stabilnej zmianie” niż „rewolucji i eksperymentom”.

- Przyjmuję te deklaracje, które pan prezydent Andrzej Duda składał w kampanii, jako swoje – stwierdziła. O jakie deklaracje chodzi? Priorytetami mają być obniżenie wieku emerytalnego, podniesienie kwoty wolnej od podatku oraz program dofinansowania dla rodzin.

Beata Szydło. „Bóg uchronił ją przed PO”, a kampania Dudy pozwoliła się wykazać [SYLWETKA]>>>

Duda: Szydło to fenomenalny wybór

Entuzjastycznie o Szydło jako kandydatce na premiera wypowiadał się Andrzej Duda. Wiceprezes PiS była szefową jego kampanii prezydenckiej i wielokrotnie podkreślano, że to ona jest odpowiedzialna za jej sukces.

- Moi drodzy, mogę dziś śmiało powiedzieć: to fenomenalny wybór, najlepszy jakiego mogliśmy dokonać – mówił. Przyszły prezydent podkreślał, ze Szydło jest „mądra, spokojna i doświadczona w zarządzaniu ludźmi”.

Także Duda dziękował Jarosławowi Kaczyńskiemu. – Panie prezesie, dziękuję za to ogromne zaufanie, którym mnie pan obdarzył – powiedział.

 

- To była kwestia także wielkiej politycznej odwagi, żeby w wyborach prezydenckich, tych niezwykle ważnych, dać szansę młodemu człowiekowi który przecież nie był od początku ugrupowania z nim związany – podkreślił Duda.

Ewa Kopacz przeprasza. „Trochę błędów się nazbierało”

Ewa Kopacz

 

- Przez osiem lat rządów nazbierało się trochę błędów, niektórzy po prostu zawiedli. Przyznajemy to i przepraszamy - mówiła premier Ewa Kopacz na sobotnim kongresie programowym Platformy Obywatelskiej.

Kopacz prosiła też Polaków, by nie dali się oszukać. – Nie dajcie sobie wmówić, że Polska to ruina i upadek – powiedziała. – Miłość do Polski nie musi być gorzka – dodała.

Premier przedstawiła też, co rząd zamierza osiągnąć jeszcze przed wyborami, oraz kontynuować, jeśli PO wygra. – W pierwszej kolejności zajmiemy się pracą. Przez te cztery miesiące, znajdziemy skuteczne rozwiązanie na umowy śmieciowe – obiecała Kopacz.

- Będziemy całym sercem za tym, aby podnosić płacę minimalną przez kolejne 4 lata – zapowiedziała liderka partii rządzącej. Podkreślała też plan powołania budżetów partycypacyjnych w samorządach.

- Nigdy nie będziemy obiecywać rzeczy niemożliwych, tylko po to, żeby zdobyć wasze głosy w nadchodzących wyborach. Nie będziemy obiecywać rozwiązań za miliardy zł, których nie zobaczymy w projektach budżetu – zaznaczyła premier. Swój program partia chce przedstawić we wrześniu.

Młodzi ludzie „niewykorzystaną siłą PO”

- Chcę, żebyście wy tu obecni spojrzeli na to, kto siedzi dziś w pierwszych rzędach. To młodzi ludzie, których ja nazywam „niewykorzystaną siłą Platformy Obywatelskiej” – mówiła na konwencji partii Kopacz.

Premier podkreślała, że „nadszedł czas” młodych ludzi, którzy chcą pracować dla kraju. – Oprócz parytetu płci, ja będę chciała na naszych listach parytetu młodości. Chcę, żebyście byli w Sejmie. To wy wiecie, czego najlepiej nam potrzeba – mówiła Kopacz do młodych członków partii.

Także minister ds. europejskich Rafał Trzaskowski, często wymieniany jako jedna z „nowych twarzy PO”, przekonywał, że sobotnia konwencja to początek merytorycznej rozmowy Platformy z obywatelami.

- Obywatele nie oczekują dzisiaj wielkich konwencji, blichtru, wyreżyserowanych spotkań, tylko rozmowy. Dzisiaj chcieliśmy taka rozmowę zainicjować – podkreślił.

Kopacz: Kiedy pan wypuści z domowego więzienia Macierewicza?

W swoim wystąpieniu Ewa Kopacz zaatakował PiS i Jarosława Kaczyńskiego, oraz podkreślała, że PO „musi być tamą dla politycznych szarlatanów i celebrytów.”

- Wzywam pana, jako szefa największej partii opozycyjnej, do debaty – stwierdziła Kopacz. Jak powiedziała, chce „rozmawiać o dobrych zmianach dla Polski”.

- Chyba, że pan już abdykował. A jeśli tak, to niech pan to powie jasno – wezwała premier. – Jeżeli pan wyśle na tę debatę panią Beatę Szydło, to oczywiście też będę rozmawiała – dodała.

Wcześniej Kopacz pytała, czy Kaczyński naprawdę chce się wycofać z polityki, czy tylko „rządzić z drugiego siedzenia”. – Czy zemsta i destrukcja już wyparowały panu z głowy? Kiedy pan wypuści z domowego więzienia pana Antoniego Macierewicza i panią profesor Pawłowicz – pytała.

- To będą bardzo ważne wybory, Polacy wybiorą, czy chcą zmiany, czy dewastacji, czy chcą budować, czy chcą burzyć – dodała Kopacz.

 

Konwencja PSL bez głosowania nad odwołaniem Piechocińskiego

Janusz Piechocinski

Podczas konwencji PSL debatowano na temat wniosku o odwołanie przewodniczącego partii Janusza Piechocińskiego, oraz o wprowadzeniu punktu dotyczącego wyjścia PSL z koalicji rządowej.

Ostatecznie taki punkt nie znalazł się w porządku obrad, nie było też głosowania nad odwołaniem przewodniczącego. Piechociński powiedział dziennikarzom, że nie miał wątpliwości, iż nie zostanie odwołany.

- W Polskim Stronnictwie Ludowym niektórzy proponują zmiany dla samych zmian. Lepszej Polski nie zbuduje się na skróty, poprzez bunt – mówił Janusz Piechociński.

Szef PSL, odnosząc się do informacji o możliwym zgłoszeniu wiceprezesa partii Władysława Kosiniaka-Kamysza, jako jego kontrkandydata ocenił, że „niektórzy koledzy, którzy sami nie mają odwagi stanąć do rywalizacji, chcieli wybić mur Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem”.

Podczas konwencji zajmowano się też oceną wyniku Adama Jarubasa, kandydata PSL w wyborach prezydenckich i przygotowaniami do wyborów parlamentarnych.

Piechociński zaznaczył, że PSL z wielką uwagą wsłuchuje się w ujawniony przy okazji wyborów prezydenckich „radykalny, antypaństwowy głos”, który ma prowadzić także do zmian w wyborach parlamentarnych.

- Zdumiewające jest to, jak wielu chwyciło ten lep, jak zrozumiało, że może być wielka zmiana, która ma być rewolucyjnym przesileniem. Otóż wiemy, że lepszej Polski w lepszej Europie nie zbuduje się na skróty, nie zbuduje się poprzez bunt – powiedział.

 

TOK FM

Zaremba: „Otwarciem PO było parę antypisowskich grepsów”. Sierakowski: „PiS pewien władzy, a PO porażki” [OPINIE]

Wysłuchała: Karolina Słowik, 20.06.2015
Janina Paradowska, Piotr Zaremba, Sławomir SierakowskiJanina Paradowska, Piotr Zaremba, Sławomir Sierakowski (Agencja Gazeta/ Gazeta.pl)

- Beata Szydło wygłosiła expose. I to przerażające. Powtórzyła obietnice Dudy – podsumowuje konwencje PiS Janina Paradowska. Z kolei, Piotr Zaremba o konwencji PO mówi: „Ich nowym otwarciem było parę antypisowskich grepsów”. Sławomir Sierakowski: „PiS był pewien władzy, a PO porażki”.
Paradowska: Polską zaczynają rządzić kobietyJanina Paradowska, publicystka: Robi się niesłychanie ciekawa sytuacja. Polską zaczynają rządzić kobiety. Oprócz premier Ewy Kopacz i kandydatki na premiera Beaty Szydło, Małgorzata Kidawa-Błońska ma zostać marszałkiem sejmu. Nawet Janusz Palikot podzieli się władzą z Barbarą Nowacką. Te pojedynki pań mogą być czymś ciekawym.

 

Konwencja PiS była konwencją partii zwycięskiej, wyreżyserowana, z nazbyt długimi i nużącymi przejściami trójki głównych bohaterów. Ale merytorycznie była pusta. Beata Szydło wygłosiła expose. I to dosyć przerażające. Powtórzyła wszystkie obietnice z kampanii wyborczej Andrzeja Dudy. Nawet te, z których Duda zaczął się wycofywać. Powtórzyła, że będzie obniżenie wieku emerytalnego, 500 zł na każde dziecko, podwyższenie kwoty wolnej od podatku. Nie powiedziała jednak, skąd weźmie na to pieniądze, czyli komu podniesie podatki.

Nie zgadzam się z twierdzeniem, że Kaczyński będzie kierował z tylnego siedzenia, jeśli Szydło zostanie premierem. On jest skupiony na jednym segmencie – na wymiarze sprawiedliwości, sądach, trybunałach. Na sprawach gospodarczych nigdy się nie znał. PiS obecnie próbuje zamazać zasadniczą część sporu z PO. Próbuje kolejnej przebieranki, która może powieść, bo Szydło nie budzi agresji, jest kobietą sukcesu, przeprowadziła bardzo dobrą kampanię. Nie wierzę jednak, że dla Jarosława Kaczyńskiego kwestia ostrego rozliczenia PO, czy zamachu smoleńskiego przestała istnieć. To wszystko jeszcze przed nami.

O sporze między PO i PiS miała odwagę przypomnieć Ewa Kopacz, która była w o wiele trudniejszej sytuacji, bo mamy gwałtowny spadek zaufania do PO. Moim zdaniem, w bezpośrednim pojedynku dwóch pań, Kopacz wypadła lepiej – była bardziej autentyczna, bojowa i zdeterminowana. Jej wystąpienie zapowiada zwrot: „inwestycje już zrobiliśmy z funduszy europejskich, teraz jest czas, by Polacy zaczęli czerpać z tego korzyści”.

Dobrym sygnałem jest też przedstawienie pomysłu zespołów tematycznych. Każdy zespół tematyczny ma swoja twarz i to nie sa twarze zużyte. Uważam, że to zręczne: nie opowiadamy, że mamy wszystko gotowe, ale mamy ludzi, którzy podejmują się koordynacji prac. Ale to, czego dokonają liderzy poszczególnych segmentów, nie wydaje mi się teraz najważniejsze. Kampanii nie wygrywa się dziś programami, tylko emocjami. W kampanii prezydenckiej o wszystkim zadecydowała dynamika ostatnich dwóch tygodni.

Zaremba: Nowym otwarciem PO było parę antypisowskich grepsów

Piotr Zaremba, „w Sieci”: Konwencja PiS to moment przełomowy – ogłoszenie kandydatki na premiera. Z kolei konwencja PO miała roboczy charakter. Mam jednak poczucie, że Platforma, mimo zapowiadanego „nowego otwarcia programowego”, nie ma nowego pomysłu. Na razie tym „otwarciem” było parę antypisowskich grepsów premier Kopacz i wyznaczenie zespołów programowych. To jest jakiś krok w kierunku posiadania programu, ale oczekiwaliśmy konkretnych deklaracji.

Na tym tle zaskakująco dobrze prezentuje się przemówienie Beaty Szydło. Dała się poznać jako dobry mówca, przedstawiła pewien pakiet zapowiedzi, które chce realizować. Obietnice zbiegały się z tym, co mówił Andrzej Duda podczas kampanii prezydenckiej, ale to był zabieg świadomy. Sam prezes Jarosław Kaczyński mówił, że ten rząd ma być „drużyną Andrzeja Dudy”. Prezydent nie byłby w stanie zrealizować wszystkich swoich obietnic, gdyby nie współdziałał z rządem.

Powstaje pytanie, czy te zapowiedzi są wiarygodne. Zawsze w opozycji rzuca się pewne hasła, a dopiero potem się liczy. Jednak Beata Szydło uchodzi za bardzo dobrego gospodarza wewnątrz partii. To ona pilnowała finansów podczas kampanii Andrzeja Dudy. Jeśli będzie tak gospodarna jako premier, to nie obawiałbym się zwiększenia deficytu budżetowego.

Trzeba też zwrócić uwagę, że na tle polityków PiS-u, wypowiedzi Szydło są stosunkowo łagodne. Następuje pewna zamiana ról: mamy Jarosława Kaczyńskiego, który nawołuje do zachowania umiaru, pojednania – co powtarza Andrzej Duda i Beata Szydło. Z drugiej strony Ewa Kopacz mówi, że PiS jest zagrożeniem i katastrofą. Mam wrażenie, że to polemika już nie z tym samym PiS-em. Może więc PO będzie bardziej wojownicza podczas kampanii niż PiS.

Taka postawa PiS może być próbą pozyskania elektoratu centrowego. Zresztą, przy wyborach zawsze ten motyw się pojawiał. Ale jest to bardziej spójne, niż kiedykolwiek wcześniej: mamy stonowanego prezydenta elekta oraz nastąpiła wymiana Kaczyńskiego na Szydło. Kaczyński jest kojarzony z konfliktami, niezależnie od tego, co obecnie mówi. Jest obciążony bagażem wieloletniej wojny politycznej. Szydło i Duda nie mają tego obciążenia.

Sierakowski: PiS pewien władzy, a PO pewna porażki

Sławomir Sierakowski, „Krytyka Polityczna”: Mieliśmy do czynienia ze starciem dwóch kobiet i dwóch (tele)wizji państwa. (Tele)wizja PiS wypadła znacznie lepiej niż (tele)wizja PO. Więcej ludzi, więcej werwy, więcej determinacji było po stronie przedstawionego nam dziś triumwiratu Kaczyński-Duda-Szydło. Najdłużej mówiła kandydatka na premierkę. Ale brak uśmiechu i sroga twarz robi raczej antypatyczne wrażenie. Szydło oczywiście będzie mniej odrzucająca niż Kaczyński, ale nie rzuci raczej nas na kolana. Ma jednak atut stanowczości i pewności siebie. Tego dziś nie ma nikt w PO, co pokazuje jak bardzo ta partia została wykastrowana przez Donalda Tuska. Szydło zamraża wzrokiem, a Kopacz rozczula, bo jej ten głos po prostu się trzęsie. Ludzie idą jednak za tym, kto wierzy w siebie, bo tylko taki przywódca daje poczucie bezpieczeństwa, a to jest dziś najważniejsze dla obywateli.

O programie Szydło nie ma co mówić, bo to było wszystko dla wszystkich. Bez ograniczeń. Tak już było u Andrzeja Dudy, a zaraz będzie u wszystkich.

Ani forma, ani treść wystąpienia premier Kopacz niestety nie wypadła przekonująco. Całe wystąpienie zorganizowane było wokół dwóch haseł: młodość i zmiana. Ale wyszło sprzecznie, bo średnia wieku szefów zespołów programowych to 52 lata, a hasło zmiany co ma właściwie oznaczać, jeśli nie zmianę władzy w Polsce? Dziwaczny pomysł na kampanię. Nie widać nie tylko przełomu, ale nawet czegoś ciekawego w języku PO.

PiS wyglądał, jakby był już pewien władzy, a PO jakby była już pewna porażki. Obie partie mogą na tym stracić.

TOK FM

 

Kopacz do Kaczyńskiego: „Czy zemsta i destrukcja już wyparowały panu z głowy?”. I zaprasza na debatę

olg, PAP, 20.06.2015
Ewa KopaczEwa Kopacz (youtube.com)

Ewa Kopacz wezwała szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego na debatę poświęconą zmianom dla Polski. Zapewniła, że jest też gotowa rozmawiać z kandydatką PiS na premiera Beatą Szydło, albo z obydwojgiem.

 

- Wzywam pana panie prezesie do debaty jako szefa największej partii opozycyjnej, bo chcę rozmawiać o dobrych zmianach dla Polski – no, chyba, że pan już abdykował. A jeśli tak, to niech pan to powie jasno. Jeśli pan wyśle na tę rozmowę panią Beatę Szydło, na tę debatę – oczywiście też będę rozmawiała. Gdybyście nie mogli się na wszelki wypadek dogadać, kto ma przyjść – przyjdźcie obydwoje. Ja będę z wami rozmawiać – mówiła Kopacz na konwencji Platformy Obywatelskiej.

Kopacz pyta, czy Kaczyński chce „rządzić z drugiego siedzenia”

Zapowiedziała też, że jej partia przeciwstawi się tym, którzy przygotowują „koalicję wielkiego zamętu”. – Politycy muszą ludzi słuchać, ale mają też święty obowiązek przedstawiać swoje plany i konfrontować je z planami konkurencji. Dlatego już dziś panie prezesie wzywam pana do debaty jako szefa PiS – powiedziała podczas konwencji.

Wcześniej pytała, czy Kaczyński naprawdę chce się wycofać z polityki, czy tylko „rządzić z drugiego siedzenia”. „Czy zemsta i destrukcja już wyparowały panu z głowy? Kiedy pan wypuści z domowego więzienia pana Antoniego Macierewicza i panią profesor Pawłowicz” – pytała.

Przypominała, że jeszcze do niedawna prezes PiS mówił, że nie będzie premierem, a później że premierem będzie profesor Gliński. – I co, mówił prawdę, czy kłamał. Dziś zapewnia, że premierem będzie Beata Szydło. Po raz trzeci zapytam – oszukuje po raz trzeci, czy mówi prawdę? – pytała.

„PO musi być tamą dla szarlatanów i celebrytów”

- Platforma przeciwstawi się tym, którzy w Polsce przygotowują koalicję wielkiego zamętu – mówiła. Sami popatrzcie na pozostałe partie. Paweł Kukiz. Dobrze – ma entuzjazm, trzeba mu to przyznać, dobre chęci. Ale co przyniesie Polsce?” – pytała „Przyniesie rządzenie tylko i wyłącznie JOW-ami? Kto z nim przyjdzie do władzy, kim są ludzie z jego najbliższego otoczenia?. Jest to wielka niespodzianka – dodała.

- Platforma Obywatelska musi być tamą dla politycznych szarlatanów i celebrytów. Jesteśmy Polakom potrzebni, bo dajemy im poczucie bezpieczeństwa – podkreśliła premier na konwencji. – Stoimy na straży bezpieczeństwa i zdrowego rozsądku. Polacy oczekują od nas zmiany, ale zmiana nie może być na gorsze. My też chcemy zmiany, ale nie niszczenia, nie dewastacji, nie równania z ziemią tego, co Polacy zbudowali przez 25 lat – mówiła Kopacz.

- To będą bardzo ważne wybory, Polacy wybiorą, czy chcą zmiany, czy dewastacji, czy chcą budować, czy chcą burzyć – dodała.

gazeta.pl

Beata Szydło – posłanka z broszką

Agata Kondzińska, Bartłomiej Kuraś, 10.02.2015
Jarosław Kaczyński i Beata SzydłoJarosław Kaczyński i Beata Szydło (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Rozpoczynała karierę zawodową od Działu Folkloru i Tradycji w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa, gdzie organizowała konkursy tradycyjnych szopek. Teraz organizowała kampanię wyborczą Andrzeja Dudy, a jej wpływy w PiS rosną – przypominamy sylwetkę wiceszefowej Prawa i Sprawiedliwości.
Na lutowej konwencji PiS inaugurującej kampanię prezydencką Andrzeja Dudy ku powszechnemu zaskoczeniu to nie prezes partii Jarosław Kaczyński przedstawił kandydata, ale Beata Szydło. Dobrze ubrana, ze szmaragdową broszką w stylu Madeleine Albright. Mówiła pewnie, z autoironią. Nie był to już ten płaczliwy i równocześnie senny ton, znany choćby z sejmowej mównicy, który rozbawiał jej politycznych adwersarzy. Było słychać, że ostatnio mocno nad sobą pracuje. I widać było efekty tej pracy.- Gdy powiedziano mi, że to ja mam rozgrzać przemówieniem publiczność, zdziwiłam się – wyznała szczerze na konwencji, od razu zjednując sobie sympatię zebranych.A jeszcze kilka dni wcześniej mówiła „Wyborczej”: – Wiem, mówią, że jestem nudna i nijaka. Ale wolę być taka, uczciwie pracować, niż budować karierę na fajerwerkach.Przemarsze LajkonikaW rejon Oświęcimia, skąd pochodzi, z ziemi świętokrzyskiej w poszukiwaniu pracy przybyli jej pradziadkowie. Dorastała we wsi Przecieszyn, na rogatkach górniczych Brzeszcz. W kopalni Brzeszcze pracował jej dziadek, potem ojciec. Marzył, by jego córka studiowała w Akademii Górniczo–Hutniczej. Beata Szydło wybrała inaczej, ale z gminą Brzeszcze nadal jest bardzo związana. Po latach obok rodzinnego domu wybudowała swój. Szkołę podstawową skończyła w Brzeszczach: miała świadectwa z czerwonym paskiem, była przewodniczącą klasy i skarbnikiem samorządu szkolnego. Trenowała piłkę ręczną, grała w tenisa.

Do klasy humanistycznej w liceum im. S. Konarskiego dojeżdżała do Oświęcimia. Potem poszła na etnografię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Kierunek studiów wybrała bez przekonania. – Przede wszystkim bardzo chciałam studiować w Krakowie, etnografia mnie interesowała – tłumaczy Szydło.

Był rok 1982. Nie angażowała się politycznie. – Nie byłam w NZS, wtedy wydawało mi się, że zostanę na uczelni, etnologią zaraził mnie prof. Czesław Robotycki – wspomina. Została przewodniczącą Koła Naukowego Etnografów.

Jeszcze na studiach poznała swojego męża Edwarda. Etnografia była jego drugim kierunkiem studiów, obok historii. Kibicowała mu, gdy grał w uczelnianej reprezentacji piłkarzy ręcznych. Dziś wspólnie kibicują naszym szczypiornistom.

W 1987 r. wzięli ślub. Mają dwóch synów. 23-letni Tymoteusz jest klerykiem. – To nie są łatwe decyzje, ale mogę powiedzieć, że mój syn ma powołanie – opowiada.

Drugi syn Błażej ma 21 lat i studiuje medycynę. Mąż pracuje w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym w Oświęcimiu i jest dyrektorem Społecznej Szkoły Zarządzania i Handlu w Oświęcimiu.

Po studiach dzięki wstawiennictwu prof. Robotyckiego dostała pracę w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa, w Dziale Folkloru i Tradycji. Organizowała konkursy tradycyjnych szopek i przemarsze Lajkonika. Na UJ pisała doktorat z antropologii polityki, ale pracy nie skończyła.

Praca w muzeum jej nie porwała. Wróciła w rodzinne strony i w Libiążu prowadziła centrum kultury. Dwa lata później, w 1997 r., wygrała konkurs na dyrektora Ośrodka Kultury w Brzeszczach. Rok później wystartowała w wyborach samorządowych.

Nie spodobała się Grasiowi

Na listy w wyborach powiatowych wciągnął ją kolega z podstawówki Zdzisław Filip, wtedy działacz AWS, dziś wojewódzki radny PiS. Dał drugie miejsce, przeskoczyła go. – To była moja pierwsza kampania wyborcza. Miałam hasło „Z Beatą Szydło w powiecie będzie OK”. OK było nawiązaniem do Ośrodka Kultury – wspomina.

W radzie miejskiej w Brzeszczach większość zdobyli AWS i bezpartyjni. Szukali kandydata na burmistrza. I znów zgłosił się kolega z podstawówki. Teraz z propozycją, by wprowadziła się do urzędu gminy. Szydło w wieku 35 lat została burmistrzem. – To był inny czas, inny samorząd, po reformie czuć było zapał w społeczeństwie, wiarę we własne możliwości – mówi.

W 1999 r. utworzono 16 nowych województw. Przecieszyn położony na rogatkach Brzeszcz pod Oświęcimiem, dotychczas w województwie katowickim, znalazł się w Małopolsce. W tej reformie niektórzy upatrują sukcesu Szydło. – Na Śląsku trudno byłoby Beacie konkurować z innymi politykami. To duży okręg wyborczy i każda partia stara się wystawić jak najmocniejszego kandydata, często z pierwszych stron gazet – ocenia jeden z małopolskich działaczy PiS.

Jej polityczny konkurent Kazimierz Czekaj z Platformy Obywatelskiej, radny małopolskiego sejmiku, dobrze oceniał jej pracę w Brzeszczach: – Dała się wtedy poznać jako sprawny samorządowiec, umiejący zabiegać o sprawy ważne dla lokalnej społeczności i szukający możliwości porozumienia z innymi ugrupowaniami.

W 2002 r., już w wyborach bezpośrednich, wygrała w dogrywce i ponownie została burmistrzem. Brzeszczami rządziła siedem lat. Dziś opowiada się za kadencyjnością prezydentów, burmistrzów i wójtów. – Wiedziałam, że czas odejść, że powinni przyjść nowi, ze świeżymi pomysłami – mówi.

W 2005 r. dostała propozycję z PiS i równolegle z PO, żeby wstąpić do partii. Emisariusze z PiS jej nie przekonali, z PO – tak. Podpisała nawet deklarację członkowską, ale do partii nie została przyjęta. Dlaczego?

- Zachodnia Małopolska to okręg, z którego wywodzi się dwóch ważnych polityków PO: były rzecznik rządu Paweł Graś i marszałek Małopolski Marek Sowa. Głównie Grasiowi nie w smak było, by ktoś jeszcze urósł w siłę w jego mateczniku. To dlatego dzisiejsza wiceprzewodnicząca Prawa i Sprawiedliwości Beata Szydło nie znalazła się w PO – zdradza kulisy lokalnej polityki jeden z działaczy Platformy.

Dziś Szydło mówi, że „Pan Bóg ją uchronił przed PO”. Po pewnym czasie do PiS zaprosił ją Zbigniew Ziobro. Dał drugie miejsce na liście do Sejmu w okręgu chrzanowskim. Znów przeskoczyła jedynkę – Pawła Kowala. Ale z satysfakcją wspomina, że zrobiła lepszy wynik niż Paweł Graś. Dwa lata później znów weszła do Sejmu, w 2011 r. kolejny raz – osiągnęła w okręgu chrzanowskim najlepszy wynik. Dostała ponad 43 tys. głosów.Aśka, wychodzimy!Pierwszych dni w Sejmie nie wspomina dobrze: – Bardzo szybko chciałam stąd wyjechać. Siedzieliśmy z Edwardem Siarką (wtedy poseł PiS, dziś SP) na korytarzu. On przestał być wójtem, ja burmistrzem, a tu się okazało, że najważniejsze jest, żeby mieć szerokie łokcie i umieć się nimi rozpychać.Zaprzyjaźniła się z pochodzącą z Wrocławia wiceprezes PiS Aleksandrą Natalli-Świat, która przewodniczyła sejmowej komisji finansów publicznych, Szydło była jest zastępczynią. Po katastrofie smoleńskiej posłanka z Małopolski przejęła obowiązki koleżanki i stała się finansowo-gospodarczą twarzą partii. Jacek Rostowski, wówczas minister finansów, wytykał jej brak wykształcenia. Mówił, że „to bardzo miła pani”, która z wykształcenia jest etnografem. Kpił na Twitterze, gdy posłanka PiS mówiła w 2011 r., że „w Polsce PKB spada, a inflacja i bezrobocie rośnie”. Rostowski odpisał, że PKB jednak rośnie, a nie spada, a inflacja i bezrobocie – wręcz odwrotnie.Ataki przeciwników nie osłabiły pozycji Szydło w partii. W lipcu 2010 r. została wiceprezesem PiS, jedyną kobietą w tym gronie. O jej nominacji krążą legendy. Jedna z nich mówi, że znów zadecydował przypadek. – Wiceprezesem miała być Joanna Kluzik–Rostkowska, która robiła Kaczyńskiemu kampanię prezydencką, ale chciała też funkcji wicemarszałka. Na radzie politycznej została jednak zgłoszona Beata. Wtedy Elżbieta Jakubiak, która współpracowała z Kluzik-Rostkowską, rzuciła zdenerwowana: „Aśka, wychodzimy”. I wyszły – opowiada jeden z uczestników. One wyszły, a Szydło została wiceprezesem.

- Znam te legendy, propozycję dostałam od Jarosława Kaczyńskiego – ucinała Szydło.

Gdy w 2011 r. Zbigniew Ziobro wraz z grupą europosłów został wyrzucony z PiS, Szydło znów skorzystała. Została szefową małopolskich struktur PiS. Te wybory samorządowe były pierwszym testem na jej przywództwo w regionie. Nie czekając na wyniki, zwołała konferencję prasową w Krakowie. – Chcę już podać nazwisko nowego marszałka Małopolski z PiS, czekam tylko na ogłoszenie wyników przez PKW – oznajmiła. Przeliczyła się. Ostatecznie okazało się, że większość w małopolskim sejmiku ma koalicja PO-PSL, a marszałkiem na kolejną kadencję pozostał Marek Sowa z PO.

Ci, którzy znają ją od lat, mówią, że wielka polityka ją zmieniła, w PiS-ie się zradykalizowała. – Rzadko widzi możliwość kompromisu – oceniał Kazimierz Czekaj z PO. I przypominał, że to ona przed dwoma tygodniami nagłaśniała sprawę niezaproszenia do Oświęcimia rodziny rotmistrza Witolda Pileckiego na obchody 70. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz–Birkenau, a następnie zażądała dymisji dyrektora Muzeum Auschwitz – organizatora uroczystości.

Przeciwniczka aborcji, związków partnerskich, odrzuca sztuczne zapłodnienie metodą in vitro. – Mój pogląd wynika z tego, że jestem praktykującą katoliczką – tłumaczy.

Tylko jeden lider

Nie mówi o zamachu w Smoleńsku, ale o nieprawidłowościach przy organizacji lotów. Nie należy do parlamentarnego zespołu Macierewicza, przed którym głosi on swoje smoleńskie teorie.

Swoją rodzinę nazywa konserwatywną, ale „w dobrym znaczeniu, konserwatyzmu partnerskiego.” – Domem i działką zajmuje się mąż, ja resztą. Każdą decyzję podejmujemy wspólnie – opowiada.

W partii jest pozbawiona zaplecza, blisko trzyma się z dolnośląską posłanką Elżbietą Witek. Ale jej wpływy rosną. Ma bezpośredni dostęp do prezesa PiS, niedawno powierzył jej partyjne finanse. Teraz prowadzi kampanię kandydata PiS na prezydenta. – Zadaniowa, konkretna, nie znosi, gdy ktoś się wtrąca, jak na posiedzeniu sztabu ustali kolejność mówców – opowiada jeden ze sztabowców.

Nie zdarza się, by miała odmienne zdanie niż prezes albo by jej głos szedł w poprzek partyjnej linii. To źródło jej siły: – Polityka to gra zespołowa, ale tak jak w każdej drużynie jest jeden kapitan, tak w partii lider też jest tylko jeden – powtarza.

Wyborcza.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.